Dziś przywiozłem z Supraśli (taka rzeka w okolicach Białegostoku) 12 uklei i 3 kiełbie.
Łapaliśmy z ojcem starą firanką.
Brodziliśmy po kolana w wodzie
Są to małe rybki, miały być tylko uklejki, ale skoro kiełbie się złapały, to też dobrze.
Co prawda te kiełbie pewnie widziałem ostatni raz w ich życiu, ale cóż, świadomość będzie, ze gdzieś tam są.
Do przedwczoraj miałem jeden gatunek ryb, a teraz już cztery.
Karasie, orfy, kiełbie i ukleje.
Brakuje jeszcze okonia i może ciernika
Kiełbiki są podobno fajne. Z tego co wiem, istnieje pewna możliwość ,że je zobaczysz - na płyciźnie zrobić plażę pod wodną, tam lubią przebywać i żerować.
Kiełbie w oczku są super - ja mam je od kilku lat i widzę codziennie. Podpływają razem z karasiami do karmienia i odwracają się na plecy by złapać pływające pałeczki. U mnie każdego roku się wycierają bo jest ich coraz więcej rożnej wielkości. Stadko kilkupokoleniowe.
_________________ pozdrawiam arek
---------------------
oczko wodne żaden problem
PORADNIKPORTALSKLEP
Ja również posiadam kiełbie W zeszłym roku przywiozłem 14 sztuk wielkości ok. 3cm - po zimie doliczyłem się wszystkich i są dwa razy większe- jak jest przejrzysta woda to bez problemu można wypatrzeć jak żerują - więc polecam każdemu
Kaef,ja nigdy nie uważam za chwast kiełbia,to jest bardzo dobra rybka na zanętę
i dodatku smaczna,ale i jest pod ochroną ( nie które gatunki)
poz.Leszek
-------------------
Pisze z Zakopanego. Na potoku zbudowałam oczko wodne - już ok. 2 lata temu. W zasadzie mam ciekawe problemy. W tym problem z rybkami, a zarybiam właśnie w tym roku. Mam trzy tamy, każda ze swoją kaskadą. Woda jest dobrze napowietrzona i ma pierwszy stopień czystości - co widać po ilości zasiedlających ją larw chruścika - i to prawdopodobnie tego endemicznego występującego tylko w Tatrach. Nawiasem mówiąc te larwy są żarłoczne i zjadają wszystkie rośliny w ekspresowym tempie. Czekam więc aż same zostaną zjedzone przez moje rybki - a rośliny czekają w pojemnikach z wodą. (ale to tak na marginesie)
I tak - w pierwszym oczku (5m x 2m na potoku) mam pstrągi - potokowe i tęczowe. Mają się świetnie i naturalnego jedzenia tyle, że nawet nie jedzą karmy.
Drugie oczko jest malutkie - może zostać nawet bez rybek.
Trzecie jest dość duże - i chciałam mieć w nim ryby które widać częściej niż pstrągi. Kupiłam ozdobne karasie i karpie, generalnie kilka osób powiedziało mi, że dadzą sobie radę w takiej zimnej wodzie. Ale jak na nie patrzę to mam spore wątpliwości. Jest środek sierpnia, a temperatura mojej wody wynosi 10C i waha się w zależności od pogody o pół stopnia w górę lub w dół. Ryby siedzą praktycznie cały czas ukryte w swoich domkach pod kamieniami a jak wypływają, to ruszają się bardzo wolno. Kupuję właśnie karmę na niskie temperatury, bo tej którą mam nie jedzą - ale to pewnie nie ma sensu na dłuższą metę. Zastanawiam się, czy mogą się dostosować do takich warunków, czy też czeka je niechybna śmierć, bo jednak jest dla nich za zimno.
Dlatego sądzę, że idealne byłyby dla mnie ryby takie, jak właśnie strzebla potokowa, albo kiełb, może ciernik... Tylko skąd je wziąć. U nas w rzece ich nie znajdę. Zresztą hodowca pstrągów z Zakopanego przestrzegał mnie przed przynoszeniem ryb z potoka - z uwagi na przynoszenie różnych chorób. Sam hoduje lipienie, pstrągi, karpie, jesiotry - może coś więcej. Ale o tych rybkach nie ma pojęcia, skąd można by je nabyć.
Więc - czy ktoś z was może mi doradzić, gdzie nabędę te rybki, albo może ktoś z was jest w jakiejś niemasakrycznej odległości od Zakopanego, czy Krakowa i mógłby mi kilka odsprzedać?
Piotrek.P. [Usunięty]
Wysłany: 2012-08-21, 19:31
Te karasie odłów bo dla nich to zbyt zimna woda. W górach ze względu na temp. wody nie powinno się trzymać takich ryb.
Nikt nie doradzi? przypomnę: w jednym oczku mam pstrągi tęczowe i potokowe. W drugim mam karasie i karpie ozdobne, ale prawdopodpbnie to nie środowisko dla nich :woda 1 stopień czystości, dobrze natleniona, temperatura w sierpniu 10C, oczko na potoku - przepływowe.
Czy faktycznie powinnam pozbyć się tych karasi, i na co je wymienić - zależy mi na rybach często widocznych. Czy zatem wybrać pstrąga źródlanego i ewentualnie lipienia, czy strzeblę potokową, kiełba i ciernika (które jednak nie wiem skąd załatwić).
Wrzucę kilka fotek mojego oczka, nad któym cały czas pracuję, ale już sporo pracy poszło. Liczę na Wasze dobre rady! - a może ktoś odsprzeda mi kilka tych rybek potokowych - czy jednak będą one zbyt mało widoczne i lepiej wziąć pstrąga (z hodowli w Zakopanem).
Pomógł: 2 razy Dołączył: 25 Lip 2012 Posty: 184 Skąd: Borek nad Balatonem
Wysłany: 2012-10-05, 07:42
URLIKA,proponuję jedyne logiczne wyjście,trzeci,ostatni ,największy stawik,wyłączyc z przepływu bezpośredniego.Po prostu puścić wodę bokiem,najlepiej jakąś rurą zakopaną obok i zostawić tylko maleńki przepływ przez staw lub otwierać dopływ wody tylko na jakiś czas raz dziennie dla podmianki.Woda podgrzeje się do temperatury odpowiedniej dla karpi i karasi.
Dzięki zbiho. To faktycznie najlepsze rozwiązanie, które pozwoliłoby podnieść temperaturę wody. Wykonanie tego jest jednak dla mnie niemal niemożliwe / ew. za drogie.
A w ogóle to okazało się, że te kolorowe karasie, które miałam w dolnym oczku sprzedano mi z oodinium, dlatego snęły po dwóch tygodniach od najmniejszych rybek począwszy - a ja myślałam, że tak im zimno bidulkom, że jeść nie chcą. Obecnie mam zbiornik w kwarantannie, bo zważywszy na to, że jest przepływowy nie mam go jak zdezynfekować.
Obecnie mam w nim temperaturę 9.5 C, czyli o stopień niższą niż w sierpniu. Na wiosnę planuję zarybić go małymi pstrągami. Duże pstrągi w oczku wyżej mają się wyśmienicie.
Trochę marzy mi się jeszcze jakiś karaś - a zachowanie tych które miałam nie było miarodajne z powodu choroby. Dlatego zastanawiam się jeszcze, czy taka temperatura faktycznie jest dla nich nie do przyjęcia? Kupiłam specjalną karmę do wody poniżej 10C - czy Karasie w wodzie o takiej temperaturze już w ogóle nie jedzą? Kiedy dokładnie przestają jeść?
Tak ogólnie można powiedzieć że poniżej 10*C nie powinno się już karmić ryb ale z praktyki wiem że w tej temperaturze ryby ( karasie) spokojnie jeszcze żerują, tym bardziej jak masz specjalną lekkostrawną karmę możesz to robić aż woda nie będzie miała 7-8*C
_________________ Pozdrawiam Jarek
Moderator to też człowiek,więc nie utrudniaj mu życia OCZKO WODNE JARKA G OGRÓD JARKA
dziękuję za odpowiedź.
A możesz mi powiedzieć - z własnego doświadczenia - czy jeżeli temperatura wody u mnie nigdy nie wzrasta powyżej 11C to karasie u mnie nie będą się chować? Czytałam dużo informacji, z których jednak nie wynika, czy stale niska temperatura może im szkodzić. Generalnie w opisach do karasi znajduję informacje:
"Temperatura wody w akwarium może wahać się w granicach od 8°C do 30°C, ale za optymalną uznać należy temperaturę pomiedzy 15°C a 26°C. Wbrew powszechnemu przekonaniu złote rybki należą do ryb zimnowodnych, ale cieplejsza woda jest dla ich funkcji życiowych bardziej korzystna. "
"Według źródeł japońskich złote rybki wytrzymują bez szkody dla życia obniżenie temperatury do 2°C, a nawet do 0°C i jej podwyższenie do 34°C, ale tylko wówczas, gdy proces ten zachodzi stopniowo i płynnie w ciągu paru dni."
...z których mogłabym wnioskować, że panujące u mnie warunki temperaturowe powinny być dla nich odpowiednie - choć mniej komfortowe. Na blogu spotkałam się jednak z inną opinią - że taka temperatura nie pozwoli im się odpowiednio odżywiać - w skali całego roku. Nie chcę nikogo irytować ponownie poruszając ten temat.
Advertisement ..:: Sponsor ::.. Pomógł: 8 razy
Dołączył: 25.01.2007
Posty: 4134
Skąd: USA
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum