| |
Oczko wodne - forum Forum miłośników oczek wodnych. |
 |
Zwierzęta w oczku - Jak dzielnica ursynow niszczy cenne siedliska płazow
AurorA - 2009-03-23, 23:21 Temat postu: Jak dzielnica ursynow niszczy cenne siedliska płazow Na temat stawu rzekotkowego w Warszawie pisaliśmy już tu sporo
zdjęcia wykonane w ubiegłym roku przez Huberta sa między innymi tu:
http://forum.oczkowodne.n...otkowy&start=30
wyglądało to tak:
a więcej na stronie http://www.herpetologia.w...kowy%20staw.htm
zaraz zobaczycie jak to wygląda obecnie i jak nasze rządy chronią przyrodę za pieniądze z
Gminnego Funduszu ochrony Środowiska - na tą dewastacje poszły grube miliony
Zachęcam wszystkich do zapoznania się z poniższym cytatem - zaraz dodam zdjęcia.
| Cytat: | Szanowni Państwo,
Jak większość z Państwa wie, od kilku lat jeszcze jako osoba prywatna starałam się o objęcie ochroną Rzekotkowego Stawu, zbiornika położonego w rejonie otuliny rezerwatu Las Kabacki w Warszawie (szczegóły w załączniku - harmonogram podjętych działań). To najcenniejszy zbiornik w Warszawie, gdzie odbywa gody 12 gatunków płazów. Niestety dzielnica Ursynów, postępując wbrew wszystkim trzem ekspertyzom przyrodniczym, które posiadała (za dwie sama zapłaciła), zdewastowała zbiornik, czyniąc go właściwie nieużytecznym dla rozrodu płazów. Zmiany te można częściowo skompensować i będziemy jako TOH „Tryton” o to występować do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, jednak to nie koniec złych informacji. Dzielnica zamierza dokończyć swoje dzieło zniszczenia przeprowadzając urządzanie parku z użyciem ciężkiego sprzętu wokół stawu w sezonie rozrodczym płazów, kiedy to płazy będą przebywać na brzegu zbiornika i nadchodzić z okolicznych terenów. Z całą pewnością wiele z nich zostanie zabitych.
Mamy wiele zastrzeżeń co do samego urządzenia tego terenu. Mimo, iż znajduje się tuż obok rezerwatu Las Kabacki, będzie miał charakter typowego parku miejskiego. Wycięto trudną do określenia liczbę dorodnych wierzb (co najmniej 17 dojrzałych i mnóstwo młodych drzew) i krzewów, w zamian ma być nasadzone 9 drzew – wszystkie to obce gatunki (sumak octowiec i jarząb szwedzki). Przed nasadzeniami ziemia będzie uprawiana kultywatorem, do ochrony roślin będą użyte toksyczne herbicydy, które spłyną do zbiornika. Z użyciem ciężkiego sprzętu będą formowane alejki spacerowe. Utworzone środowisko nie będzie się nadawało jako środowisko życia rzekotki drzewnej.
Równocześnie podobne działania w tym samym czasie p. burmistrz Żuber planuje nad zbiornikiem 3 Moczydło (ul. Stryjeńskich). Tu także wg informacji z Passy (wywiad z burmistrzem) prace ruszą w kwietniu lub maju, w czasie szczytu sezonu godowego płazów. To zbiornik, w którym występuje 8 gatunków płazów ( w tym rzekotka drzewna, kumak nizinny i traszka grzebieniasta) więc jest to także jeden z najcenniejszych batrachologicznie zbiorników w Warszawie. W czasie sezonu rozrodczego wg planów ma być wyciętych około 100 drzew (w planie nasadzenie tylko 22-ch), na których mogą w tym czasie siedzieć ostatnie osobniki przetrzebionej populacji rzekotki drzewnej wokół tego zbiornika. Ziemia będzie przeorana kultywatorem. Teren ma być otoczony podmurówką o wysokości 20 – 40 cm, co uniemożliwi większości płazów migracje „od” i „do” zbiornika. Nad samym stawem ma powstać kawiarnia z tarasem, a transport zaopatrzenia do niej ma gwarantować droga szerokości 3 m, powstaną także 2 olbrzymie place zabaw dla dzieci, a to wszystko z GFOŚ i GW jako forma ochrony stanowiska rzekotek za 2 miliony złotych, jak reklamuje dziennikarzom tą inwestycję p. Żuber!
http://miasta.gazeta.pl/w...94,4998030.html
http://www.zw.com.pl/artykul/227930.html
W ostatnich dniach zostało złożone pismo podpisane przez doktorantów i adiunktów trzech warszawskich uczelni SGGW, UW i MiIZ PAN, w których wypowiadają się krytycznie na temat dotychczasowych i planowanych działań dzielnicy Ursynów (załączam treść pisma), jednak urzędnicy obstają uparcie trwają przy swoich planach.
Podejrzewamy nawet że rozpisano szybko przetarg na zagospodarowanie Parku Moczydło właśnie po naszych telefonach do GFOŚ i GW z prośbami o wytłumaczenie tej sytuacji. Wydanie bowiem funduszy z Gminnego Funduszu ochrony Środowiska na opisane powyżej cele jest niezgodne z prawem. W myśl Ustawy z dnia 27 kwietnia (artykuł 406) środki te przeznacza się na przedsięwzięcia związane z ochroną przyrody w tym urządzanie i utrzymanie terenów zieleni. Niestety obydwa projekty zakładają daleko posuniętą redukcję drzewostanów i nie mają nic wspólnego z ochroną przyrody. Nie możemy pozostać bezczynnymi wobec takich działań.
- W najbliższym czasie złożymy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu zamiaru popełnienia przestępstwa jakim jest zabijanie gatunków zwierząt podlegających ochronie prawnej i niszczenie ich siedlisk. Jeśli prace nad zagospodarowaniem terenów ruszą, mamy nadzieję że będą musiały zostać przerwane i nie zostaną nigdy dokończone.
- Równocześnie informuję, iż na chwilę obecną już trzy stowarzyszenia ekologiczne zadeklarowały chęć złożenia do RDOŚ wniosku o rekompensacji na koszt Miasta zniszczeń, które dzielnica Ursynów spowodowała i ewentualnie spowoduje w najcenniejszych w Warszawie stanowiskach rozrodczych płazów (w związku z tzw. Ustawą Szkodową).
- Jutro spotykam się z dyrektorem miejskiego BOŚ w sprawie planowanych parków Moczydła
- We czwartek będę miała okazję do publicznego skonfrontowania się z p. Żubrem na sesji Komisji Rady Dzielnicy w ratuszu Ursynowa. Już obecnie kilkoro radnych jest powiadominych o sytuacji oczek wodnych 2 i 3 na Moczydle
- Wobec ciągłego powoływania się p. Żubra na konsultacje herpetologiczne udzielane mu jakoby przez pracownika SGGW i nadzór nad wszelkimi pracami, przeszłymi o obecnymi,
http://www.ursynow.waw.pl...s/278-1_odp.pdf
wystosowaliśmy także pismo do rektora Wydziału Nauk o Zwierzętach SGGW by
oficjalnie uczelnia zajęła stanowisko w tej bulwersującej sprawie.
Posiadam oczywiście wszelkie dokumenty w tej sprawie w tym plany zagospodarowania obu parków, korespondencję z dzielnicą itd.
Serdecznie proszę o pomoc w tej sprawie, a zwłaszcza w jej publicznym nagłośnieniu.
prezes
Towarzystwa Ochrony Herpetofauny "Tryton"
Joanna Mazgajska
|
obecnie jest tak:
AurorA - 2009-03-23, 23:41
jeszcze jeden załącznik
| Cytat: | Warszawa dnia 09.03.09 r
Pani Hanna Gronkiewicz - Waltz
Prezydent Miasta Warszawy
Szanowna Pani Prezydent,
Pragniemy wyrazić swoje głębokie zaniepokojenie zabiegami tzw. rewitalizacji środowiska naturalnego przeprowadzanymi przez dzielnicę Ursynów pod hasłami tworzenia nowych parków i ochrony unikatowego stanowiska rzekotki drzewnej. Jako specjaliści w zakresie biologii i ekologii oceniamy te zabiegi jako daleko posuniętą i zupełnie niezrozumiałą dewastację cennych siedlisk płazów dokonywaną za pieniądze podatników. Jeśli te niekorzystne zabiegi nie zostaną natychmiast powstrzymane i w miarę możliwości zrekompensowane, doprowadzi w bardzo krótkim okresie czasu do zaniku większości lokalnych populacji tej grupy zwierząt.
Na terenie ursynowskiego Moczydła poza terenem Lasu Kabackiego znajdują się trzy zbiorniki wodne (w różnych opracowaniach oznaczane jako 1, 2 i 3). Wszystkie trzy były stanowiskami rozrodczymi płazów podlegających całkowitej ochronie prawnej, a odległość między nimi umożliwiała migracje tych zwierząt, w okresie kiedy tereny Moczydła były poddane niskiej presji urbanizacyjnej. Dnia 16.07.07 r. p. mgr Joanna Mazgajska, herpetolog, specjalista w zakresie ekologii płazów złożyła na Pani ręce pismo z prośbą o objęcie stawu przy ulicy Kretonowej (tzw. Rzekotkowego Stawu, zbiornik nr 2) formą ochrony jako użytek ekologiczny. Zbiornik ten jest położony na terenie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Zgodnie z Rozporządzeniem nr 3 Wojewody Mazowieckiego z dnia 13 lutego 2007 obszary takie podlegają szczególnej ochronie. Na podstawie tych przepisów wprowadza się m.in. ochronę stanowisk chronionych gatunków zwierząt, ochronę zadrzewień, zakrzewień, tworzenie stref buforowych wokół zbiorników wodnych w postaci pasów zadrzewień i zakrzewień, oraz wnioskowanie do właściwego organu ochrony przyrody o objęcie ochroną prawną zachowanych w stanie zbliżonym do naturalnego fragmentów ekosystemów wodnych oraz stanowisk gatunków chronionych i rzadkich właściwych dla ekosystemów hydrogenicznych. (szczegóły – załącznik 1 zawierający wybrane szczegółowe przepisy z Rozporządzenia nr 3 Wojewody Mazowieckiego).
Konieczność objęcia ochroną Rzekotkowego Stawu p. mgr Mazgajska przedstawiła także z panem dr. Pawłem Górskim na Radzie Warszawy w Komisji Ochrony Środowiska (dn. 25.06.2007 r). Prośbę swoją motywowała tym, iż Rzekotkowy Staw jest położony na granicy rezerwatu Las Kabacki, na terenie, który zazwyczaj objęty jest ochroną jako otulina i rozmnażają się w nim płazy przebywające poza okresem rozrodczym na terenie rezerwatu. Prócz tego zbiornik ten jest najcenniejszym batrachologicznie na terenie Warszawy – jeszcze w sezonie 2008 rozmnażało się tu aż 12 gatunków płazów, w tym szczególnie rzadka na terenach polskich miast rzekotka drzewna, tworząca w tym miejscu populację szacowaną na około 150 osobników. Obecnie jest to prawdopodobnie jedyne stanowisko tego gatunku na terenie miasta Warszawy. Jeszcze w roku 2008 przystępowały tu do rozrodu: kumak nizinny i traszka grzebieniasta, gatunki szczególnie cenne dla Unii Europejskiej, wymieniane w II Załączniku Dyrektywy Siedliskowej. Przedstawiciel BOŚ (p. Arkadiusz Drewniak) wypowiadał się na posiedzeniu Rady Miasta i w mediach, iż nie można objąć Rzekotkowego Stawu formą użytku ekologicznego, ze względu na brak pieniędzy. Pan Drewniak twierdził także, że staw i jego brzeg są i tak objęte ochroną w promieniu 20 metrów od linii brzegu i tworzenie w tym miejscu użytku ekologicznego nie ma w tej sytuacji sensu (załącznik nr 2 - sprawozdanie z sesji Rady Miasta).
Należy podkreślić, że Pani Mazgajska do dnia dzisiejszego a więc przez ponad 1,5 roku nie otrzymała od Pani żadnej odpowiedzi na swój wniosek.
W międzyczasie Dzielnica Ursynów przygotowywała się do rewitalizacji stawu, zlecając dwie ekspertyzy:
„Eksperyzę hydrologiczno- przyrodniczą zbiorników wodnych na terenie Moczydła” (rok 2004, zespołem kierował profesor H. Pawłat) i „Opracowanie dotyczące stanowiska rozrodczego rzekotki drzewnej na stawie – oczku wodnym Moczydło 2, w rejonie ul. Kretonowej” (rok 2007, dr W. Strużyński z TBiOP). Autorzy obydwu ekspertyz z wielką mocą podkreślali konieczność zachowania w całości zadrzewienia wokół brzegów zbiornika oraz szerokiego pasa roślinności szuwarowej (załącznik 3 – wybrane kopie stron ekspertyzy z 2004 roku oraz cała ekspertyza z 2007 roku). W 2007 roku została zorganizowana publiczna spektakularna akcja ochrony tego unikalnego stanowiska rzekotek drzewnych: pisała o tym prasa, kręcono felietony dla telewizji, mieszkańcy wysyłali swe głosy za zachowaniem tego miejsca. Burmistrz Dzielnicy Ursynów w 2007 roku w odpowiedzi na te bardzo liczne listy zaniepokojonych mieszkańców miasta słał fragmenty ekspertyzy z 2004 roku, dając do zrozumienia, że rewitalizacja zbiornika będzie polegała jedynie na pogłębieniu tej części dna zbiornika, która nie była porośnięta szuwarem.
Istotnie, takie było zdanie ekspertów: wg opracowania profesora H. Pawłata: „Zbiornik powinien być zachowany w istniejącej formie stawu naturalnego. Roboty ziemne ograniczone powinny być do wykopu na powierzchni dna wolnej od roślinności szuwarowej. Powierzchnia czaszy zostanie niezmieniona. [....] Zachować należy całą roślinność zbiorowisk szuwarowych i form drzewiastych. Nie wykonywać robót na skarpach”. Także w ekspertyzie Towarzystwa Badań i Ochrony Przyrody z 2007 r czytamy m. in.: „Istotnym elementem właściwego biologicznie funkcjonowania stawu jest pozostawienie wszystkich gatunków drzew zlokalizowanych wzdłuż linii brzegowej zbiornika.” „Otoczenie drzewostanu ma duży wpływ na utrzymanie swoistego mikroklimatu oraz ochronę siedliska płazów poprzez barierę utworzoną przez korony drzew.”„Wzdłuż brzegu zachodniego, północnego oraz wschodniego – ale w obrębie lustra wody – sugeruje się pozostawienie roślinności szuwarowej (dotyczy pałki wodnej). Szerokość tego pasa może zamykać się pomiędzy 1,5 a 2 m. Roślinność ta będzie stanowić miejsce schronienia dla wielu gatunków płazów a bardzo często jest również żerowiskiem dla rzekotki drzewnej.”
Ostatecznie „rewitalizacja” zbiornika została przeprowadzona jesienią 2008 roku. Niestety została przeprowadzona całkowicie niezgodnie ze zleconymi ekspertyzami. Wycięto około 17 drzew uzasadniając tą decyzję kolizją z planami parku, zagrożeniem dla bezpieczeństwa (sic!) oraz ich kształtem nie pasującym do koncepcji architektonicznej. Wycięto prawie całą roślinność szuwarową, pozostawiając szczątkową kępę poza linią brzegową oraz, co najbardziej szkodliwe, prawdopodobnie w celu wyraźnego wyznaczenia brzegu zbiornika otoczono cały staw ścisłym płotem tworzącym niską palisadę uniemożliwiającą praktycznie płazom (zarówno dorosłym, jak i przeobrażonym młodym) wyjście ze zbiornika rozrodczego. Wykarczowano także krzaki i zarośla stanowiące niezwykle istotne części składowe biotopu, który umożliwiał tu egzystencję rzekotek.
Mimo, iż jak najbardziej popieramy powstawanie nowych parków i terenów zielonych w Warszawie, niezrozumiałym wydaje się nam dewastacja wyjątkowo dobrze funkcjonującego środowiska naturalnego, gęsto porośniętego drzewami i krzewami, stanowiącego unikatowe miejsce rozrodu i przebywania płazów oraz innych zwierząt, przy samej granicy rezerwatu. Siedlisko i zbiorowiska roślinne, które tam występowały były wyjątkowo korzystne dla płazów w takiej postaci, w jakiej zostały przez lata wykształcone, o czym świadczyła tak niezwykła bioróżnorodność gatunkowa batrachofauny. W opisanej powyżej sytuacji przeprowadzone zabiegi nie dość, że są niszczące dla środowiska to są także marnotrawstwem funduszy Miasta.
Zaskakujące dla nas są także doniesienia prasowe jakoby wielki plac zabaw zwany „Parkiem Moczydło” powstawał na Ursynowie w celu zapewnienia ochrony szczątkowej populacji rzekotek drzewnych, które jakoby tam odbywają gody (załącznik nr 4). Z planów parku – placu zabaw wynika coś wręcz przeciwnego. Zwiększona penetracja dzieci, które będą mogły nawet wejść na planowany na stawie mostek z całą pewnością doprowadzi do wytępienia ostatnich osobników płazów, o ile jeszcze tam jakieś występują, gdyż wg pisma pana burmistrza Żubra (załącznik nr 5) można wnioskować, że wg dzielnicy już wszystkie wyginęły. Nie możemy oprzeć się wrażeniu, iż pieniądze publiczne skierowane na inwestycję w tzw. ochronę przyrody w dzielnicy, mogłyby być wydawane w sposób bardziej racjonalny. Dewastacja Rzekotkowego Stawu (nie wliczając honorariów za ekspertyzy) kosztowała 354.634,10 zł. Należy zwrócić uwagę, że na mało uzasadnioną i nie poprzedzoną żadnymi ekspertyzami herpetologicznymi rewitalizację sąsiedniego stawu (zbiornik 1 na obrzeżach rezerwatu Las Kabacki, między ulicami Perkalową a Moczydłowską) wydano prawie 500 000 zł, zaś również nie poprzedzona żadnymi ekspertyzami herpetologicznymi „ochrona rzekotek” w tzw. „Parku” Moczydło (na brzegu zbiornika nr 3, przy ul. Stryjeńskich) ma kosztować równo 2 miliony złotych. Składając wniosek do Funduszu Ochrony Środowiska dzielnica nie dysponowała żadnymi aktualnymi ekspertyzami, wskazującymi, że występują tam w ogóle jakieś płazy, a zwłaszcza rzekotka drzewna. Jak więc jest to możliwe, że na podstawie tak niekompletnego wniosku dostała pieniądze na „ochronę” rzekotek? Pisma dzielnicy stanowiące odpowiedzi na pytania p. Mazgajskiej rażą niekompetencją – kompletną nieznajomością biologii i ekologii płazów. W tym kontekście jesteśmy bardzo zaniepokojeni najnowszymi informacjami o planach rewitalizacji przez ten sam zespół „specjalistów” z dzielnicy innego zbiornika Jeziorka Imielińskiego, objętego już od wielu lat formą ochrony jako użytek ekologiczny.
Naszym zdaniem należy w trybie pilnym skrócić palisadki wokół zbiornika 2 przy ul. Kretonowej (Rzekotkowy Staw) do poziomu gruntu – w żadnej z ekspertyz nie wyrażono zgody na ten rodzaj umocnienia brzegu (sic) oraz bezwzględnie wstrzymać prace przy zbiorniku aż do jesieni. Na jesieni powinno się podsadzić dojrzałe (kilkudziesięcioletnie) drzewa i krzewy wokół zbiornika. Równocześnie należy przeprowadzić kontrolowane przez herpetologów pogłębienie zbiorników w obrębie Lasu Kabackiego. Jesteśmy także przeciwni powstaniu placu zabaw wokół stawu przy ul. Stryjeńskich z pieniędzy Funduszu Ochrony Środowiska. Pieniądze te skierowane na „ochronę rzekotki” i plac zabaw powinny być zgodnie z przeznaczeniem użyte na usunięcie szkód wyrządzonych wokół Rzekotkowego Stawu. Niewątpliwie tak duży plac zabaw jest w dzielnicy bardzo potrzebny, ale w innej lokalizacji uzgodnionej z przyrodnikami.
Z poważaniem,
Załącznik 1
Wybrane przepisy z Rozporządzenia nr 3 Wojewody Mazowieckiego z dnia 13 lutego 2007 dotyczącego wytyczenia i funkcjonowania Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu
„We wszystkich strefach zakazuje się: „zabijania dziko występujących zwierząt, niszczenia ich nor, legowisk, innych schronień i miejsc rozrodu [....]”
„Zgodnie z § 3. Na terenie Obszaru wprowadza się następujące ustalenia dotyczące:
1)czynnej ochrony ekosystemów leśnych :
[…]
d) pozostawianie drzew o charakterze pomnikowym, przestojów, drzew dziuplastych
oraz części drzew obumarłych aż do całkowitego ich rozkładu. […]
j) ochrona stanowisk chronionych gatunków roślin, zwierząt i grzybów, w przypadkach stwierdzenia obiektów i powierzchni cennych przyrodniczo (stanowiska rzadkich i chronionych roślin, zwierząt, grzybów oraz pozostałości naturalnych ekosystemów) wnioskowanie do właściwego organu o ich ochronę [.....]
2)czynnej ochrony ekosystemów lądowych:
[.....]
f) ochrona zieleni wiejskiej: zadrzewień, zakrzewień, parków wiejskich, oraz kształtowanie zróżnicowanego krajobrazu rolniczego poprzez ochronę istniejących oraz formowanie nowych zadrzewień śródpolnych i przydrożnych,
[.....]
k) wnioskowanie do właściwego organu ochrony przyrody o objęcie ochroną prawną stanowisk gatunków chronionych i rzadkich roślin, zwierząt i grzybów [....] oraz czynnej ochrony gatunków rzadkich i zagrożonych [.....]”
„3) czynnej ochrony ekosystemów wodnych:
[.....]
4 a) zachowanie i ochrona zbiorników wód powierzchniowych wraz z pasem roślinności okalającej [....]
c) tworzenie stref buforowych wokół zbiorników wodnych w postaci pasów zadrzewień i zakrzewień, celem ograniczenia spływu substancji biogennych i zwiększenia bioróżnorodności biologicznej, [.....]
g) rozpoznanie okresowych dróg migracji zwierząt, których rozwój związany jest bezpośrednio ze środowiskiem wodnym (w szczególności płazów) oraz podejmowanie działań w celu ich ochrony, [.....]
j) utrzymanie i wprowadzanie zakrzewień i szuwarów wokół zbiorników wodnych, w szczególności starorzeczy i oczek wodnych jako bariery ograniczającej dostęp do linii brzegowej, utrzymanie lub tworzenie pasów zakrzewień i zadrzewień wzdłuż cieków
[....]
l) wnioskowanie do właściwego organu ochrony przyrody o objęcie ochroną prawną zachowanych w stanie zbliżonym do naturalnego fragmentów ekosystemów wodnych oraz stanowisk gatunków chronionych i rzadkich właściwych dla ekosystemów hydrogenicznych,”
|
AurorA - 2009-03-23, 23:44
| Cytat: | Zestawienie podjętych w ostatnich latach działań celu ochrony zbiornika 2
2003 - pierwszy artykuł o rzekotkach - Gazeta Wyborcza
2005 - roku zostałam poproszona jako podwykonawca Instytutu Gospodarki Przestrzennej i Komunalnej o wykonanie ekspertyzy "Herpetofauna rezerwatu Las Kabacki" dla Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Napisałam tam m.in. "Ze względu na wyjątkowe walory faunistyczne (jedyne potwierdzone w Warszawie stanowisko rozrodcze rzekotki drzewnej) należy koniecznie objąć ochroną rezerwatową zbiornik nr 4 w okolicach ul. Wełnianej i włączyć go do rezerwatu wraz z przyległymi drzewami i krzakami." Ekspertyza Lasu Kabackiego przygotowana przez Instytut Gospodarki Przestrzennej i Komunalnej została w całości odrzucona z nieznanych względów formalnych, jednakże Wojewódzki Konserwator Przyrody wiedział o występowaniu rzekotki drzewnej w zbiorniku przy Kretonowej co najmniej od 2005 roku.
10 sierpnia 2006 roku - Oficjalnie karta użytku ekologicznego została złożona na ręce Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Zostało to poprzedzone co najmniej 10-cio miesięcznymi próbami dogadania się w tej sprawie z Wydziału Ochrony Środowiska w Dzielnicy. Pani Bluj odmawiała przyjęcia wniosku o objęcie stawu forma ochrony jako użytek ekologiczny, mimo że prawo przewidywało taką opcję.
10 stycznia 2007 – odpowiedź pani konserwator po pół roku (!), że w skali województwa to nie jest tak cenny zbiornik i nie obejmie go ochroną, ale jest cenny w skali lokalnej i że gmina może objąć go formą użytku ekologicznego "Zgodnie z art. 44 ust. 1 z dnia 16.04.2004 "jeśli wojewoda nie ustanowił tej formy ochrony może to również nastąpić w drodze uchwały gimny"" czyli w przypadku Warszawy - Rady Miasta.
- w międzyczasie byłam w Dzielnicy Ursynów i rozmawiałam zarówno z panią Bluj jak i z panią naczelnik Wydziału Środowiska. Zaproponowałam m.in. podanie składu gatunkowego płazów przy ul. Stryjeńskich (obecnie projektowany Park Moczydło) ale pani naczelnik Wydziału powiedziała, że „nie ma takiej potrzeby”
25 czerwca 2007 roku dr Paweł Górski i ja mieliśmy szansę przedstawić wstępnie problem najcenniejszego stanowiska płazów w Warszawie „Rzekotkowy Staw" na Radzie Miasta w Komisji Ochrony Środowiska. Protokół z tego posiedzenia http://bip.warszawa.pl/NR..._25_06_2008.doc
lipiec – sierpeń 2007 – zorganizowana aukcja zmasowanego wysyłania przez Warszawiaków e-maili do burmistrza Ursynowa i Przezydent miasta z prośbą o objęcie Rzekotkowego Stawu formą ochrony użytkowej. Odzew społeczny był ogromny
http://www.herpetologia.w...kowy%20staw.htm
Artykuły w prasie: Passa, Wyborcza, Dziennik, felietony w telewizji (Program 3 i Plus), Radio Dla Ciebie
lipiec 2007 - pani Bluj dzwoni do mnie (byłam na wakacjach) z propozycją bym wykonała ekspertyzę Rzekotkowego Stawu. Zgadzam się, ale pod warunkiem że nie dostanę za tą ekspertyzę pieniędzy. Przesłałam od razu po rozmowie tej urzędniczce swoją opinię (ekspertyzę) dotyczącą sytuacji kabackiej populacji rzekotek. Pani Bluj odpisała, że została znaleziona ekspertyza z 2004 roku i moja nie jest już potrzebna. Potem dowiedziałam się, że Dzielnica zaczęła poszukiwać wykonawcy tej ekspertyzy na SGGW, mimo że tam nie ma żadnego specjalisty od ekologii płazów. Ostatecznie pewien profesor odmówił, twierdząc że nie zna się na tym temacie, podobnie inna osoba i ekspertyzę wykonał specjalista od raków (!) z SGGW.
16 lipca 2007 roku - zgodnie z uzgodnieniami na Radzie Miasta złożyłam oficjalny wniosek do pani Prezydent Miasta o objęcie rzekotkowego Stawu formą użytku ekologicznego (nigdy nie dostałam żadnej odpowiedzi)
25 październik 2007 – moje spotkanie w ratuszu Ursynowa z burmistrzami p. Menciną, p. Żubrem oraz radnym miasta M. Wyszyńskim w sprawie Rzekotkowego Stawu. Pan Żuber złożył mi szereg obietnic – że między Rzekotkowym Stawem a Lasem Kabackim nie powstaną żadne budynki, że rewitalizacja stawu odbędzie się całkowicie zgodnie z powstającą wtedy ekspertyzą pana dr. Strużyńskiego, że będę poproszona o konsultacje przy powstawaniu Parku Moczydło. Żadna z tych obietnic nie została później dotrzymana. |
maruder - 2009-03-23, 23:51
Trzeba chyba byc skonczonym debilem zeby robic to w ten sposob... Moglo z tego powstac cos rownie pieknego jak bylo na poczatku, ale po co? Przeciez p. Zuber musi miec ladne zdjecie jak przecina wstege na uroczystym otwarciu parku; a jak ma wyjsc ladne zdjecie jak go jakas galazka bedzie zaslaniac, albo jak sobie buty ubrudzi na zwirowej sciezce...? Juz cie lubie Zuber - idz w pi.pi.pi.pi
Jest jakas petycja w tej sprawie, pod ktora mozna sie podpisac?
castleman - 2009-03-24, 08:33
Ja myślę że kasa była i ktoś komuś dał zarobić...
Reszta nie ważna, kto by się tam jakąś rzekotka przejmował...
Yahilles - 2009-03-24, 11:26
Od rana zagotowała mi się krew w żyłach, jak można być takim idiotą i dyletantem?!
Hubert - 2009-03-24, 13:58
Spoko, spoko. Niezupełnie jest tak jak pisze p. Mazgajska. Rozmawiałem dziś z opiniodawcą i postanowiliśmy, że jutro ja, on, przedstawiciel urzędu miasta i szef ochrony środowiska ocenimy sytuację na miejscu. Przede wszystkim sytuacja nie przedstawia się tak czarno, jak to p. Mazgajska napisała. Zimowiska, zwłaszcza traszek grzebieniastych zostały zidentyfikowane i zachowane w nienaruszonym stanie, tak samo jak punkty migracji płazów, staw został pogłębiony i ma teraz stałe zasilanie z wód gruntowych (w czasie lata zbiornik znacząco wysychał), jest zamontowana zastawka uniemożliwiająca odpływ nadwyżek wody, nie będzie budowana żadna restauracja, pub czy droga. Powstanie tylko ścieżka spacerowa oraz będą obfite nasadzenia tarniną i mirabelką (rzekotki bardzo lubią na niej siedzieć). Ponadto teren tylko od strony łąki jest własnością miasta, a w 3/4 prywatny. Prywatny właściciel zgodził się nie wchodzić z pracami w czasie wędrówki płazów do wody. O dalszych szczegółach poinformuję po jutrzejszej wizytacji.
maruder - 2009-03-24, 14:47
| Hubert napisał/a: | | Spoko, spoko. Niezupełnie jest tak jak pisze p. Mazgajska. |
Hubert, ale co jest spoko? Chyba zdjecia jakie sa kazdy widzi, a tego co na nich jest nie trzeba nikomu tlumaczyc? Mi sie na nich wszystko zgadza z tym co napisala p.Mazgajska, przynajmniej w kwestii prac juz wykonanych. A prywatny wlasciciel jest tak samo zobowiazany do przestrzegania prawa jak rada miasta.
Hubert - 2009-03-24, 15:17
Naprawdę poczekajmy do jutra. Na miejscu ocenię sytuację i wysłucham drugiej strony.
AurorA - 2009-03-24, 17:46
| Cytat: | | nie ma żadnego specjalisty od ekologii płazów. ...i ekspertyzę wykonał specjalista od raków (!) z SGGW. |
| Hubert napisał/a: | | Rozmawiałem dziś z opiniodawcą i postanowiliśmy, że jutro ja, on... |
...a co ma powiedzieć dr.W. Strużyński? - "płacili za ekspertyzę to im zrobiłem"
Ja tez widzę zdjęcia i nie łatwo to będzie wytłumaczyć.
Zobaczymy co stwierdzisz na wizji lokalnej.
nie zapomnij spytać po huk ta palisada w koło
Joanna_Mazgajsk - 2009-03-26, 08:05
| Hubert napisał/a: | | Spoko, spoko. Niezupełnie jest tak jak pisze p. Mazgajska. Rozmawiałem dziś z opiniodawcą i postanowiliśmy, że jutro ja, on, przedstawiciel urzędu miasta i szef ochrony środowiska ocenimy sytuację na miejscu. Przede wszystkim sytuacja nie przedstawia się tak czarno, jak to p. Mazgajska napisała. | Panie Hubercie. Przypadkowo trafiłam na Państwa wątek. Jestem rozczarowana że najpierw impulsywnie umieszcza Pan wszystkie moje materiały na publicznym Forum, o bardzo wysokim PR a potem zarzuca mi na tymże samym Forum pisanie nieprawdy. Trudno to nazwać pomocą. Nie wspomniał pan jednak że p. Strużyński jest od lat Pana przyjacielem. Wszytkie stwierdzenia zawarte w pismach były poprzedzone ponad miesięcznym szarpaniem się z dzielicą w celu uzyskania wszystkich materiałów i są prawdziwe. Kawiarnia powstanie przy parku Moczydło i tak przecież jest w moim piśmie. Jeśli nie będzie drogi przy rzekotkowym Stawie, to nie wiem o czym pisze burmistrz
http://www.ursynow.waw.pl...s/278-1_odp.pdf
z tym zabezpieczaniem plazów przed rozjeżdżaniem przez pojazdy. Obecnie jako Tryton chcemy by prace na wiosnę z użyciem cięzkiego sprzętu nie były prowadzone nad żadnym ze stawów. Jest oczywiste że jeśli będzie inaczej bez problemu zdobędziemy zdjęcia martwych płazów dla prokuratury. Za tydzien przewidziana jest Komisja Ekologii na której przedstawimy problem płazów. Dlatego został Pan poproszony o opinię. Szukaja kogoś kto podważy nasze stwirdzenia w materiałach przesłanych radnym. Sportowca poznaje się po wynikach a naukowca po publikacjach, a ja akuraz z ekologii plazów w miastach mam sporo, wiele się dopiero pisze, jestem tez redaktorem powstającej monografii dotyczącej płazów w ok. 15 miast Polski. O herpetologu Strużyńskim nikt nie słyszał - moge podac namiary do kilkudziesięciu uczestników ostatniej konferencji herpeto w Krakowie. A o mnie mam wrażenie wszyscy herpetolodzy słyszeli, a nawet będa mnie niedługo czytać
http://ksiegarnia.pwn.pl/...ategoria=125023
Jeśli wypowiadam się że siedlisko płazów zostało zniszczone, to może warto mnie posłuchać. Najrozsądniej by było gdyby p. Strużyński nie wspierał niezgodnych z prawem ochrony przyrody a nawet Kodeksem karnym działań burmistrza, napisał do rady dzielnicy oświadczenie że: wykonal ekspertyzę, do której miasto się nie zastosowało, w związku z tym nie będzie dalej współpracował, zamiast szukać wsparcia wśród kolegów dla kontrowersyjnych działań urzędników. Zwłaszcza że dzielica w ogóle nie trzyma sie planów w czasie realizacji prac (wycięto np. sporo drzew które miały byc zostawione). Nie jest dziwne, że nawet Towarzystwo Badań i Ochrony Przyrody pod którym to stowarzyszeniem p. Strużyński wystąpił jako wykonawca ekspertyzy obiecało mi wszelką pomoc w tej sprawie. Mimo że prezes jest wieloletnim przyjacielem tego pana i było mu bardzo ciężko. Nie chodzi zreszta o to żeby atakowac Strużyńskiego (pewnie chcial dobrze) tylko żeby wytrącic urzędnikom argument z ręki.
Pozdrawiam Joanna Mazgajska
TOH "Tryton"
PS> Dodam jeszcze że nic mi nie wiadomo by w stawie, którego zdjęcia Pan zamieścił w wątki zlinkowanym przez admina na początku tego tematu rozmnażały się rzekotki.
http://forum.oczkowodne.n...otkowy&start=30
To zdjęcia stawu położonego na prawo od Moczydłowskiej, a rzekotkowy Staw jesto po lewej stronie.
Hubert - 2009-03-26, 09:51
Pani Joanno,
Witek Strużyński jest moim znajomym, nie przyjacielem (byłem jego studentem). Wysłuchałem co on ma do powiedzenia i wiem, że jego zdanie nie pokrywa się w wielu miejscach z tym, co Pani pisze - są rozbieżności. Nie znaczy to wszakże, że mówi Pani nieprawdę - źle się wyraziłem za co przepraszam. Dlatego też umówiliśmy się z Witkiem, że w towarzystwie osoby odpowiedzialnej z urzędu pojedziemy na wizję lokalną, abym na własne oczy zobaczył jak jest i wysłuchał argumentów drugiej strony. Niestety spadło pół metra śniegu i wizytę odwołaliśmy. Po jej odbyciu się wypowiem.
Tymczasem jako miłośnik traszek, hodowca gatunków obcych i osoba żywo zainteresowana ochroną krajowych gatunków płazów i gadów jestem pod wrażeniem Pani działań. Chciałbym, aby sprawa rozwiązała się po Pani myśli, ale niestety na razie dość czarno to widzę.
maruder - 2009-03-26, 12:10
| Hubert napisał/a: | Tymczasem jako miłośnik traszek, hodowca gatunków obcych i osoba żywo zainteresowana ochroną krajowych gatunków płazów i gadów jestem pod wrażeniem Pani działań. Chciałbym, aby sprawa rozwiązała się po Pani myśli, ale niestety na razie dość czarno to widzę.
|
Pani Joanno, bardzo podoba mi sie pani postawa i postepowanie. Bardzo bym tez sobie i nam wszystkim goraco zyczyl, zeby takich osob, ktorym "sie chce" bylo wiecej.
Hubert, dlaczego czarno to widzisz, wiesz moze cos, czego nie wiedza inne osoby zywo zainteresowane ochrona rodzimych plazow i gadow?
Nawet jesli tak to widzisz, to najwazniejsze, zebys zrobil wszystko co w Twojej mocy, zeby ten problem rozwiazac - a z wypowiedzi Joanny_Mazgajskiej, wnioskuje, ze jestes w stanie zrobic duzo dobrego w tej sprawie.
Pozdrawiam.
Hubert - 2009-03-27, 10:15
Kolejna publikacja w tej sprawie i niezbyt przychylne komentarze
http://www.dziennik.pl/zi...a_rzekotki.html
maruder - 2009-03-27, 11:01
Hubert, chyba nie chcesz powiedziec, ze swoje obawy opierasz wylacznie na tresci podobnych publikacji???
Hubert - 2009-03-27, 11:51
| piotr urbanski napisał/a: | | Hubert, chyba nie chcesz powiedziec, ze swoje obawy opierasz wylacznie na tresci podobnych publikacji??? |
Chcę tylko powiedzieć, że w tej sprawie trzeba uważnie śledzić wszystko, co się ukazuje w prasie.
maruder - 2009-03-27, 12:39
Przyznam, ze troche dziwi mnie tak male zainteresowanie ta sprawa ze strony forumowiczow; wg. mnie jest bardzo ciekawa. Gdyby byla jedna z wielu, to ok - ale nie jest.
Jak juz wspomnialem, zywo interesuje mnie jej dalszy przebieg. Bardzo dobrze sie sklada Hubercie, ze jako jeden z "naszych" masz cos do powiedzenia w tej sprawie. Dziekuje za kolejny link do artykulu; masz racje, im wiecej sie o tym pisze, tym lepiej. Ale jednoczesnie obaj dobrze wiemy, ze samo uwazne sledzenie prasy jeszcze nigdy nie rozwiazalo zadnego problemu. A ten problem nie dotyczy powierzchni o wymiarach 2 na 2, tylko jednak zancznie wiekszej.
Liczymy na Ciebie Hubercie... a przynajmniej ja na Ciebie licze.
AurorA - 2009-03-27, 13:30
Poczytajcie komentarze pod tym artykułem w dzienniku.
Yahilles - 2009-03-27, 14:46
Wkurzył mnie ten architekt, pokazał wyjątkowo odrażającą wizję rozbudowy miast, gdzie rezerwaty będą tylko wyspami na betonowym morzu. Koszmar. Komentarze świetnie pokazują, że ludzi najbardziej obchodzi ich własna wygodna - żeby nie było meneli a dzieci miały się gdzie bawić...
Adalbert - 2009-03-27, 14:58
| Yahilles napisał/a: | | żeby nie było meneli a dzieci miały się gdzie bawić... |
temu akurat się nie dziwię.
Bajbas - 2009-03-27, 15:10
| piotr urbanski napisał/a: | | Przyznam, ze troche dziwi mnie tak male zainteresowanie ta sprawa ze strony forumowiczow |
Chłopie a czym się tu interesować, już "po ptakach". Zresztą takich jak my jest mało, ludziom trudno pojąć, że jak ktoś ma np. dobrze utrzymany trawnik a robi dziurę i nalewa wody. Trudno pojąć po co sadzi drzewa, przecież to trzeba ciąć, pnącze na ściany - pająki itd.
Ja mam większość naszych rodaków (a takich jest większość) .... tam gdzie słońce tylko na wizycie u proktologa dochodzi. Pod warunkiem, że gabinet ma słoneczny
Bajbas
Mazur - 2009-03-27, 16:55
| piotr urbanski napisał/a: | | Przyznam, ze troche dziwi mnie tak male zainteresowanie ta sprawa ze strony forumowiczow; wg. mnie jest bardzo ciekawa. Gdyby byla jedna z wielu, to ok - ale nie jest. |
To sprawa lokalna więc bez kompeksowej wiedzy nie wcinam się w lokalne roztrzygnięcia.
AurorA - 2009-03-27, 20:00
| Bajbas napisał/a: | | Chłopie a czym się tu interesować, już "po ptakach". |
Myślę że jeszcze coś dało by się zrobić. Odpowiednie nasadzenia przy brzegu (zarówno szuwary w strefie płytkiej jak i po suchej stronie brzegu) pozwoliły by przetrwać niektórym gatunkom.
maruder - 2009-03-28, 01:02
| Bajbas napisał/a: | | Chłopie a czym się tu interesować, już "po ptakach". |
A wiesz stary, najlepiej niczym. Usiadzmy i zachwycajmy sie wlasnymi oczkami, a to dzieje sie za miedza miejmy w dupie... Dzieki temu wszystko zmieni sie na lepsze.
Bajbas - 2009-03-28, 20:21
| piotr urbanski napisał/a: | | A wiesz stary, najlepiej niczym. |
mylisz się, ale są sprawy których się nie przeskoczy. A ja jestem zwolennikiem działania tam gdzie coś można zdziałać. A tu to jedynie mogę sobie poczytać i co z tego.
Trzeba brać pod uwagę, że taki jest gust narodu, że jeziorko ma być jak na Ursynowie. I na to nic nie poradzisz. Jak masz jakiś patent to wal!
CDN. proponuje na zjeździe, lubię gorące dyskusje
Bajbas
maruder - 2009-03-29, 00:31
| Bajbas napisał/a: | CDN. proponuje na zjeździe, lubię gorące dyskusje |
Jesli o to idzie... jestem do Twojej dyspozycji
Bajbas - 2009-03-31, 07:40
| piotr urbanski napisał/a: | | Jesli o to idzie... jestem do Twojej dyspozycji |
lubię dyspozycyjnych a poważnie to podesłałem nawet ten link o stawie do pewnej bardzo "wysokiej osoby" w MOŚ - komentarz - przekazanie pewnych rzeczy samorządowcom nie zawsze daje dobre skutki. Drugi, podobno odwołano burmistrza, czy kogoś tam. Ale co tam! Niech Hubert doniesie jaki cd.
Bajbas
maruder - 2009-03-31, 10:01
O widzisz, najpierw trzeba sprobowac, a dopiero potem ewentualnie mowic, ze sie nie da Tez mnie ciekawi, czego sie dowiedzial (Hubert).
Hubert - 2009-03-31, 13:36
Dziś jest posiedzenie rady wydz. ochrony środowiska Ursynowa - będę wiedział co i jak jutro.
barba50 - 2009-03-31, 22:12
A co z tą wizją lokalną ? Śnieg stopniał, pogoda sprzyja.
Joanna_Mazgajsk - 2009-04-01, 07:25
Dzień Dobry, Dziękuje za zainteresowanie tematem. Byliśmy wczoraj na radzie Ursynów w Komisji Ekologii. Burmistrz zmobilizował z 10 osób jako naszych adwersarzy. Wśród nich W. Strużyńskiego z SGGW mitycznego "specjalistę od plazów" ( w istocie od raków) który pełni ostatnio dla urzędników rolę listka figowego dla wszelkich inwestycji nad zbiormikami. Urzędnicy którzy zajmuja się tematem w dzielnicy nie są zbyt dobrze zorientowani, p. naczelnik nie wiedziała w jakiej odległości od oczka wodnego można tam budowac (musiałam ją poprawić i ostatecznie przyznała mi rację) a zamiast zdjęć oczka wodnego 3 wyświetlili jakiś inny, nieznany mi zbiornik.
Z pewnością bardzo zaineresowaliśmy radnych, między innymi dzięki filmowi członka naszego stowarzyszenia, który jest filmowcem. Mozna obejrzeć jego dzieło pod adresem http://zielonakamera.pl/
Wszystkie zdjęcia pochodza oczywiście z Rzekotkowego Stawu. Uprzedając wątpliwości, oczywiście poziom wody jest teraz wyższy - po roztopach, ale wczoraj kołki już zacznały się obnażać. Podobno poziom wody mozna ustawic wyżej, zobaczymy.
Wywiązała sie trzygodzinna debata która będzie kontynuowana na następnych posiedzeniach.
Wątpię czy przez radnych i burmistrza da się cokolwiek załatwić. Nie opowiedziano nam ani na pytanie czy prace w sezonie rozroczym płazów zostaną wstrzymane (plazy juz godują) ani co do alternatywnych planów zagospodarowania terenów obu oczek. Burmistrz się wije jak piskorz. Na pytanie dlaczego inwestycje która nie ma nic wspólnego z ochroną rzekotek za 2 mln zł reklamuje się w prasie jako związaną z ochroną tych zwierząt (i pieniądze z GFOŚ), burmistrz odrzekł cynicznie że powinniśmy się cieszyc bo to taka reklama rzekotek (chwyt marketingowy niby). Co do rzekotkowego Stawu, okazało sie że w trakcie kiedy prezydent miasta rozpatrywała mój wniosek o objęcie tego terenu ochrona użytkową (i nigdy nie rozpatrzyła od 1,8 roku) zatwierdzono plan zagospodarowania terenu wokół zakładający że staw ze wszystkich stron otoczony będzie zabudową
Obecnie żaby moczarowe, z tego co mi przekazał kolega, nie godują w ogóle w stawie (tak jak na filmie, rok temu) ponieważ nie ma tam juz płycizn, tylko w kałużach na polu.
PS. Będe wdzięczna za rozpowszechnienie linku z filmem w necie.
barba50 - 2009-04-01, 19:24
Piękny filmik i wspaniały argument w sprawie.
AurorA - 2009-04-01, 21:10
Filmik super. Staw trzeba jak najszybciej obsadzić i w żadnym wypadku nie używać do tego sumaka który ze względu na włoski na liściach i późny okres wypuszczania liści dla rzekotek kompletnie się nie nadaje.
Joanna_Mazgajsk - 2009-04-02, 06:03
| AurorA napisał/a: | | Filmik super. Staw trzeba jak najszybciej obsadzić i w żadnym wypadku nie używać do tego sumaka który ze względu na włoski na liściach i późny okres wypuszczania liści dla rzekotek kompletnie się nie nadaje. | Przekaże autorowi pochwały
Teraz to juz będzie problem z pracami. Tylko ręczne wchodzą w grę. Płazy sa na miejscu. Na pewno trzeba by nasadzić jakiś szuwar w obrębie lustra wody i nawet rzucić kępy ściętych gałęzi jako jakiekolwiek schronienia wokół zbiornika. Właśnie piszę cos co powinno zapobiec pracom z cięzkim sprzętem w sezonie rozrodczym nad oboma stawami. Poza tym popatrzcie jakie są plany, trzy sumaki rządkiem z boku, 5 jarząbów szwedzkich w kącie i pas tarniny na dole daleko od stawu. To ma być w zamian wycięcia tylku wszystkich drzew m.in. wierzb. Na czerwono zaznaczone te drzewa, które firma ASAK planowała zostawić a których - nie ma! Nikt nam nie odpowiedział co sie stało i trzeba będzie znaleźć odpowiedż, chociażby dlatego że to druga strefa WOKCh, nie wolno wycinać zadrzewień śródpolnych, roślinności wokół zbiorników itd.
Załączam link z projektem zagospodarowania uzyskanym z dzielnicy
Hubert - 2009-04-02, 17:01 Temat postu: Wizja lokalna Byłem dziś nad stawem "rzekotkowym" i rzeczywiście sytuacja nie wygląda dobrze, ale nie jest też beznadziejna w mojej ocenie. Zbiornik pogłębiono (i dobrze, ale chociaż jedno wypłycenie powinno się było ostać) i obkopano wokół palikami, które teraz wystają jakieś 5 cm ponad wodę. Szuwar zachowano tylko w jednym z końców stawu i tam widziałem dziś pojedyncze żaby zielone, kilka ropuch (wszystkie samce) i jedną samiczkę traszki zwyczajnej. Najgorsza sytuacja przedstawia się dla rzekotek, które pozbawione są nadwodnych zarośli i drzew (to co zostało to trochę za mało). W wodzie intensywne życie - mnóstwo oczlika Teraz najważniejsze nie jest to kto zawinił, kto nie trzymał się planu czy wydał taką a nie inną opinię (i nie mi to rozstrzygać), lecz jak najszybsze zrealizowanie obfitych nasadzeń wokół stawu. Przydałoby się też wprowadzenie określonych roślin podwodnych i jeszcze jednego skupiska sitowia (szuwaru) z drugiej stronie stawu. Żal mi tych połaci tojeści rozesłanej, która wcześniej pięknie zadarniała brzegi i część dna - może coś gdzieś odbije? Obawiam się też silnego zakwitu glonów, bo staw jest teraz wystawiony na silną operację słoneczną. Teren wokół musi zostać uporządkowany - jeszcze masa tam roboty.
Joanna_Mazgajsk - 2009-04-02, 18:31
| Hubert napisał/a: | | Szuwar zachowano tylko w jednym z końców stawu i tam widziałem dziś pojedyncze żaby zielone, kilka ropuch (wszystkie samce) i jedną samiczkę traszki zwyczajnej. | Kilka procent tego co było Miejmy nadzieję że poziom wody zostanie przepiętrzony jak to obiecywano, bo wg relacji coraz bardziej opada. Ja niestety nie mogę bywać co dwa dni, bo robię badania w innych częściach miasta. A tak z ciekawości, to była prywatna wizyta czy ta wizja lokalna z urzednikami dzielnicy i BOŚ ?
Hubert - 2009-04-02, 18:35
| Joanna_Mazgajsk napisał/a: | | A tak z ciekawości, to była prywatna wizyta czy ta wizja lokalna z urzednikami dzielnicy i BOŚ ? |
Prywatna. Ta z nimi ma być w przyszłym tygodniu (o ile się zgramy )
Hubert - 2009-04-06, 18:23
Dziś byłem ponownie wraz z dr Strużyńskim na stawie rzekotkowym. Kilka dni temu widziano tam godujące żaby moczarowe - my znaleźliśmy tylko skrzek. Za to kumaki nizinne godują na całego wśród szuwaru. Przybywa także żab zielonych. Widzieliśmy także samicę traszki grzebieniastej i parkę zwyczajnych. Podzielam zdanie dr Strużyńskiego, że trzeba czym prędzej rozpocząć planowe nasadzenia, o czym wcześniej już pisałem. Założenie zastawki na mnichu zwiększyło poziom wody (paliki są zatopione). Po zapoznaniu się jednak z układem działek prywatnych jestem co najmniej zaniepokojony przyszłością takich gatunków jak np. rzekotka. Powstaną nowe domy, a za nimi "przyjdą" śmieci, samochody, sklepy itp itd. Ufam jednak, że z pomocą ludzi zaangażowanych płazy przetrwają.
Na stawie nieopodal, gdzie ingerencja miasta była znacznie mniejsza (zachowano m.in. ok. 3/4 dotychczasowego szuwaru), co znacznie polepsza dobrobyt płazów. W samym zbiorniku, jak i wokół niego spotkaliśmy dziesiątki godujących ropuch szarych.
maruder - 2009-04-06, 21:11
| Hubert napisał/a: | | Teraz najważniejsze nie jest to kto zawinił, kto nie trzymał się planu czy wydał taką a nie inną opinię (i nie mi to rozstrzygać)... |
| Hubert napisał/a: | Na stawie nieopodal, gdzie ingerencja miasta była znacznie mniejsza (zachowano m.in. ok. 3/4 dotychczasowego szuwaru), co znacznie polepsza dobrobyt płazów. W samym zbiorniku, jak i wokół niego spotkaliśmy dziesiątki godujących ropuch szarych.
|
Dobra robota Hubert! Teraz nie mamy juz zadnych watpliwosci
| Hubert napisał/a: | | Podzielam zdanie dr Strużyńskiego, że trzeba czym prędzej rozpocząć planowe nasadzenia, o czym wcześniej już pisałem. | Mowiac o planowych nasadzeniach masz na mysli te | Joanna_Mazgajsk napisał/a: | | trzy sumaki rządkiem z boku, 5 jarząbów szwedzkich w kącie i pas tarniny na dole daleko od stawu. | ? Bo jesli tak, to glupia sprawa.
Michał KM - 2009-04-06, 21:59
Dzień dobry, witam wszystkich
Jestem tym filmowcem o którym wspomniała Joanna kilka postów wyżej. Byłem w sobotę nad stawem i nie potrafię podzielić tego optymizmu. Owszem, da się znaleźć żaby, ale tylko w maleńkim (w porównaniu z całym stawem) pozostawionym pasie szuwaru. W zeszłym roku cały staw był dosłownie pełen godujących żab. Teraz 95% stawu jest puste. To, że jeszcze jakieś żaby tam da się znaleźć, to nie jest powód do odetchnięcia z ulgą, bo stała się naprawdę duża katastrofa.
Jak wyglądało to w sobotę i jak wyglądało rok temu, można zobaczyć na nowym filmie na http://zielonakamera.pl. Mój komentarz tam jest dość stronniczy, ale obraz mówi sam za siebie.
Pozdrawiam serdecznie,
- Michał Kaźmierczak -
| Hubert napisał/a: | | Dziś byłem ponownie wraz z dr Strużyńskim na stawie rzekotkowym. Kilka dni temu widziano tam godujące żaby moczarowe - my znaleźliśmy tylko skrzek. Za to kumaki nizinne godują na całego wśród szuwaru. Przybywa także żab zielonych. Widzieliśmy także samicę traszki grzebieniastej i parkę zwyczajnych. |
maruder - 2009-04-06, 22:48
| Michał KM napisał/a: | | Byłem w sobotę nad stawem i nie potrafię podzielić tego optymizmu. | Nic dziwnego, bo tu o optymizmie nie ma mowy. Nazwalbym to raczej pocieszeniem na otarcie lez...
AurorA - 2009-04-07, 00:05
| Michał KM napisał/a: | Jak wyglądało to w sobotę i jak wyglądało rok temu, można zobaczyć na nowym filmie na http://zielonakamera.pl. Mój komentarz tam jest dość stronniczy, ale obraz mówi sam za siebie.
|
nie wygląda to zbyt zielono
na stronie są ciekawe linki z których można się dowiedzieć więcej
http://forum.przyroda.org...tawu-vt8495.htm
http://zielonakamera.pl/i...zow-na-moczydle
| Hubert napisał/a: | | Teraz najważniejsze nie jest to kto zawinił, kto nie trzymał się planu czy wydał taką a nie inną opinię (i nie mi to rozstrzygać), lecz jak najszybsze zrealizowanie obfitych nasadzeń wokół stawu. |
myślę że winni się znajdą bo dowody winy są nie do podważenia i może to ich nauczy czegoś na przyszłość
Hubert - 2009-04-23, 21:01 Temat postu: c.d. Wczoraj wraz z dr Witkiem Strużyńskim i dwoma pracownikami urzędu miasta uczestniczyłem w wizytacji stawu Rzekotkowego. Stwierdzam jednoznacznie, że pracownicy urzędu są głęboko przejęci sprawą i chcą dla płazów jak najlepiej (sami mają oczka wodne i znają naszą stronę). Hydrologicznie biorąc staw został zabezpieczony w dostatek wody poprzez wykonanie studzienek i drenaży. Wokół powstają prywatne budowy i to jest najgorsze dla ekosystemu, choć niejeden właściciel jest bardzo pozytywnie nastawiony do stawu i jego mieszkańców. Obiecałem, że zaproponuję plan nasadzeń jeśli chodzi o rośliny wodne, pływające, podwodne, błotne i nabrzeżne. Firma, która będzie robiła (chyba po 1 maja) nasadzenia na brzegach, faszynowanie rowu, zadarnianie, będzie również konserowała staw (usuwanie ewent. śmieci, zwoi glonów itp. co najmniej 2 x w sezonie). Przy obsadzeniach pomagać mają także studenci SGGW, używając sadzonek zebranych z okolicy (tarnina, wierzba). Ustawione będą także zimowiska dla traszek ze stert pni i większych kamieni. Zbudowane zostaną dodatkowe przepusty dla wędrujących płazów. Zdecydowanie najgorzej sytuacja przedstawia się dla rzekotek. Tu konieczne są nasadzenia co najmniej 2m wysokości drzewek wokół stawu. Na stawie głośno godowały kumaki, a i traszek grzebieniastych widzieliśmy co najmniej kilka. Sporo żab zielonych i parka łysek szukających miejsca na gniazdo.
maruder - 2009-04-24, 00:57
| Hubert napisał/a: | | Stwierdzam jednoznacznie, że pracownicy urzędu są głęboko przejęci sprawą | wcale sie im nie dziwie - grube pieniadze przeznaczone na ochrone plazow, zagospodarowali tak, ze ich populacja zmnijejszyla sie o jakies 90%, czyli prawie wyginely. Na dodatek | Hubert napisał/a: | | Zdecydowanie najgorzej sytuacja przedstawia się dla rzekotek. | , gatuku na, ktorym kazdemu najbardziej zalezalo... Jak by na to nie patrzec - jest sie czym przejmowac; tym bardziej, ze sprawa zostala naglosniona.
Dzieki Hubert, za informacje i za wlaczenie sie w naprawianie tego, co mozna jeszcze tam naprawic. Dr Witek powinien byc Ci bardzo wdzieczny...
Joanna_Mazgajsk - 2009-04-24, 05:35
| piotr urbanski napisał/a: | | Dzieki Hubert, za informacje i za wlaczenie sie w naprawianie tego, co mozna jeszcze tam naprawic. Dr Witek powinien byc Ci bardzo wdzieczny... | O, na pewno Misto też będzie dziękować że pomagasz im uniknąć rzeczywistego przywrócenia walorów dla rzekotki drzewnej. Wielokrotnie prosiłam Cie byś zastanowił się czy chcesz stawać po stronie Miasta w tym konfikcie. Ostatecznie stanąłeś po stronie skompromitowanego Strużyńskiego który został przez dzielnicę sowicie opłacony sumami kilkakrotnie przekraczającymi normalne stawki za tego typu ekspertyzy. Jeśli coś się robi dla miasta, piekne jest to że zawsze można sie dowiedziec do robił i dokładnie za ile Nawet się nie zająknąl w stosunku do TOB i OP (przez które ekspertyzę wykonywał) że coś poszło nie tak z rewitalizacją, na Radzie dzielnicy wystepował przeciwko nam po stronie burmistrza. Jaka jest jakość tego jego "dzieła" można sobie poczytać na stronie Forum Przyroda. Nie będe wnikac czy w Twoim przypadku to kwiestia przyjaźni czy także kasy. To sprawa waszych sumień. Sprawa jest nagłośniona, dziś będzie w radio, jutro w najpoczytniejszej gazecie. W tej chwlili trwa śledztwo w prokuraturze i nie dziwota że urzędnicy trzęsa portkami. Trzęsą ,ale w okresie od 16.04 zdemolowali i przekopali przy użyciu cięzkiego sprzętu całe okolice zbiornika po 2 stronie Moczydłowskiej również leżące na WOChK. Zginąć musiało wiele ropuch szarych które wtedy migrowały. gdzie byłeś wtedy Ty i Twój przyjaciel? My byliśmy, zrobiliśmy zdjcia urzędników i rozszerzyliśmy zarzuty do prokuratury. Musimy bez przerwy wzywać policje bo terez tereny zbiorników są po wycięciu krzewów łatwo dostpne, szaleją tam chuligani rzucający kamieniami do ptactwa, rozrywający żywcem traszki grzebieniaste i palący ogień w szuwarze. Czy uważasz że początek maja to odpowiedni termin na przeprowadzanie tego typu prac z użyciem ciężkiego sprzętu? Czy uważasz że gdy w wodzie leżą delikatne jaja traszek należy tam deptać i prowadzic nasadzenia? W RDOŚ leży obszerne pismo z prośbą nakazanie Miastu solidnej kompensacji zniszczeń nad Rzekotkowym Stawem z literaturą naukową itd. . Cos Ci wiadomo ile drzew ma byc posadzonych po wycięciu co najmniej 47 drzew i 129 m kwadratowych krzaków? Chyba plan jest dalej ten sam? 9 drzew?
Hubert - 2009-04-24, 08:37
W przeciwieństwie do p. Mazgajskiej nie rozpatruję kto jest winny takiego stanu rzeczy (nie mnie to osądzać), ale co można jeszcze zaradzić, aby uratować to, co jeszcze zostało. Swoją propozycję nasadzeń roślin oczkowych (i tylko takich - nic nie wiem o nasadzeniach brzegowych i nie biorę w tym udziału) przekazuję urzędowi nieodpłatnie - ot, doradzam z czystej chęci pomocy. Napisałem wiele artykułów o płazach i gadach, ale popularnonaukowych (prace naukowe są nudne i nikt poza kilkoma doktorantami i recenzentem ich nie czyta). Od teraz będę tylko sucho informował o postępach prac i nie wypowiadał swoich opinii, bo nie ma to sensu.
jackon - 2009-04-24, 09:02
widzę,że Pani Joanna nie potrafi docenić pracy społecznej innych osób
dla tej Pani prace naukowe są podstawą wiedzy, ale środowiska naukowe niestety tak działają, już do tego przywykłem
nie ważna jest wiedza, ważny tytuł
Joanna_Mazgajsk - 2009-04-24, 09:02
| Hubert napisał/a: | | prace naukowe są nudne i | Chyba raczej trudne . No i trzeba trochę poczytać po angielsku, z tego co wiem p. Strużyński jak mi sam mówił nie za bardzo po angielsku, a z rzeczy o płazach przeczytał tylko Płazy i gady krajowe Juszczyka, z o którym sama p. redaktor działu PWN twierdzi że juz nie warto o tym wspominać, jest zbyt przestarzała. Zero przeczytanych publikacji. Wg Strużyńskiego rzekotka "zimuje w kupach liści bez których ulegnie zagładzie" Ty zapewne język znasz. Miasta nie obchodzi zdanie iluś tam ekologów po UW bo jest niewygodne. W RDOŚ znajduje się obszerna ekspertyza z cytacjami wielu światowych prac na temat ekologii rzekotki drzewnej o treści uzgodnionej z najlepszymi głowami od ochrony środowiska w kraju, jak solidnie przeprowadzić kompensację tak żeby rzekotka przetrwała. Może nic nie wiesz o nasadzeniach brzegowych, a może wiesz, skoro powyżej o tym pisałeś. A skąd będziecie wyciągać te drzewka? Z rezerwatu czy z działek prywatnych? Może zainteresuj się całym planem, użyciem sprzętu cięzkiego, sposobem nasadzeń w obrębie zbiornika wodnego. Miasto chce wyprzedzić decyzję RDOŚ i Ministerstwa łamiąc przy okazji znów iles tam artykułów prawa i zabijajac znów iles tam zwierząt i niszcząc ileś tam stadiów rozwojewych które tez podlegają ochronie. Jak kogoś interesuje przebieg sprawy to na Forum Przyroda. Kończę bo spotykam się zaraz z dziennikarką.
| jackon napisał/a: | | widzę,że Pani Joanna nie potrafi docenić pracy społecznej innych osób | Ciekawe dlaczego założyłam TOH Tryton i mamy coraz więcej członków? Potrafię docenić prace społeczną ale musi być wykonywana z sensem i by nie niszczyć przyrody. Nie potrafię docenić kolesiostwa i postawy rączka rączke myje.
Hubert - 2009-04-24, 09:29 Temat postu: OSOGiPP-Ogólnokrajowe Stowarzyszenie Ochrony Gadów i Płazów To Stowarzyszenie założył najlepszy, moim zdaniem, w Polsce znawca traszek i ich hodowca-praktyk, p. Stanisław Laskowski. Wszyscy naukowcy mogliby się od niego uczyć, bo nie dorastają mu do pięt.
http://www.terrarium.com....ic.php?t=332645
jackon - 2009-04-24, 09:59
no właśnie hodowca, nie naukowiec
maruder - 2009-04-24, 11:57
Hubert, jackon, nie wiem, co dziwi Was w postawie tej pani? Czy to wazne jaki ma tytul? Stara sie cos zaradzic w tej sprawie, ale napotyka ciagle problemy, wiec stara sie poprzec swoje stanowisko nie tylko sensownym tlumaczeniem problemu - niestety, w tym przypadku z "niewiadomych" przyczyn ktos ma duze trudnosci nawet z przyswojeniem oczywistych tresci zawartych w operatach dotyczacych calego przedsiewziecia - ale tez odpowiednimi paragrafami, publikacjami innych oraz tytulami naukowymi... To, ze ma troche zalu rowniez do Ciebie Hubercie ...? Sam sie dziwie Twojemu podkreslaniu, ze w przeciwienistwie do Mazgajskiej, nie rozpatrujesz kto jest kto jest winny calej sytuacji, (jakby rzeczywiscie bylo to trudne; z reszta, i tak juz to zrobiles ta wypowiedzia: "Na stawie nieopodal, gdzie ingerencja miasta była znacznie mniejsza (zachowano m.in. ok. 3/4 dotychczasowego szuwaru), co znacznie polepsza dobrobyt płazów."), tylko, ze Ty chcesz naprawic, to co jeszcze mozna... A ona co innego robi, jesli nie to samo? Myslisz, ze robi to dla slawy naukowej? Dla slawy naukowej napisalaby kolejna nudna prace...
Yahilles - 2009-04-24, 13:39
http://forum.przyroda.org...-vt8495,105.htm
Ja niestety nie umiem zrozumieć, jak możecie bagatelizować tę sprawę - mimo, że jestem tylko obserwatorem z daleka, że tylko słyszę, co inni mówią, to nie widzę argumentów, które mogłyby przemawiać za tą całą "rewitalizacją". Przecież to ewidentne, barabarzyńskie niszczenie środowiska naturalnego i nie widzę tu nawet pozoru dobrych intencji.
jackon - 2009-04-25, 19:21
Piotr, zaradzić można, ale obrażać kogoś, kto chce naprawdę pomóc, inteligentnemu człowiekowi nie przystoi
a kim jest ta Pani?
tak się składa,że współpracuję z UW, ale z ludźmi na poziomie
i szlag mnie trafia, jak muszę czytać tak ostre ataki na kogoś, kogo cenię za wiedzę i bezinteresowną pomoc
ostatnio zabrałem się za reintrodukcję mikołajka nadmorskiego
żaden naukowiec nawet nie pomyślał,że to trzeba robić
znalazłem laboratorium,które mi to zrobi za darmo, znalazłem ludzi, którzy mi w tym pomagają bezinteresownie
ale nikt nie ma tytułu naukowego
nikt nie patrzy na wywiady z prasą,ordery itd
AurorA - 2009-04-25, 20:13
To nie jest miejsce na kłótnie i wzajemne się obrażanie, tym bardziej że wszystkim leży na sercu to samo. Zaraz zrobię porządek w tym temacie.
Joanna faktycznie przesadziła, ale nerwy jej puszczają bo walka o rzekotkowy nie jest łatwa, ale zapewniam wszystkich że intencje ma dobre.
jackon - 2009-04-25, 20:31
na intencje ksiadz zbiera
ta Pani powinna ugrysc sie mocno w jezyk
Adalbert - 2009-04-25, 20:38
Popieram przedmówcę. W ten sposób już paru "zielonych" zraziło mnie do siebie
AurorA - 2009-04-25, 20:50
Joanna dogadała się z Hubertem poza forum przyznając się że przesadziła i poprosiła o wykasowanie jej postów. Wykasowałem tylko te fragmenty które uznałem za zbyt obraźliwe aby nie wypaczać tematu i następnych odpowiedzi.
samuraj - 2009-04-25, 20:54
| AurorA napisał/a: | | Joanna dogadała się z Hubertem poza forum przyznając się że przesadziła i poprosiła o wykasowanie jej postów |
Obraziła Huberta publicznie na forum więc powina publicznie na forum przeprosić--tak nakazuje kultura ,honor i odwaga nawet jesli jest się kobietą
maruder - 2009-04-25, 23:59
| jackon napisał/a: | Piotr, zaradzić można, ale obrażać kogoś, kto chce naprawdę pomóc, inteligentnemu człowiekowi nie przystoi
a kim jest ta Pani? |
| AurorA napisał/a: | | Joanna faktycznie przesadziła, ale nerwy jej puszczają bo walka o rzekotkowy nie jest łatwa, ale zapewniam wszystkich że intencje ma dobre. | tez mi sie tak wydaje... a to, ze troche przesadzila - fakt, i powinna, tak jak pisze samuraj, przeprosic za to na forum. ...tylko, szczerze powiedziawszy... tez oczekiwalem po Hubercie troche innej, bardziej zdecydowanej postawy...
Bajbas - 2009-04-26, 09:03
| samuraj napisał/a: | | nawet jesli jest się kobietą | bez seksizmu!
Powinna przeprosiła, jako osoba.
Bajbas
jackon - 2009-04-26, 20:07
nikt nie zaczyna
czekamy tylko na przeprosiny Huberta przez ta Pania na tym forum
mam nadzieje,ze ma na tyle odwagi zeby to zrobic
inaczej uznam ta Pania za typ pieniacza, ekoterorystke
kobiete,ktora takjak inni tzw :ekolodzy" przy tej okazji walcza, aby bylo o Niej glosno w mediach
znam wiele takich przypadkow
Adalbert - 2009-04-26, 20:28
| jackon napisał/a: | nikt nie zaczyna
czekamy tylko na przeprosiny Huberta przez ta Pania na tym forum
mam nadzieje,ze ma na tyle odwagi zeby to zrobic
inaczej uznam ta Pania za typ pieniacza, ekoterorystke
kobiete,ktora takjak inni tzw :ekolodzy" przy tej okazji walcza, aby bylo o Niej glosno w mediach
znam wiele takich przypadkow |
Z ust mi to wyjąłeś. Tak właśnie tą Panią odebrałem.
Yahilles - 2009-04-26, 21:32
Nie przesadzajcie, bo to zaczyna się robić śmieszne. Walkę o polskie płazy nazywacie ekoterroryzmem i jakąś walką o sławę (skąd ten bezsensowny pomysł!?) tylko dlatego, że podczas dyskusji powołała się na osiągnięcia naukowe Huberta (czego nie popieram). Równie dobrze mogę powiedzieć, bez obrazy oczywiście, Jacku, że pisałeś z Hubertem artykuł o babce byczej, żeby rozgłosić swoją osobę. Chyba po prostu oglądacie za dużo wiadomości i wszyscy dookoła są politykami w waszych oczach.
Batalia z URZĘDAMI po prostu jest nie do wygrania, jeśli nie ma się pomocy opinii publicznej, bo w przeciwnym wypadku najprawdopodobniej grupa naukowców chcących uratować staw zostałaby odprawiona z kwitkiem. Nie jestem w prawdzie praktykiem, ale czytałem o wielu takich przypadkach (np. walka terrarystów z ustawą o gatunkach niebezpiecznych) i niestety nic się nie da zrobić bez rozgłosu.
AurorA - 2009-04-26, 22:05
Yahilles, ma całkowitą rację, Joanna nie używała żadnych obelg i nie pisała nieprawdy wiec nie złamała regulaminu co nie zmienia faktu że zachowała się niekulturalnie. Nie piszcie już więcej o tym bo dyskusja zbacza z tematu.
maruder - 2009-04-26, 22:12
Wiecie co? jak dzieci w piaskownicy. Nie twierdze, ze cel uwieca srodki, ale skoro ta kobieta dogadala sie z Hubertem i on przyjal przeprosiny, a AurorA zrobil porzadek z postami, i generalnie jest ok i na razie brakuje tylko kropki nad i , to teraz malo wazne jest nasze zdanie o niej samej - teraz wazne jest to co ona robi... "nie po slowach...ale po czynach ich poznacie".
Czasy liberum veto dawno sie skonczyly, ale wiekszosci i tak "narodowa duma" nie pozwala wzniesc sie ponad wlasne "ja" i bedzie krzyczec do upadlego, ze im sie stala krzywda, bo ktos im powiedzial... prawde.
normalnie zal.pl - sorry, ale na co dzien mam tego wystarczajaco dosyc.
Proponuje teraz wrocic do glownego tematu; wiadomo moze cos nowego?
P.S. AurorA mnie uprzedzil...
Hubert - 2009-04-27, 09:28
Tak, to dobry pomysł, wróćmy do tematu.
Pani Mazgajska miała rację o tyle, że rzeczywiście nie zajmuję się naukowo płazami – nie badam ich grup krwi, nie liczę plamek na brzuchu kumaków, nie mierzę długości kończyn u żab czy szerokości grzebienia godowego u traszek, nie oglądam rozwoju zarodków w jajach pod mikroskopem, itp. itd. Jako miłośnik przyrody, osoba „badająca” biologię płazów i hodująca gatunki obce w wiwariach, jestem żywo zainteresowany ich ochroną – to oczywiste.
Pani Mazgajskiej chodzi przecież o to samo, co mi i nam podobnym – o to, żeby na Kabatach były płazy tak, jak wcześniej miało to miejsce. Być może trzeba pójść na otwartą wojnę z urzędem i ludźmi, którzy z nim współpracują, a być może wybrać inną drogę, np. dogadać się z urzędnikami i ratować co się jeszcze da? Jest to sprawa bardzo złożona i delikatna.
Jako że mieszkam w pobliżu i jestem nad stawem Rzekotkowym co najmniej 2x w tygodniu i mam najlepszy podgląd na sytuację. Będę Was informował o postępie sprawy. Teraz najbardziej interesuje mnie czy urząd zdecyduje się na nasadzenia po majówce, czy może zostanie to mu uniemożliwione?
Dziękuję wszystkim za wsparcie i liczne maile na priv.
Hubert - 2009-04-29, 12:19
Byłem wczoraj nad stawem Rzekotkowym i zobaczyłem nawiezione 2 górki humusu oraz posypaną nim małą część brzegu. Pobliski rów melioracyjny został opalikowany, ale tak co 10 m - pewnie pod faszynę.
maruder - 2009-04-29, 12:49
Kurcze, nie znam sie na tym... Moglbys napisac, co sie z tym wiaze, po co to? Paliki i faszyne jeszcze sobie potrafie polaczyc, ale czy to konieczne, tego nie wiem. A co z humusem; jako nawoz? - tylko pod co, pod trawe? Sorry, moze te pytania sa malo madre, ale prosze mnie uswiadomic
AurorA - 2009-04-29, 13:17
Przydały by się fotki jak tam to wygląda.
Hubert - 2009-04-30, 11:35
Dziś dowiedziałem się, że wszelkie prace nad stawem zostały przez burmistrza wstrzymane, a organizacja p. Mazgajskiej ma przejąc całkowitą nad nim kontrolę.
maruder - 2009-04-30, 12:32
W koncu do na prawde dobra wiadomosc Ale mam nadzieje, ze co jakis czas nadal tam bedziesz zagladal?
jackon - 2009-04-30, 19:02
problem polega na tym,ze sprawe przejeli naukowcy, nie praktycy
juz to widze, 5 lat opracowan dotyczacych siedliska itd
a prace nad poprawa sytuacji przez ten czas nie rusza z miejsca
natomiast "madrych" opracowan przybedzie na polkach
znam to ze swojego podworka
AurorA - 2009-04-30, 22:04
Jacek, Joanna Mazgajska jest praktykiem a ten zbiornik to jej oczko w głowie więc powinno być ok.
maruder - 2009-04-30, 23:40
| jackon napisał/a: | problem polega na tym,ze sprawe przejeli naukowcy, nie praktycy
juz to widze, 5 lat opracowan dotyczacych siedliska itd
a prace nad poprawa sytuacji przez ten czas nie rusza z miejsca | za to praktyczny urzad miasta ruszyl z kopyta i efekty sa - radze poczekajmy troche z ocena...
Hubert - 2009-05-06, 18:42
Nad Rzekotkowym gody rzekotek i kumaków w pełni - samce pięknie grają. Do wody przy brzegach wrzucono nieco gałęzi, konarów wierzby z odrostami w celu polepszenia dobrostanu płazów. Woda nadzwyczaj przejrzysta. Ilość oczlika bardzo drastycznie spadła.
Yahilles - 2009-05-07, 14:11
| Hubert napisał/a: | | Ilość oczlika bardzo drastycznie spadła. |
To chyba sezonowe, bo na początku wiosny nad jednym stawem oczlika były całe roje, a teraz już są dużo, dużo mniej liczne.
Czy zrobiono coś w stawie nasadzeń nowych drzew?
Hubert - 2009-05-07, 14:49
| Yahilles napisał/a: | | Czy zrobiono coś w stawie nasadzeń nowych drzew? |
Jeszcze nic.
Obserwator - 2009-05-14, 18:18
Jestem zniesmaczony całą tą sprawą i wypowiedziami pani Mazgajskiej. Czyżby uważała, że towarzystwo żab w tej wysychającej od lat sadzawce w postaci dwóch zardzewiałych lodówek i czterech opon, nie licząc innych śmieci wrzucanych tam przez koczujących w tych rejonach bezdomnych było dla nich korzystne?? Odwiedzam ten rejon od 1981 roku, od kiedy tam mieszkam i cieszę się, że nareszcie ktoś postanowił zrobić z tym porządek. I zapraszam panią Mazgajską, to sama się przekona, że rzekotki cały czas tam funkcjonują. Sam prowadzę walkę z osobami, które w bestialski sposób zniszczyły siedlisko jaszczurki zwinki. Powtarzam - w bestialski sposób. Moja walka nie jest prosta, a to dzięki takim właśnie ludziom, którzy robią rozróbę i zrażają do siebie, a co za tym idzie do innych, którzy starają się chronić środowisko. Nazywają nas "nawiedzonymi" ekologami i, niestety, często mają rację. Sposób, w jaki pani Mazgajska postponuje osiągnięcia pana Strużyńskiego (niewątpliwie znacznie większe niż jej samej), te odniesienia do języka angielskiego itd. są bardzo delikatnie mówiąc nieładne. Myślę, że gdyby p.Mazgajska zaoferowała swoją pomoc w rekultywacji tych oczek, a jeszcze lepiej gdyby chciała zrobić to społecznie to można byłoby pomyśleć, że rzeczywiście zależy jej na rzekotkach. A tak ma coraz więcej przeciwników na Ursynowie. Nie tędy droga pani Joanno. Robi Pani krzywdę wszystkim ekologom.
jackon - 2009-05-14, 19:28
jest znakomita okazja, żeby nazwisko sobie wyrobić
skąd ja to znam
krzyczeć głośno, prasa, telewizja
i nic nie robić tylo pisać i krzyczeć
Yahilles - 2009-05-14, 23:41
| Obserwator napisał/a: | | Myślę, że gdyby p.Mazgajska zaoferowała swoją pomoc w rekultywacji tych oczek, a jeszcze lepiej gdyby chciała zrobić to społecznie to można byłoby pomyśleć, że rzeczywiście zależy jej na rzekotkach. |
Brak słów, nie pojmuję, jak potraficie wygadywać takie rzeczy. Ale taka już polska mentalność- "jeśli ktoś robi coś bezinteresownie i nie jestem to ja, to ten ktoś na pewno jest fałszywy i musi mieć w tym interes"
| Obserwator napisał/a: | | Odwiedzam ten rejon od 1981 roku, od kiedy tam mieszkam i cieszę się, że nareszcie ktoś postanowił zrobić z tym porządek. I zapraszam panią Mazgajską, to sama się przekona, że rzekotki cały czas tam funkcjonują. |
Tak, bo sama zainteresowana Z PEWNOŚCIĄ nigdy nie odwiedziła tego stawu. Skąd wszyscy biorą taki argument?
Po co w ogóle jacykolwiek naukowcy, równie dobrze każdy, kto chroni przyrodę ma w tym interes, Obserwator, jackon, Hubert, Joanna, OSOGiPP też jest nastawiony na biznes, w ogóle ochrona środowiska to tylko termin marketingowy.
maruder - 2009-05-15, 00:24
To ja juz nie wiem jakie my filmiki widzielismy? Hubert chyba tez byl nie nad tym stawem o ktorym mowa, skoro twierdzi, ze jest zle... AurorA pewnie tez odwiedzal wczesniej inny staw...
| Obserwator napisał/a: | | Czyżby uważała, że towarzystwo żab w tej wysychającej od lat sadzawce w postaci dwóch zardzewiałych lodówek i czterech opon, nie licząc innych śmieci wrzucanych tam przez koczujących w tych rejonach bezdomnych było dla nich korzystne?? | Rozumiem w takim razie, ze teraz jest o stokroc dla nich korzystniej - tylko wedle jakich kryteriow, jesli mozna wiedziec?
Co to za brednie!?
Obserwator - 2009-05-15, 06:58
O co ci chodzi? Czy rzekotki znikły? Nie! Więc może poczekajmy aż skończą się prace przy rewitalizacji stawu. Wszyscy, którzy znamy ten staw nie tylko ze zdjęć i filmików, a są nas setki jak nie tysiące, dobrze wiemy, że były dwie możliwości: albo za trzy, cztery lata staw wyschnie, tak jak to stało się z innymi na tym terenie, albo trzeba podjąć decyzję o rewitalizacji. Coraz bardziej mam wrażenie, że informacje o tym, że rzekotki wcale nie wyginęły (a przecież chyba o to chodzi do diabła!) nie podobają się niektórym "ekologom". I coraz intensywniej zastanawiam się, co tak naprawdę kryje się za tą rozróbą. I druga sprawa - wygląda na to, że skoro sprawa została zgłoszona do prokuratury, to oczywistym jest, że wszystkie dalsze prace przy stawie (nasadzenia) musiały być wstrzymane. I kto teraz za to odpowie? A działalność p. Mazgajskiej nie podoba mi się i mam poważne podstawy, żeby trwać przy swoim zdaniu.
jackon - 2009-05-15, 07:18
Yahilles ,ciekawy jestem na jaki biznes jestem ustawiony?
nie jestem na etacie w osrodku zarybiania
prace te wykonuje calkowicie spolecznie
pracuje w innej firmie, mam tez swoja firme,ale w zupelnie innej branzy
maruder - 2009-05-15, 07:38
A... to o tragedii mozna mowic dopiero wtedy, kiedy wyginie wszystko co zyje na danym terenie? - ciekawe... Skoro rzekotki sa, to swietnie. Ale czy wg. Ciebie nie mozna bylo przeprowadzic renowacji stawu w sposob przewidziany w projekcie; nie uwazasz, ze gdyby wtedy nie wycieto tych drzew, ktore mialy zostac, to teraz nie trzeba by bylo na gwalt robic nowych nasadzen? Jakos nie zastanawiasz sie kto ma za tamto odpowiedziec, ale ze za wstrzymanie prac prowadzonych ciezkim sprzetem w okresie rozrodczym plazow trzeba znalezc winnych...
Ja z kolei mam podstawy poparte dowodami, ze wine za zaistniala sytuacje ponosi Urzad Miasta. Podejrzewam rowniez, ze gdyby wywiazal sie rzetelnie z umowy, to nawet bym o p. Mazgajskiej nie uslyszal.
iwosek - 2009-05-15, 14:42
Nie chciałem sie udzielac w tej dyskusji poniewaz nie znam ani sytuacji tego stawu, nie jest to moja okolica, warszawy nie lubie i omijam to miasto z daleka, Pani Mazgajskiej nie znam i nie znam jej dzialanosci to samo jezeli chodzi o Pana Struzynkskiego, dzialalnosc Huberta znam z forum i z artykulow w prasie ... ale pozostaje jeszcze jeden element ktoremu tutaj tak naprawde najbardziej sie obrywa element ktorego ludzie z natury nie lubia i na ktory ludzie najlatwiej lubia zwalac wine ... urzad miasta - urzednicy
Jak to mowia kazdy broni swego dlatego i ja napisze cos. Jestem urzednikiem panstwowym pracuje w urzedzie miasta malego sredniowiecznego miasta. Zajmuje sie pozyskiwaniem funduszy zewnetrznych na inwestycje prowadzone w gminie. Ponad to jako organ pozyskujacy prowadzimy nadzor nad wszystkimi inwestycjami finansowanymi z funduszy przez nas pozyskanych idac dalej - robimy za taki nadzor nad nadzorem.
Piszecie ze Pani Mazgajska walczy o siedliska plazow ze pan Struzynski itp itd.
My naszczescie nie mamy takich problemow jezeli chodzi o przyrode- ale problemem dla nas jako osob prowadzacych na terenie miasta nie sa ekolodzy a historycy - idac dalej tokiem myslenia. Przez historykow milosnikow - odniesienie do wszystkich ktorzy biora udzial w tej sprawie - wiele inwestycji na terenie nie tylko gminy w ktorej pracuje ale innych gmin w okolicy ( teren bogaty w miasta z dluga tradyja) jest nie koncznych na czas, wiele dotacji przepada bezpowrotnie tylko dlatego ze milosnicy - historycy wymyslili sobie ze oni poprowadza nadzor nad tym wszystkim.
Sytaucja sprzed kilku lat - prowadzilismy remont podworka w centrum miasta - z uwagi na date lokacji miasta na tych terenach i stary rodowod bylismy zmuszeni prowadzic prace pod nadzorem konserwatora zabytkow - byl on na budowie wszystko kontrolowal.
Jednak milosnicy-historycy zobaczyli ze odkopalismy studnie - wieczorem kiedy nie bylo juz pracownikow przyszli zrobic zdjecia - a nastepnego dnia do odpowiedniego urzedu poszlo pismo ze probujemy ukryc studnie ze wzgledu na konieczne zmiany w projekcie w wypadku gdyby studnia zostala wyciagnieta.
Pomine fakt ze konserwator jednoznacznie stwierdzil ze studnia jest z lat przed wojennych okolo 1905 roku.
Ale pismo poszlo - inwestycja stanela ... przyszla zima a ludzie dalej na podworku mieli glebokie wykopy - niestety pismo nie przeszlo nie zauwazone - dostalismy ekipe archeologiczna ...
cudem a wlasciwie dzieki wyrozumialosci wykonawcy udalo sie nam nie stracic dotacji ( rozliczenie dalismy 30 grudnia =- termin 31) i wyszlo oczywiscie na nasze ...
Tereaz odniesienie do wlasciwego tematu.
Nad kazda budowa, rewitalizacja, remontem przebudowa ... jezeli obiekt prawnie jest wpisany na liste zabytkow, pomnikow przyrody, jest objety opieka konserwatora czy istnieje mozliwosc odkrycia czegos ciekawego opieke sprawuje ktos kto sie na tym zna.
WIec mysle ze gdyby nie caly szum wywolany przez wlasnie milosnikow przyrody - sprawa sama by sie rozwiazala . nei znam sytuacji o co chodzi z drzewami - jezeli bylo to w planie rewitalizacji zawarte, a miejsce nie jest objete ochrona ... nic nie mozna zrobic.
Jezeli nie jest - mysle ze zamiast rozpisywac sie na forach powinniscie sie postarac objac zbiornik ochrona - wystarczy uchwala rady miasta - do zalatwienia w kwartal.
Jezeli wyciecie drzew bylo nie zgodne z projektem - tutaj otwiera sie juz wieksze pole do manewru. ale pamietajmy ze urzad miasta nic nie robi - robia to firmy mu podlegle wy jednak dlaej twierdze ze oskarzanie urzedu miasta nie jest na miejscu - urzad miasta przed wprowadzaniem planu rewitalizacji daje go do publicznego wgladu - trzeba bylo wtedy interweniowac.
Michał KM - 2009-05-15, 16:11
@iwosek: masz rację, czasami mam wrażenie, że wystarczy rozpocząć dowolne działanie, by natychmiast znalazła się liczna grupa ludzi którzy próbują je z najrozmaitszych powodów powstrzymać
Ale tu sprawa jest nieco inna, bo nie tylko wycinkę drzew, ale niemal wszystko co zostało tam podczas rewitalizacji zrobione, wykonano wbrew dwóm zamówionym ekspertyzom i wbrew projektowi - w obu ekspertyzach było wyraźnie napisane, że kluczową kwestią jest pozostawienie drzew, krzewów i szuwaru.
Urząd, jakkolwiek bardzo cenię jego pracę na innych polach, musi jednak ponosić odpowiedzialność za zainicjowane przez siebie działania. W tym przypadku najprawdopodobniej dokonał, świadomie bądź nie (piszę "najprawdopodobniej", bo musi to jeszcze zostać formalnie udowodnione) przestępstwa polegającego na spowodowaniu znaczących szkód w środowisku naturalnym i to dysponując wiedzą jak tej szkody uniknąć, dostarczoną mu przez naukowców.To nie jest kwestia tego, że ktoś kocha żabki, a ktoś inny woli miejski krajobraz - te sprawy są regulowane ustawą i innymi aktami prawnymi mniejszego formatu. Zrzucenie całej odpowiedzialności na wykonawcę jest w tej sytuacji co najmniej trudnym zadaniem, bo Urząd jest zobowiązany nadzorować wykonywane prace.
Generalnie, nikt nie poleciał "nagle" do prokuratury. Rewitalizacja była konsultowana, wgląd w plany był, jakieś tam zastrzeżenia się pojawiły ale został (ten plan) zaakceptowany. Przyjechały spychacze i zrobiły kompletnie co innego niż zostało uzgodnione. Ale i wówczas Pani Mazgajska próbowała się porozumieć z Urzędem w sprawie przywrócenia stanu sprzed zniszczenia. Próby nie przynosiły żadnych rezultatów, Urząd twierdził, że wszystko jest pod kontrolą, dewastacja postępowała. No więc co było robić?
Piszesz, że objęcie stawu ochroną jest do załatwienia w kwartał, a tymczasem Pani Mazgajska złożyła taki wniosek już w 2006 roku (o ustanowienie użytku ekologicznego). I dostała po pół roku odpowiedź, że... nie ma na to pieniędzy.
@Jackon: Pani Mazgajska nie uaktywniła się w tej chwili korzystając z okazji, tylko chroni ten staw od wielu lat - społecznie i za darmo.
@Obserwator: rzekotki, owszem, jeszcze są. W zeszłym roku było powyżej setki, w tym roku zostało kilkanaście osobników. Może 20. A ponieważ nie mają gdzie polować i gdzie się ukryć, nie wiem czy w przyszłym roku będzie choć kilka. Chyba, że uda się przywrócić stan poprzedni, bo prace wcale nie muszą zostać wstrzymane.
iwosek - 2009-05-15, 17:11
Poczekajcie - czy w planie rewitalizacji bylo wymienione wyciecie drzew ? jezeli nie winna temu jest jedynie firma ktora drzewa wyciela i w takim wypadku urzad powienien rozpoczac procedure wyciagania konsekwencji od wykonawcy.
Michał KM - 2009-05-15, 17:30
Żeby być dokładnym, w planach było wycięcie niektórych drzew, a wycięte zostało wiele, wiele więcej. Rzecz jednak nie tylko w drzewach, ale i w roślinności wodnej, która została całkowicie usunięta (z wyjątkiem małego, kilkunastometrowego pasa szuwaru), ale i w ukształtowaniu brzegu w sposób nie do przejścia dla płazów, w usunięciu płycizn, no i w jeżdżeniu ciężkim sprzętem w trakcie wędrówek płazów.
Nie mogę się zgodzić, że całą winę ponosi wykonawca. Wręcz przeciwnie, to właśnie zadaniem Urzędu był nadzór nad przebiegiem rekultywacji i kontrolowanie, czy wszystko idzie według planu. Wykonawca to tylko siła robocza, on nie musi znać się na przyrodzie. No i nie było winą wykonawcy nie reagowanie przez kilka miesięcy na podnoszone przez ekologów alarmy i "brnięcie w zaparte", tu już nie ma usprawiedliwienia.
Pracuję w prywatnej firmie, koordynuję prace nad projektami. Gdyby projekt został zawalony, to odpowiadam za to ja, jako koordynator. Próba tłumaczenia, że to nie ja zawaliłem tylko wykonawca zrobił nie to co chciałem byłaby smiesznie dziecinna, a ja wyszedłbym na człowieka niekompetentnego - bo znaczyłoby to, że nie potrafiłem dopilnować, żeby wykonawcy zrobili dokładnie to, co należy w wyznaczonym czasie. Kiedy projekt jest zawalony, odpowiada zarządzający projektem, i nie może się tłumaczyć "bo oni to czy tamto...". On za to bierze pieniądze, żeby żadnych "bo" nie było.
Dlaczego urzędnik ma nie ponosić odpowiedzialności za zawaloną sprawę? Co robił inwestor/inżynier nadzorujący podczas wycinki?
iwosek - 2009-05-15, 18:25
OK w 100 % zgadzam sie ze kierownik i nadzorca projektu dostaje po dupie - jednak w wiekszosci np przy naszych inwestycjach nadzorca jest osoba wynajeta przez nas a nie jestesmy my jako urzad - jedynie nadzor nad caloscia inwestycji - tyle ze my nawet nie musimy miec projektu budowlanego. My odpowiadamy jedynie za poprawnosc w papierach i reagujemy na wszelkie opoznieia oraz odstepstwa od projektu.
Dlatego - w momencie odstepstwa od projektu czyli wyciecia wszystkich drzew nadzorca powinien wstrzymac prace zamknac plac budowy i zasiegnac porady i opini w jakim stopniu odejscie bylo szkodliwe i czy w jakis sposob ingerowalo w obiekty chronione prawem - mielismy taka sytuacje ze przy wieży podczas remontu zostaly oblupane elementy piaskowca okalajacego - w takim wypadku roboty zostaly wstrzymane a na budowe wkroczyl konserwator zabytkow ktory na koszt wykonawcy naprawil to co zrobili.
Fakt - moze sprawy zwiazane z przyroda (pytanie czy staw jest chroniony?) nie moga byc porownywane do spraw zwiazanych z ochrona zabytkow jednak - jak juz mowilem czesto milosnicy nie swiadomie potrafia mocna zaszkodzic.
A jeszcze raz powtórze - gdzie wy wszyscy byliscie kiedy projekt rewitalizacji byl poddawany opini publicznej - wszystko jest do znalezienia na BIPie gminy w urzedzie gminy u rzecznika prasowego gminy oraz w wydzialach zajmujacych sie inwestycjami, wszystko jest jawne i kazdy moze do tego zglosic swoje uwagi.
Takie mamy prawo i jest ono równe dla wszystkich.
Na tym polega problem - ludzie nie są poinformowani ze wszystko co sie robi robi sie za ich zgoda - a tlumaczenia pana ktoremu niszczymy ogrodek poniewaz plan rewitalizacji w tym miejscu zakladal budowanie skweru i placu zabaw - ze on nie da sobie go zniszczyc bo nie mamy prawa i go nie poinformowalismy.
Przykro mi ze ludzie nie czytaja w gazetach nie czytaja w internecie nie czytaja w urzedize miasta/gminy - mimo ze tam sa. Dlatego jezeli wiecie ze cos jest planowane a moze to zniszczyc naturalne siedliska - sprawdzcie w wykazie w urzedzie gminy plan = jezeli taki bedzie kolidowac z natura zgloscie uwagi - kazda uwaga musi zostac rozpatrzona i poddana dyskusji. To jest zaleta demokracji.
Michał KM - 2009-05-15, 20:22
| iwosek napisał/a: | | Dlatego - w momencie odstepstwa od projektu czyli wyciecia wszystkich drzew nadzorca powinien wstrzymac prace zamknac plac budowy i zasiegnac porady i opini w jakim stopniu odejscie bylo szkodliwe i czy w jakis sposob ingerowalo w obiekty chronione prawem |
No i nareszcie doszliśmy do sytuacji, w której nadzorca zrobił to, co powinien - wstrzymał prace, zasięga porad i opinii w kwestii naprawy. I może liczyć w tej sprawie na pełną pomoc z naszej (Trytona) strony. Ale wymagało to niestety takich właśnie zdecydowanych działań, bo z własnej woli nadzorca nie zamierzał przyznać się do błędów i wstrzymać dewastacji.
| iwosek napisał/a: | | (pytanie czy staw jest chroniony?) |
Staw leży w strefie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, w którym, cytuję "ustala się nakaz ochrony oczek wodnych (...) obejmujący zachowanie roślinności wodnej i nadwodnej oraz utrzymanie pokrycia roślinnością obrzeży", oraz "w strefie tej wymogi ochrony środowiska, przyrody i krajobrazu są nadrzędne nad innymi wymogami".
http://warszawa.sarp.org....o7dlphkrimtqk33
Dodatkowo staw jest miejscem rozrodu 12 gatunków płazów (według ekspertyzy dr Strużyńskiego 8 ), z których wszystkie są ściśle chronione na terenie Polski wg rozporządzenia Ministra Środowiska, a trzy (kumak nizinny, traszka grzebieniasta i rzekotka drzewna) są umieszczone w Dyrektywie Siedliskowej UE. Trudno znaleźć miejsce w okolicy które powinno być bardziej chronione.
| iwosek napisał/a: | | nie moga byc porownywane do spraw zwiazanych z ochrona zabytkow jednak - jak juz mowilem czesto milosnicy nie swiadomie potrafia mocna zaszkodzic. |
To akurat prawda. Nie wiem, jaki będzie efekt tego wszystkiego. Ale najgorsze co można zrobić to siedzieć cicho. Najgorsze, i w ogóle karalne (art. 240 KK).
| iwosek napisał/a: | | A jeszcze raz powtórze - gdzie wy wszyscy byliscie kiedy projekt rewitalizacji byl poddawany opini publicznej - wszystko jest do znalezienia na BIPie gminy w urzedzie gminy u rzecznika prasowego gminy oraz w wydzialach zajmujacych sie inwestycjami |
No ale właśnie byliśmy na miejscu, a właściwie Pani Mazgajska była, bo ja w tym czasie robiłem film o stawie (jestem filmowcem, nie przyrodnikiem). Przecież Ona wszystko związane z tym stawem śledzi od lat! To, że była i negocjowała , można łatwo sprawdzić właśnie w w/w dostępnych publicznie dokumentach. Jak mówiłem, rozmowy zakończyły się ustaleniem planu może niezbyt dobrego, ale ostatecznie do przyjęcia. Na brak informacji nie dało się narzekać. Jak mówiłem, cała rzecz w tym, że "rewitalizacja" odbyła się wbrew planowi.
iwosek - 2009-05-15, 20:38
Ok w takim razie nie pozostaje nic innego jak do odpowiedzialnosci pociagnac nadzorce ze strony inwestora, kierownika budowy oraz wykonawce. Po pierwsze za odstapienie od projektu po drugie za zniszczenie obszarow chronionych.
Wszystko jest do wywalczenia w sadzie.
Powiem tyle ze wiem ile ludzie potrafia załatwic i wiem jakie prace potrafia wstrzymac przez błache powody. Jezeli gmina nie chciala sie zgodzic na proponowane zmiany trzebabylo naglosnic sprawe jeszcze przed oddaniem placu budowy/miejsca rewitalizacji.
ponadto - po zakonczeniu robot dziennik budowlany powinien byc do wgladu - tam tez moga byc informacje ktore pozwola wam walczyc w zwiazku z odnowieniem naturalistycznego charakteru stawu.
i teraz kolejna sprawa - nie robcie wszystkiego na szybko - szybkosc i chaotyczne podejmowanie decyzji to najgorsza rzecz jaka moze byc - przede wszystkim powinniscie postarac sie zakonczyc rewitalizacje i dopiero zaczac dochodzic praw zarzadac odbudowy srodowiska - oczywiscie wszystko w kontekscie wykonawcy. Jest to do wygrania
Teraz pozostaje tylko trzymac kciuki zeby wszystko sie udalo.
A co do wszystkich interswujacych sie stawem - cenie wasza prace - jednak nie zawsze to co robicie spolecznie czy nie, dla slawy czy z uwagi na zamilowanie, jest odpowiednie w danej chwili.
Ze swojej strony powiem tylko tyle ze najlatwiej jest zalatwic wszystko w pokojowej sytuacji. a kazdy samorzadowiec zgodzi sie na to co bedzie dla niego korzystne w rozumieniu kolejnych wyborow.
Yahilles - 2009-05-15, 20:55
| iwosek napisał/a: |
Powiem tyle ze wiem ile ludzie potrafia załatwic i wiem jakie prace potrafia wstrzymac przez błache powody. Jezeli gmina nie chciala sie zgodzic na proponowane zmiany trzebabylo naglosnic sprawe jeszcze przed oddaniem placu budowy/miejsca rewitalizacji.
|
Chodzi przecież o to, że nikt nie wiedział, że rewitalizacja ma być formą dewastacji, więc można teraz jedynie leczyć skutki.
Nie rozumiem w ogóle postawy, którą przyjmuje jackon - to brzmi, jakby uważał za nieszczere intencje kogokolwiek, kto nie zajmuje się czymś amatorsko.
Obserwator - może myślisz, że taka "akcja" na ich naturalnym środowisku nie zaszkodziła populacji rzekotek? Ja bardzo wątpię, żeby zostało ich tam więcej niż połowa.
Michał KM - 2009-05-15, 20:55
| iwosek napisał/a: | Ok w takim razie nie pozostaje nic innego jak do odpowiedzialnosci pociagnac nadzorce ze strony inwestora, kierownika budowy oraz wykonawce. Po pierwsze za odstapienie od projektu po drugie za zniszczenie obszarow chronionych.
Wszystko jest do wywalczenia w sadzie. |
Tak naprawdę to chodziło o jak najszybsze zatrzymanie zniszczeń. Ja przecież wcale nie palę się do tego, żeby kogoś wsadzać do więzienia. Ważne, że po żabach już nie jeżdżą spychacze.
| iwosek napisał/a: | | ponadto - po zakonczeniu robot dziennik budowlany powinien byc do wgladu - tam tez moga byc informacje ktore pozwola wam walczyc w zwiazku z odnowieniem naturalistycznego charakteru stawu. |
Dzięki - to bardzo ważna informacja
| iwosek napisał/a: | i teraz kolejna sprawa - nie robcie wszystkiego na szybko - szybkosc i chaotyczne podejmowanie decyzji to najgorsza rzecz jaka moze byc - przede wszystkim powinniscie postarac sie zakonczyc rewitalizacje i dopiero zaczac dochodzic praw zarzadac odbudowy srodowiska - oczywiscie wszystko w kontekscie wykonawcy. Jest to do wygrania
Teraz pozostaje tylko trzymac kciuki zeby wszystko sie udalo. |
Dokładnie tak. Liczymy też na Wasze wsparcie - specjalistów praktyków ds. oczek wodnych w kwestii sposobu przywrócenia roślinności wodnej
maruder - 2009-05-15, 23:57
iwosek, od samego poczatku "wszyscy" mowili wyraznie, ze wszystko zostalo wykonane niezgodnie z planem, ze jest to obszar chroniony itp., itd... A Ty w swoim pierwszym poscie zaczynasz od ustalania faktow ogolnie wszystkim znanych - nie wiem, wszyscy urzednicy tak maja...? trzeba im 10 razy cos powtarzac, zeby zrozumieli? Dobrze, ze znalazl sie Michał KM i wszystko kolejny raz, od poczatku wytlumaczyl...
Ciekawe co odpowie Obserwator na stosunek ilosci rzekotek przed i po "rewitalizacji"???
Hubert - 2009-05-16, 04:59
Odwiedziłem wczoraj Rzekotkowy i zastałem taki sam stan rzeczy, o którym pisałem w poście z 6.05, przy czym nie słyszałem godujących rzekotek. Zauwazyłem, że ułożono kilka desek, aby ułatwić płazom wychodzenie na brzeg. Wysłałem maila do p. Mazgajskiej z zapytaniem o plany jej organizacji odnośnie Rzekotkowego oczka. Odpowiedziała mi, że w wyniku podjętej interwencji zatrzymano prace z ciężkim sprzętem planowane przez urząd w sezonie rozrodczym płazów, spowodowano zmianę planów odnośnie powstania dwóch pobliskich "parków" oraz to, że nastąpi teraz prawdziwa kompensacja środowiska. Z przygotowanej przeze mnie opinii odnośnie nasadzeń gatunków wodnych i błotnych zrezygnowano z wprowadzania taksonów nowych dla tej biocenozy (grzybień biały i grążel żółty odpadają). Organizacja zastanawia się nad posadzeniem trawy z rolki lub nową metodą ze specjalnym koloidem. Część prac chcą zrobić sami nie ufając urzędnikom z dzielnicy. Największa jednak batalia toczy się o zatrzymanie planów zagospodarowania okolicy.
iwosek - 2009-05-16, 07:47
| piotr urbanski napisał/a: | iwosek, od samego poczatku "wszyscy" mowili wyraznie, ze wszystko zostalo wykonane niezgodnie z planem, ze jest to obszar chroniony itp., itd... A Ty w swoim pierwszym poscie zaczynasz od ustalania faktow ogolnie wszystkim znanych - nie wiem, wszyscy urzednicy tak maja...? trzeba im 10 razy cos powtarzac, zeby zrozumieli? Dobrze, ze znalazl sie Michał KM i wszystko kolejny raz, od poczatku wytlumaczyl...
|
Niestety ale nie mam na tyle czasu zeby sledzic wszystkie wypowiedzi w tym temacie mam za duzo roboty u siebie zeby interesowac sie jeszcze innymi.
a co do powtarzania ... ludzie maja wyrobione zdanie o urzednikach - dobra mi to jak to teraz mowia "wisi" jednak pamietajcie ze urzednik moze tylko tyle na ile pozwala mu prawo - i nie da sie tego w zaden sposob przeskoczyc. i urzednicy naprawde nie sa zli i nie dobrzy - sa w porzadku jezeli petent do nich odnsosi sie w porządku i nie zaczyna rozmowy od glosnosci 100decybeli i wymachiwania rekami przed nim.
Vanka - 2010-02-05, 23:51
Temat umarł, ale czy rzekotka przeżyła ?
AurorA - 2010-02-06, 01:33
Pod koniec czerwca ubiegłego roku Urząd dzielnicy Mokotów kupował u nie spore ilości roślin wodnych. Było to po kilkadziesiąt sztuk: pałki szerokolistnej, pałki wąskolistnej, rdestnicy kędzierzawej, rdestnicy pływającej, strzałki wodnej, manny mielec, situ skupionego, wywłócznika kłosowego, rogatka sztywnego, rzęsy drobnej , spirodelli oraz tojeści rozesłanej (może jeszcze czegoś zapomniałem). Była wynajęta firma do obsadzenia tzw. stawu rzekotkowego. Sam chciałem zobaczyć jak się udały nasadzenia, ale jakoś nie było kiedy się wybrać. W każdym razie podobno wszytko ładnie się przyjęło i rozrosło. Stawik jest nie do poznania. Na wiosnę się okaże jak to się spodoba płazom. Dostałem też informację że w zbiorniku pojawiły się ryby (czebaczki amurskie) co niestety źle wróży płazom.
ppp - 2010-09-16, 09:52
| AurorA napisał/a: | | Dostałem też informację że w zbiorniku pojawiły się ryby (czebaczki amurskie) co niestety źle wróży płazom. |
Niestety pogłębienie=ryby=gorsze warunki dla płazów
Jak teraz wygląda staw ?
Może ktoś doda zdjęcia. Czy rzekotki żyją ?
U mnie w mieście też odnawiano stawy i niestety w prawie każdym przypadku pogorszyło to sytuację oraz zeszpeciło staw.
elfikp - 2010-09-18, 10:54
Mam znajomego który tam łowi ryby ...Podobno ryb jest tam na gęsto((((
Parę razy słyszał odzywające się rzekotki.
Żadnych traszek ani kumaków nizinnych ( najcenniejszych nizinnych płazów) niestety nie widział.
Osobiście byłem tam parę lat wcześniej i sytuacja z rybami wyglądała podobnie.
Już wtedy było tam mało płazów .
Hubert - 2010-09-24, 17:00
Odwiedziłem dziś Rzekotkowe oczko. Dookoła ładnie zarosło pałkami i wierzbą. W wodzie pojedyncze egzemplarze strzałek, jeżogłówek i rdestnicy pływającej. Jaskier już chyba obumarł, ale wcześniej kwitł tu bardzo obficie. Na płyciznach stwierdziłem roje czebaczków amurskich, niestety Ten gatunek wymiata wszystko co się rusza. Karasi nie widziałem, ale niewatpliwie są, bo znalazłem dwie okraczki wędkarskie wbite w brzeg. Żadnych płazów nie stwierdziłem
Vanka - 2010-09-24, 19:52
| Hubert napisał/a: | | Żadnych płazów nie stwierdziłem |
trzeba mieć nadzieję, że jednak są..
ppp - 2010-09-26, 11:11
Żaby zielone pewnie sobie poradzą, z innych płazów pewnie już nic nie będzie, może jeszcze ropuchy szare będą odbywać tam gody (widziałem je w większych stawach). Na pewno jakieś niedobitki rzekotek jeszcze zostały. Dla płazów można by zrobić glinianeczkę tą metodą http://forum.oczkowodne.n...r=asc&start=15, albo jakiś mały zbiornik foliowy.
AurorA - 2010-09-26, 15:54
Hubert, dzięki za fotki byłem bardzo ciekawy jak to obecnie wygląda. Pora do obserwacji roślin nie jest wprawdzie idealna ale nie widzę prawie wcale roślin pływających i podwodnych. Pamiętam że brali u mnie do tego akwenu dużo rzęsy i spirodelli. Nic nie widać na fotkach , czyżby ryby zjadły?
Przydała by się dla płazów jakaś większa gęsto zarośnięta płycizna, tez takiej na zdjęciach nie widać. Teraz to to wygląda na jeziorko a nie zbiornik dla płazów. No i te czebaczki to masakra.
Hubert - 2010-09-27, 08:29
Pływających nie uświadczy, to fakt. Co do wypłycenia, to jest takowe z tyłu stawu (przed domami) - tam jest zwarta i szeroka fitocenoza pałek; gdzieniegdzie są małe omszone wysepki, ale to wszystko zależy od aktualnego poziomu wody. Jest to jedyny fragment stawu, który został zachowany w pierwotnym kształcie. Dodatkowy plus jest taki, że do linii brzegowej z powodu zarośnięcia praktycznie nie ma dostępu poza 2-3 wąskimi "oczkami".
|
|