Ja swoje zimuję na północnym parapecie, a temperatura powietrza tam to max 17 stopni.
Nie rośnie jak szalony, bo światła mało, a i temperatura nie za wysoka. W zeszłym roku zdał ten sposób egzamin, mam nadzieję, iż w tym również się sprawdzi.
W celu testu w sobotę wyjąłem dwa oazy z oczka.
Jakiś czas temu były wmarznięte w lód i o dziwo końcówki nie do końca zmarzły. Częściowo obumarłe, ale większość zielona.
Dla odmiany tego wywłócznika wstawiłem do wiaderka z wodą i hiacyntem na południowym parapecie.
Doświetlam trochę te wiaderka z nadzieją, że hiacynty jakoś przetrwają.
O wywłóczniki nie martwię się, ale z hiacyntami gorsza sprawa.
U mnie w oczku tez wywłóczniki brazylijskie jeszcze ładne i zielone, ale jak był mróz to wtedy były pod folią.
_________________ pozdrawiam arek
---------------------
oczko wodne żaden problem
PORADNIKPORTALSKLEP
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2009-12-01, 22:51
U mnie były bez ochrony, a mróz trzymał kilka dni. Końcówki były na wierzchu, czyli narażone na mróz. Powinny przemarznąć i już gnić, a stało się inaczej. Są widoczne uszkodzenia mrozowe, ale ogólnie roślina funkcjonuje i ma się dobrze.
Pomógł: 55 razy Dołączył: 17 Lut 2009 Posty: 1403 Skąd: Radom
Wysłany: 2010-05-01, 13:25
Myślicie, że można już wynieść roślinę z parapetu do oczka? Niebo zachmurzone, za dużo słońca ma nie być w najbliższych dniach to by się powoli dostosowała do świeżego powietrza
Myślicie, że można już wynieść roślinę z parapetu do oczka? Niebo zachmurzone, za dużo słońca ma nie być w najbliższych dniach to by się powoli dostosowała do świeżego powietrza
Ja w zeszłym roku nie cudowałem.
Wyniosłem i od razu zatopiłem w wodzie.
Słońce nic nie zrobiło, bo woda to skuteczny filtr uv.
W tym roku to samo zrobię.
Ja zatopiłem go na zimę na samo dno/120cm./wyjąłem miesiąc temu i już widać że żyje
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2010-05-01, 16:28
Swojego w oczku nie zatapiałem, był wmarznięty w lód, to co było w lodzie oczywiście padło, ale reszta jest czerwona i zaczyna ruszać.
Oczywiście jesienią wziąłem do domu na wszelki wypadek.
-chwilkę później-
No i byłem zmuszony przed chwilą wejść do wody.
Dość długo nie zaglądałem do wywłócznika na parapecie.
Okazało się, że jest w kiepskiej formie, oblazła go meszka, białe dziadostwo, całe roślinki klejące, część uschła.
Musiałem zatopić, cholerstwo zdechnie, a wywłócznik przeżyje.
Ostatnio zaglądałem tydzień temu i jeszcze jako tako to wyglądało, dziś bardzo słabo.
W sumie woda już dość ciepła, będzie rósł.
Mam jeszcze 5 sztuk na innym parapecie, ale na tych nie ma mszycy, może jeszcze trochę poczekać.
Ten co w oczku zimował wygląda dość dobrze, choć gorzej niż jeszcze miesiąc temu.
Więcej pędów jest martwych, ale na tych zdrowych pojawiają się małe listki.
Tak przy okazji, jesienią jak przykrywałem odpadkami roślinnymi swoją trzcinę laskową, kompostem itp., wrzuciłem też wywłócznika brazylijskiego.
Gdy na początku kwietnia zdejmowałem okrycie znalazłem w tej masie czerwone pędy wywłócznika.
Włożyłem do wody i zaczyna rosnąć.
Wniosek jest taki, że moje okrycie arundo było na tyle dobre, iż mróz nie doszedł do gruntu i przez całą zimę było tam dodatnio
Myślicie, że można już wynieść roślinę z parapetu do oczka? Niebo zachmurzone, za dużo słońca ma nie być w najbliższych dniach to by się powoli dostosowała do świeżego powietrza
jak pamiętam masz szklarnie- walnij tam - u mnie buja aż miło - nie można przegapić najlepszego momentu na wyniesienie bo potem w domu zaczyna zasychać.
Mi najlepiej przezimowały te które zimowały w piwnicy, bo te domowe jakieś wyciągnięte i słabowite.
_________________ pozdrawiam arek
---------------------
oczko wodne żaden problem
PORADNIKPORTALSKLEP
u mnie jedna sadzonka wywłócznika wyrosła tak- i dopiero teraz osiągnęła poziom wody, jest ładna puchata pod wodą
- a druga tak, c
choć obydwie z tej samej sadzonki rozdzielone i na podobnej głębokości , to jeden rósł spokojnie puchaty, a drugi wystartował jak rakieta i rozłożył się cienias na wodzie z gołymi częściami podwodnymi
- czy ciachnąć go wzdłuż czerwonej linii i zrobić nową sadzonkę a część podwodną wyciąć?
Teraz już nic nie rób, bo nie ma to większego sensu.
Jak przyjdą chłody, to wtedy poucinasz to co trzeba i zabierzesz do domu na przechowanie, albo zatopisz głębiej (tego nie praktykowałem).
Teraz jak obetniesz i dasz głębiej to możesz zmarnować sadzonkę.
Do powierzchni nie dojdzie i może zmarnieć pod wodą.
a część podwodną zostaw- powinna wypuścić nowe pędy
_________________ pozdrawiam arek
---------------------
oczko wodne żaden problem
PORADNIKPORTALSKLEP
koczisss [Usunięty]
Wysłany: 2010-08-23, 20:24
AurorA napisał/a:
jeszcze miesiąc lata, spokojnie się ukorzeni
a część podwodną zostaw- powinna wypuścić nowe pędy
Miesiąc lata w kalendarzu, a za oknem już prawie jesień, a na pewną nią powieje od środy. Może nie wszędzie, ale w wielu miejscach Polski i jak wrzuci zbyt głęboko to marnie ja to widzę.
U mnie w niektórych miejscach od wiosny stoi w miejscu i nie ma zamiaru wyjść na powierzchnię, a co dopiero teraz robić sadzonki.
hehe, własnie te różne punkty widzenia ..., no ale cóż w końcu bez różnych eksperymentów nie ma rozwoju, więc go ciachnę. Ta nadwodna część i tak zimy nie przetrzyma w oku na wodzie, więc spróbuję ją ukorzenić tam gdzie ten puchaty rósł - więcej tam słońca. A, że do piwnicy i tak nic nie zabieram, i w końcu to nie specjalnie droga roślinka, spróbuję ją przetrzymać w oku, co będzie to zobaczymy, w okolicach Wrocka bywa dłuższe lato i nie tak ostro w zimie, więc może mi ładnie wystartuje na wiosnę, o efektach poinformuję - dzięki wielkie za podpowiedzi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum