Oczko wodne - forum
Forum miłośników oczek wodnych.

Ogrodnictwo - Kiwi czyli Actinidia

silpe - 2010-01-13, 20:05

Elendil napisał/a:
Kto zgadnie co to?

[url=http://img35.imagesh....th.jpg]Obrazek

A to kiwi mam takie w ogrodzie :)
zorek - 2010-01-13, 20:18

silpe napisał/a:
A to kiwi mam takie w ogrodzie :)

A zimuje Ci?

koczisss - 2010-01-13, 20:42

zorek napisał/a:
silpe napisał/a:
A to kiwi mam takie w ogrodzie :)

A zimuje Ci?


Ja też posiadam.
Zimuje bez problemu, a w październiku miałem pierwsze owoce.
Rośliny rosną u mnie 3 lata, czyli prawdziwe zbiory przede mną.

Owoce mniejsze niż u dużego kiwi, ale znacznie smaczniejsze.

Elendil - 2010-01-13, 20:47

Z wysiewu własnego czy z jakichś kupnych sadzonek?
koczisss - 2010-01-13, 20:51

Sadzonki kupione, kilkuletnie.
Z nasion chyba trzeba by było na owoce czekać z 10 lat :)

Roślinka i owoce wygląda tak 8)

Elendil - 2010-01-13, 20:57

No to już wiem co sobie kupię na wiosnę... Posadzi się w szklarni lekko zdemolowanej i zobaczymy co będzie. Nawet nie wiedziałem, że są odmiany na nasz klimat.
Adalbert - 2010-01-13, 21:00

Czy to jakaś specjalnie wyselekcjonowana odmiana wytrzymująca nasze warunki czy też pomagasz mu jakoś przetrwać zimę? I gzie to dostałeś?
Bolekso - 2010-01-13, 21:01

Dla ścisłości nazwa kiwi odnosi się do actinidii nowozelandzkiej która u nas nie zimuje.Inne actinidie np. arguta, colomicta, callosa zimują dobrze. Owoce są wielkości dużego agrestu, dojrzałe smaczne,słodkie.
Pozdrawiam ! Bolek

koczisss - 2010-01-13, 21:04

Elendil napisał/a:
No to już wiem co sobie kupię na wiosnę... Posadzi się w szklarni lekko zdemolowanej i zobaczymy co będzie. Nawet nie wiedziałem, że są odmiany na nasz klimat.


Po co w szklarni?

Odmiana którą posiadam ma mrozoodporność do -30, raczej wystarczającą nawet na Białystok.

AurorA - 2010-01-13, 21:05

Te kiwi które znamy z marketów to aktinidia smakowita (Actinidia deliciosa) i ona nie przezimuje, ale np. aktinidia pstrolistna (Actinidia kolomikta) wytrzymuje do -40.
W Polsce najczęściej uprawia się Actinidię chińska i ostrolistną.

Podstawowe różnice to wielkość owoców- u gatunków u nas zimujących to 8- do max 15 gramów. Tak wiec kiwi kiwi nie równe.

koczisss - 2010-01-13, 21:08

Adalbert napisał/a:
Czy to jakaś specjalnie wyselekcjonowana odmiana wytrzymująca nasze warunki czy też pomagasz mu jakoś przetrwać zimę? I gzie to dostałeś?


Można nabyć w internecie, bądź w dobrych sklepach ogrodniczych.
Ja kupiłem właśnie w takim sklepie.
Niestety, ale na owoce trzeba dość długo czekać, ale myślę, że warto.

Adalbert - 2010-01-13, 21:08

Cytat:
A to kiwi mam takie w ogrodzie :)

silpe, napisał że "ma takie". Te "agresty" to i u mnie rosną i owocują ale jak dla mnie to owoce są aż za mdłe od słodyczy. Dlatego ciekaw jestem czy to co on ma to to czy nie to ;)

Elendil - 2010-01-13, 21:09

koczisss napisał/a:
Elendil napisał/a:
Posadzi się w szklarni lekko zdemolowanej


Po co w szklarni?


To, jak napisałem, lekko zdemolowana szklarnia. Praktycznie samo rusztowanie, bez oszklenia. W tej chwili połowę porasta winorośl a na drugą stronę to kiwi będzie jak znalazł :) Pisząc o szklarni nie miałem na myśli hodowania rośliny pod szkłem ;)

PS. Proszę o "Pomógł" dla Koczisssa :piwko:

AurorA - 2010-01-13, 21:40

Bolekso napisał/a:
Dla ścisłości nazwa kiwi odnosi się do actinidii nowozelandzkiej


Actinidie pochodzą z Chin, obecnie liderem w produkcji owóców faktycznie jest Nowa Zelandia, ale jeszcze kilka lat temu były nim Włochy. Actinidia smakowita jest uprawiana w krajach śródziemnomorskich, Chinach i Cihle, USA i wielu innych.

Mariusz - 2010-01-14, 06:31

AurorA napisał/a:
W Polsce najczęściej uprawia się Actinidię chińska i ostrolistną.

Aktinidia chińska jest u mnie okrywana, bardziej słabsza na silne mrozy(często też przemarzła) od ostrolistnej i pstrolistnej- te to zimują spokojnie.
Są też bardzo ciekawe odmiany, o pięknie wybarwionych liściach- równie odporne na mróz.

Vanka - 2010-01-14, 08:27

Ja mam colomiktę, ale pierwszy rok i w tym roku okryłam. Tak mi polecono.
silpe - 2010-01-18, 18:52

Witam ja mam ta aktinidie jakies 10 lat ,na zime jest tylko 10 cm torfu na korzen i to wrzystko gora krzaka nie okryta .Podpore ma na jakies 2 m - rosnie jak glupia trzeba ciac ,ale odrosty jednoroczne bo kiwiaki pokazuja sie na starszych niz 1 rok pnaczach .Ja tne w czerwcu aby owoce mialy wiecej slonca i pozna jesienia - owoce sa lekko kwaskowe. A i wielkosc to ok 4-4,5 cm. :)
Mariusz - 2010-01-18, 20:32

silpe napisał/a:
na zime jest tylko 10 cm torfu na korzen

Oczywiście silpe, zgadza się, tylko jaką actinidie, bo chińską musi się dobrze okryć, bynajmiej w naszym regionie.

silpe - 2010-01-18, 21:39

Actinidia deliciosa to chyba ta chinska (owoce z meszkiem) nie okrywana ale ma zaciszne miejsce.
Mariusz - 2010-01-19, 05:35

Jeśli pokryte meszkiem(kutner) to zapewne chińska, tylko dziwi mnie że wytrzymuje u ciebie bez okrycia. Możesz zrobić fotkę pędów, powinne być też pokryte kutnerem.
silpe - 2010-01-19, 19:25


To ten krzaczek :)

Mariusz - 2010-01-20, 10:13

Czy na twoich pędach są takie włoski, bo trudno ze zdjęcia dostrzec.
Aktinidia chińska inaczej rozkłada pędy, twoja wygląda na ostrolistną


Okrycie Actinidi chińskiej w Arboretum Bolestraszyce.

silpe - 2010-01-24, 15:57


Powinno byc widac wloski . :-D
Niemoge dokladnie sobie przypomniec kiedy ja kupilem, ale ma ok 12 lat
kupione jako para samiec z samica tak zostalem poinformowany.

Mariusz - 2010-01-24, 19:34

Fakt chińska, w 100%, a młode pędy też Ci nie przemarzają
silpe - 2010-01-27, 20:37

Mariusz Czernicki napisał/a:
a młode pędy też Ci nie przemarzają

Jak do tej pory to nie ,ale jak tak dalej bedzie mrozic to mnie nie zdziwi jak padnie :-D

Mariusz - 2010-01-27, 20:53

silpe napisał/a:
Jak do tej pory to nie ,ale jak tak dalej bedzie mrozic to mnie nie zdziwi jak padnie :-D

Przy Twoim okryciu torfem na korzeń cała Ci nie padnie, przemarzną tylko pędy-aczkolwiek nie każdej zimy..

silpe - 2010-05-20, 21:42

Jednak ta zima dala jej rade ale przemarzla tylko gora, zobacze jak sie spisze w nowym miejscu :)

Bajbas - 2010-05-21, 16:28

silpe napisał/a:
Jednak ta zima dala jej rade
u mnie Assai (czy jakoś tak :) ale zima jej rady nie dała. Właśnie zbiera się do kwitnienia.
:piwko: Bajbas

ppp - 2010-07-18, 19:08

Aktinidia chińska może wytrzymać do -15 stopni, ale moje jednoroczne siewki przetrwały pod śniegiem tegoroczną mroźną zimę :-D Chociaż w tym roku rośnie słabo :-( muszę trochę podnawozić :)
Mariusz - 2010-07-18, 19:30

ppp napisał/a:
Aktinidia chińska może wytrzymać do -15 stopni

Aktinidia chinska nie wytrzymuje zimy, musi być okrywana,
Rejony Polski zachodniej są dla niej bardziej atrakcyjne.
U mnie na wschodzie trzeba ostro tulić, w przeciwieństwie do ostrolistnej i pstrolistnej które nieźle dają sobie radę w naszym klimacie.

ppp - 2010-12-03, 20:06

Niestety moje kiwi jak mnie nie było zostało przekopane :-(
ppp - 2010-12-04, 22:53

Na jego miejscu zastałem ostrą skibę :(( :evil:
koczisss - 2011-03-08, 17:37

Mam takie pytanie, czy ktoś z Was rozmnażał aktinidię ostrolistną, czyli mini kiwi?
Jak to robić?
Wetknąłem kilka gałązek do ziemi, to wypuściły liście i tak to stoi w miejscu.
To samo z gałązkami w wodzie.
Od miesiąca stoją tak, puściły nowe gałązki, nawet na 10 cm i nic.
Korzeni nie ma, a patyczki zaczynają tylko zarastać glonami.

Pojawiły się nawet pączki kwiatowe.

Mariusz - 2011-03-08, 18:21

koczisss napisał/a:
Od miesiąca stoją tak, puściły nowe gałązki, nawet na 10 cm i nic.
Korzeni nie ma, a patyczki zaczynają tylko zarastać glonami.

Identycznie rozmnażałem aktinidie. Ucinałem początkiem marca, wstawiałem do piasku zapewniałem ciepło, światło i wilgoć. Dodam że stosowałem zawsze ukorzeniacz. Przyjmowały się, raz lepiej, raz gorzej, część zamierała, część wypuszczała korzenie bardzo późno.
Dowiedziałem się w lecie w jednym z ogrodów botanicznych ze aktinidię sadzonkują w lipcu, sadzonki półzdrewniałe, ukorzeniacz, przeciąć liście na sadzonce na pół, sadzonka z szczytowych pędów, w skrzynce do piasku, zapewnić wilgoć powietrza, temp. podłoża min.20*C, wiosną rozsadzić.
Nie próbowałem, bo nie potrzebowałem aktinidii gdyż została mi z moich starych metod rozmnażania, ale wiem od praktyków że to skuteczna metoda.

koczisss - 2011-03-08, 23:30

Niestety nie użyłem ukorzeniacza, ale skoro piszesz, że ukorzenianie trwa długo, to jestem dobrej myśli.
Wyszedłem z założenia, że pnącza podobno łatwo się rozmnaża i postanowiłem w ten sposób spróbować.
Wodę w pojemniku napowietrzam brzęczkiem akwariowym, żeby dostarczyć tlen dla ewentualnych korzeni.

Listki nie są nie duże, ale wyglądają na zdrowe, choć w tych w doniczce trochę chyba się przypiekły na słońcu, bo mocno ściemniały.

Oto zdjęcia robione przed chwilą.


Mariusz - 2011-03-09, 06:42

Podobnie zachowują się jak u mnie, brak korzeni. Tak jak pisałem, może okazać się że że korzenie puści późno a przyjęcia mogą być bardzo marne albo wcale.
Wówczas proponuję Ci drugą opisaną wyżej metodę sadzonkowania aktinidii(lato), pewną i praktyczną, stosowaną w większości szkółek produkcyjnych.
W zasadzie u Ciebie przy tak rozwiniętych liściach, już powinien pojawiać się kalus, a jego brak. Sadzonka pociągnęła wodę i wykształciła liście a nie ma zdolności tworzenia korzeni.

koczisss - 2011-03-09, 09:03

No tak, będę próbować później jakby co, ale bardziej zależy mi na roślinach już teraz, a nie na przyszły rok.

Mam w odwodzie jeszcze ponad 15 patyczków, które wsadziłem do wody 1 marca, zaczynają pękać właśnie pączki, widać już zielone punkciki.

Elendil - 2011-03-09, 09:19

Czytałem gdzieś, że żeby doprowadzić do owocowania trzeba mieć dwie rośliny, męską i żeńską. Prawda to? Bo planuję zakup actinidii w tym roku i nie wiem. Nie ma jakiejś odmiany jednopiennej?
koczisss - 2011-03-09, 09:33

Elendil napisał/a:
Czytałem gdzieś, że żeby doprowadzić do owocowania trzeba mieć dwie rośliny, męską i żeńską. Prawda to? Bo planuję zakup actinidii w tym roku i nie wiem. Nie ma jakiejś odmiany jednopiennej?


Wybierz sobie którąś z tych odmian.

Jest jeszcze Aktinidia pstrolistna (Actinidia colomicta), lecz tej nie polecam. Co prawda roślinka jednopienna, można posadzić jeden egzemplarz, lecz rośnie słabiej, ma znacznie mniejsze owoce, podobne do agrestu, wcześniej dojrzewa, bo nawet pod koniec lipca.
Mam tę roślinę i piszę ze swego doświadczenia.
Owoców jak na lekarstwo, a te które się pojawiły, to albo zwiędły, bądź spadły.
Rośnie u mnie już 4 sezony, a zjadłem może z 5 owocków.Mało odporna na suszę i przymrozki, bo kwitnie wcześniej niż aktinidia ostrolistna i kwiatki padają po mroźnych porankach, również świeże listki.
Co do owoców, co prawda dojrzewają dość wcześnie, ale jak już to uczynią to spadają z krzaka, co nie ma miejsca praktycznie u odmian dwupiennych.
Jak na razie to jest u mnie bardziej roślina ozdobna niż użytkowa, może coś się zmieni w następnych latach, lecz w obecnie jestem nią rozczarowany.
Najgorsze jest to, że owoce same się obsypują i dajmy na to, gdyby były duże plony i przegapi się moment dojrzewania, bo wyjedzie się na kilka dni, to tylko będzie można się smakiem obejść. Odmiany dwupienne są pod tym względem lepsze, spadają pojedyncze sztuki, ale też znajdowałem na roślinie prawie zasuszone na początku grudnia, choć były zmrożone nadal nadawały się do jedzenia.

Mariusz - 2011-03-09, 09:46

Jeszcze warto dodać że sadzonki należy robić z jednorocznych pędów.
Elendil napisał/a:
żeby doprowadzić do owocowania trzeba mieć dwie rośliny, męską i żeńską. Prawda to? Bo planuję zakup actinidii w tym roku i nie wiem. Nie ma jakiejś odmiany jednopiennej?

Tak, zazwyczaj musi być i okaz męski(zapylacz) i żeński. Są też odmiany jednopienne i obupłciowe jak choćby wyhodowana z selekcji nasion w ogrodzie botanicznym w Rogowie Aktinidia "Rogów"

koczisss - 2011-03-09, 09:48

Mariusz Czernicki napisał/a:
Jeszcze warto dodać że sadzonki należy robić z jednorocznych pędów.
Elendil napisał/a:
żeby doprowadzić do owocowania trzeba mieć dwie rośliny, męską i żeńską. Prawda to? Bo planuję zakup actinidii w tym roku i nie wiem. Nie ma jakiejś odmiany jednopiennej?

Tak, zazwyczaj musi być i okaz męski(zapylacz) i żeński. Są też odmiany jednopienne i obupłciowe jak choćby wyhodowana z selekcji nasion w ogrodzie botanicznym w Rogowie Aktinidia "Rogów"


Co do pędów to wiem, obcinałem dwumetrowe zeszłoroczne przyrosty i dzieliłem na części.

Co ciekawe, na okazie męskim, czyli zapylaczu też miałem owoce, było ich mniej, niż na roślinie żeńskiej, ale były :)
Wcześniej myślałem, że krzak będzie bezproduktywny, jeśli chodzi o owoce, ale na szczęście tak się nie stało.

Elendil - 2011-03-09, 10:25

Dzięki wielkie, to już mam jasność.

Czyli najlepiej kupić np takie coś znalezione na Alle: męski egzemplarz Weiku a do tego np. żeński Jumbo albo Issai?

koczisss - 2011-03-09, 12:54

Elendil napisał/a:
Dzięki wielkie, to już mam jasność.

Czyli najlepiej kupić np takie coś znalezione na Alle: męski egzemplarz Weiku a do tego np. żeński Jumbo albo Issai?

Moim zdaniem tak, szkoda czasu, pieniędzy na wynalazki jednopienne.

AurorA - 2011-03-09, 14:05

koczisss napisał/a:
Co ciekawe, na okazie męskim, czyli zapylaczu też miałem owoce, było ich mniej, niż na roślinie żeńskiej, ale były :)
Wcześniej myślałem, że krzak będzie bezproduktywny, jeśli chodzi o owoce, ale na szczęście tak się nie stało.


To chyba niemożliwe, może to obupłciowy.

koczisss napisał/a:
No tak, będę próbować później jakby co, ale bardziej zależy mi na roślinach już teraz, a nie na przyszły rok.


raczej nic z tego nie będzie. to ze puszcza listki o niczym nie świadczy.

koczisss - 2011-03-09, 14:11

AurorA napisał/a:
koczisss napisał/a:
Co ciekawe, na okazie męskim, czyli zapylaczu też miałem owoce, było ich mniej, niż na roślinie żeńskiej, ale były :)
Wcześniej myślałem, że krzak będzie bezproduktywny, jeśli chodzi o owoce, ale na szczęście tak się nie stało.


To chyba niemożliwe, może to obupłciowy.

koczisss napisał/a:
No tak, będę próbować później jakby co, ale bardziej zależy mi na roślinach już teraz, a nie na przyszły rok.


raczej nic z tego nie będzie. to ze puszcza listki o niczym nie świadczy.


Jak obupłciowy, skoro aktinidia ostrolistna jest dwupienna? Na tabliczce informacyjnej mam jak wół napisane, ze to roślina męska Aktinidia ostrolistna, odmiana weiki. Obok rośnie ta sama odmiana, ale żeńska.

Co do prób rozmnażania, to raczej mnie nie pocieszyłeś. Tracę w sumie nadzieję, bo nic się nie dziej, stoi to w miejscu, choć przyrosty gałązek niewielkie są.
Zapewne za jakiś czas to wszystko uschnie i tyle z tego będzie.
Czy pożyteczne rośliny nie mogą być tak łatwe w rozmnożeniu jak wierzba?
Z nią nie ma problemu, aby było mokro, to gałązka która spadnie na ziemię się ukorzeni, a tu kicha.

AurorA - 2011-03-09, 14:19

koczisss napisał/a:
Czy pożyteczne rośliny nie mogą być tak łatwe w rozmnożeniu jak wierzba?


utnij teraz porzeczki i do wody- moment puszcza korzenie. sprawdziłem przypadkowo jak chciałem zimą karmę dla patyczaków podpędzić.

ciekawostka:
Porzeczka to roślina wodna i jest w wielu książkach o roślinach wodnych. Nazwa porzeczka pochodzi o tego, że roślina rośnie po rzeczkach. Często widywałem w naturze.

koczisss - 2011-03-09, 14:23

AurorA napisał/a:
koczisss napisał/a:
Czy pożyteczne rośliny nie mogą być tak łatwe w rozmnożeniu jak wierzba?


utnij teraz porzeczki i do wody- moment puszcza korzenie. sprawdziłem przypadkowo jak chciałem zimą karmę dla patyczaków podpędzić.

ciekawostka:
Porzeczka to roślina wodna i jest w wielu książkach o roślinach wodnych. Nazwa porzeczka pochodzi o tego, że roślina rośnie po rzeczkach. Często widywałem w naturze.


Tak, ale jak wiesz mnie kiwi interesuje, a nie porzeczka :-(

Mariusz - 2011-03-09, 18:08

koczisss napisał/a:
Zapewne za jakiś czas to wszystko uschnie i tyle z tego będzie.

Spróbuj jeszcze raz, mi zawsze się jakiś procent przyjmował. Zrób to w piasku, wsadź 2/3 sadzonki do piasku a na powierzchni zostaw jedno oczko, zastosuj ukorzeniacz i nakryj cienką folią aby utrzymać wilgoć.
Ja również spróbuję i zdam relację.

koczisss napisał/a:
Na tabliczce informacyjnej mam jak wół napisane, ze to roślina męska Aktinidia ostrolistna, odmiana weiki. Obok rośnie ta sama odmiana, ale żeńska.


Logicznie kwiat męski składający się z pręcików po spełnieniu roli zamiera i nic po nim nie pozostaje.
I cóż można powiedzieć gdy natura zaskakuje nas niespodziankami.
U aktinidii kwiat męski ma do minimum zredukowaną zalążnie z której powstaje owoc, a kwiat żeński odwrotnie- ma zredukowane pręciki. Czasem może ulec to zachwianiu i zredukowane słupki zalążni kwiatu męskiego mogą przyjąć pyłek. Myślę że stąd te niespodzianki, ale nie traktujcie tego zbyt dosłownie bo nie przeczę że mogę się mylić :P

Vanka - 2011-03-09, 18:22

koczisss napisał/a:

Jest jeszcze Aktinidia pstrolistna (Actinidia colomicta)

osobiście posiadam od dwóch lat i jeszcze mi nie owocowała( od trzech lat), ale wiem ze źródeł internetowych, że owoce jak już się pojawią są równie smaczne jak te mniej ozdobne. Te nie potrzebują kolegi, bądź koleżanki ;)

koczisss - 2011-03-09, 19:57

Mariusz Czernicki napisał/a:
koczisss napisał/a:
Zapewne za jakiś czas to wszystko uschnie i tyle z tego będzie.

Spróbuj jeszcze raz, mi zawsze się jakiś procent przyjmował. Zrób to w piasku, wsadź 2/3 sadzonki do piasku a na powierzchni zostaw jedno oczko, zastosuj ukorzeniacz i nakryj cienką folią aby utrzymać wilgoć.
Ja również spróbuję i zdam relację.

koczisss napisał/a:
Na tabliczce informacyjnej mam jak wół napisane, ze to roślina męska Aktinidia ostrolistna, odmiana weiki. Obok rośnie ta sama odmiana, ale żeńska.


Logicznie kwiat męski składający się z pręcików po spełnieniu roli zamiera i nic po nim nie pozostaje.
I cóż można powiedzieć gdy natura zaskakuje nas niespodziankami.
U aktinidii kwiat męski ma do minimum zredukowaną zalążnie z której powstaje owoc, a kwiat żeński odwrotnie- ma zredukowane pręciki. Czasem może ulec to zachwianiu i zredukowane słupki zalążni kwiatu męskiego mogą przyjąć pyłek. Myślę że stąd te niespodzianki, ale nie traktujcie tego zbyt dosłownie bo nie przeczę że mogę się mylić :P


Jaki zastosować ukorzeniacz?

Co do owoców na osobnikach męskich, to nie ściemniam, mam dwa krzaki i na obu były pojedyncze sztuki.
Chyba, że sprzedawcy mnie oszukali i są to osobniki żeńskie, ale wtedy nie miałbym wcale owoców, bo zapylacza w okolicy nie ma :)

Co do osobników męskich, jedna odmiana to weiki, a druga geneva.

Mariusz - 2011-03-09, 20:36

Ja stosuję ukorzeniacz AB do sadzonek zdrewniałych.
koczisss - 2011-03-09, 20:41

Dzięki, właśnie taki znalazłem w międzyczasie w necie, w opisie jest, że do trudno ukorzeniających się sadzonek i wymieniona jest aktinidia. Wnioskuje z tego, że moczenie w wodzie nie ma większego sensu.

Czy ukorzeniać trzeba w piasku, czy w ziemi też?
Czytałem, że podłoże może być różne, a jak jest w praktyce?
Można wyprażyć ziemię w piekarniku, żeby pozbyć się ewentualnych patogenów?
Bo jak tylko w piasku, to mam problem, bo u mnie jeszcze śnieg za oknem i ziemia zmarznięta na kamień.

Teraz jeszcze jedno pytanie, bo nie mam zielonego pojęcia na ten temat.
Gdybym ewentualnie ukorzenił coś, to taką sadzonkę będzie można w tym roku do gruntu wsadzić?

Adalbert - 2011-03-09, 21:30

Cytat:
Czy ukorzeniać trzeba w piasku, czy w ziemi też?
Czytałem, że podłoże może być różne, a jak jest w praktyce?


może spróbuj w perlicie. sporo na ten temat w necie.

AurorA - 2011-03-09, 21:48

można w piasku z torfem - ja osiągałem dobre wyniki, ale z aktinidią nie próbowałem nigdy.
nie lubię ani pnączy ani owocowych a tu się to kumuluje ;)

koczisss - 2011-03-09, 22:01

Jutro rozejrzę się za ukorzeniaczem.
Jeszcze jedno pytanko. Jak już zrobię sadzonki, zanurzę w ukorzeniaczu, wsadzę w podłoże, przykryję folią, to sadzonki mają stać na parapecie w słońcu, czy w cieniu?

Podłoże podlewać, czy tylko spryskiwaczem zraszać patyczki, a później listki?

AurorA - 2011-03-09, 22:10

Ukorzeniacz w proszku- wcześniej nie mocz patyków w wodzie tylko na sucho. Podłoże wilgotne utrzymuj. Zraszanie i wietrzenie codziennie. lepszy cień niż słońce a najlepiej półcień.
koczisss - 2011-03-09, 22:15

Dzięki, jutro spróbuję coś z tym zrobić.
Aha, czy gdyby się udało, to rośliny w tym roku do gruntu będą mogły pójść?

Mariusz - 2011-03-10, 05:34

Po wytworzeniu ładnych korzeni przez sadzonkę, przesadzam do doniczek-pikówek.
Tym samym zmieniam podłoże aby uniknąć choroby grzybowej która jest częstym zjawiskiem warunkach jakie stwarzamy sadzonce. Często mi sadzonka omdlewała po tym zabiegu, ale potem wracała do normy.
Ja zawsze wysadzam do gruntu gdy w pikówce stworzy się ładna zwarta poprzeplatana korzonkami bryłka, ale można i wcześniej tylko trzeba mieć małe sadzonki pod ciągłym nadzorem.

koczisss - 2011-03-10, 08:59

Dzięki Mariusz. Jeszcze jedno, jakiej długości patyczki próbować ukorzeniać i ile takie ukorzenianie może trwać?
Po czym można poznać, że sadzonka ma już korzonki?

Mariusz - 2011-03-10, 20:31

Patyki ok.15 cm na trzy, cztery oczka. Aktinidie mają często różnie rozłożone oczka, zależne jest to od odmiany.



Ukorzeniane metodą sadzonek półzdrewniałych trwa ok. 2-3 tygodni, przy naszym amatorskim rozmnażaniu trudno określić, bo jak już zauważyłeś ciężko je zmusić do powstawania kalusu.



Co jakiś czas wyciągam jedną sadzonkę i sprawdzam czy na cięciu pojawiają się bruzdowate narośla(kalus) który w efekcie ulegnie przemianie w kierunku korzeni.

koczisss - 2011-03-10, 20:49

Kurcze, dużo tego włożyłeś na raz do doniczki, ja tylko po 4 sztuki na doniczkę :)
Jutro będę musiał dołożyć trochę.

Postawić doniczki na parapecie, czy trochę z dala od okna?
Mariusz Czernicki napisał/a:
Co jakiś czas wyciągam jedną sadzonkę i sprawdzam czy na cięciu pojawiają się bruzdowate narośla(kalus) który w efekcie ulegnie przemianie w kierunku korzeni.


Czyli korzeni należy się spodziewać na spodzie, czyli na ranie, a nie gdzieś tam na patyku?
Widzisz, a ja myślałem, że tak jak w wierzbie, korzenie rosną gdzie chcą :D

Mariusz - 2011-03-11, 18:48

koczisss napisał/a:
Postawić doniczki na parapecie, czy trochę z dala od okna?

Zawsze rozmnażałem w szklarni na podgrzewanym stole (miałem taką możliwość) temperatura podłoża 20*C.
Tym razem postawiłem na parapecie, zobaczymy co dalej.

[ Dodano: 2011-03-11, 19:03 ]
Przynosząc sadzonki z pola można łatwo się pomylić i wsadzić je do podłoża odwrotnie.

Na pierwszej fotografii, oczka na pędzie zwrócone są w dół i tak powinna być sadzonka wciśnięta w piasek.
Na drugiej, oczka skierowane są do góry i jeśli się tym sugerujemy, to popełnimy błąd.
Te same zdjęcia, tylko obrócone, bardzo łatwo się pomylić.

koczisss - 2011-03-11, 22:39

Pytam o parapet, bo jakby nie patrzeć, na doniczkach jest folia. Nie będzie się to wszystko zaparzać od słońca?
Mariusz - 2011-03-14, 05:33

koczisss napisał/a:
na doniczkach jest folia. Nie będzie się to wszystko zaparzać od słońca?

Folie uchylam na kilka godzin dziennie.
Tak też robimy w szklarni gdzie panuje wysoka wilgotność powietrza i silne nasłonecznienie, dodatkowo stosuje się cieniowanie.
My szklarni nie mamy, to pozostaje nam na zacieniowane miejsce na parapecie.

koczisss - 2011-03-18, 12:49

Mariusz, masz może fotkę kalusa na actinidii z poprzednich lat, jak to wygląda, czego mam szukać?
Minęło 8 dni od potraktowania ukorzeniaczem, pewnie jeszcze zbyt wcześnie, żeby szukać?
Jak widzisz jestem laik w tym temacie :(

Mariusz - 2011-03-18, 19:15

Moje puściły pąki ale po korzeniach ani śladu.
Czekam cierpliwie.
Tak to powinno wyglądać, wówczas możemy mówić o połowie sukcesu.
To jest tkanka przyranna(kalus) z innej rośliny(fotki aktinidii niestety nie mam) która pójdzie w kierunku korzenia.
Ale zazwyczaj wygląda to identycznie.


koczisss - 2011-03-18, 20:01

Dzięki za fotę.

U mnie też pąki duże, niebawem będą listki.

Tak przy okazji, może próbowałeś w ten sam sposób rozmnażać jagodę kamczacką?

koczisss - 2011-03-19, 13:33

Mariusz, u mnie częściowy sukces. Postanowiłem dziś sprawdzić czy coś się dzieje i okazało się, iż mam kalus na jednym z patyczków. Reszta siedzi też mocno w ziemi, czuć opór podczas próby wyciągania.



W związku z tym mam pytanie, po jakim mniej więcej czasie mam się spodziewać korzeni, kiedy będzie można przesadzać do innych pojemników?

Pytam, bo pod tą folią część listków gnije od wilgoci i na gałązkach z góry na ranie pojawiają się strzępki pleśni.

Mariusz - 2011-03-19, 15:15

Cytat:
czy ta zasada dotyczy wszystkich sztrobrów? ja chcę rozmnożyć winogrono

Niektóre pnącza charakteryzuje(aktinidia) układ śladów oczek w dół, przynosząc je nacięte z pola łatwo możemy popełnić błąd i wcisnąć do podłoża odwrotnie. Musimy zwracać szczególną uwagę przy cięciu na sadzonki.

Cytat:
W związku z tym mam pytanie, po jakim mniej więcej czasie mam się spodziewać korzeni, kiedy będzie można przesadzać do innych pojemników?


Cytat:
Pytam, bo pod tą folią część listków gnije od wilgoci i na gałązkach z góry na ranie pojawiają się strzępki pleśni.

Trudno powiedzieć jak długo trzeba czekać na rozwój korzeni, teraz zależne jest to o czynników zewnętrznych a dokładniej patogenów chorobotwórczych. Mówimy głównie o chorobach grzybowych na które obecnie podatny jest delikatny merystem przyranny.
Rozwój choroby może doprowadzić do powolnego zamierania tkanki.
Dlatego aby zapobiec temu należy zastosować środek grzybobójczy KAPTAN.
Proszek należy rozsypać na powierzchni(ściśle według instrukcji na opakowaniu), przy podlewaniu sadzonek będzie wpłukiwał się w podłoże. Można też podlać sadzonki po rozpuszczeniu Kaptanu w wodzie w dawce 5g-1l wody.
Na przyszłość należy jednak pamiętać(o czym zapomniałem napisać) o wymieszaniu podłoża z proszkiem Kaptanu przed sadzonkowaniem.
Potężna wilgotność powietrza na jaką poddałeś sadzonki jest bardzo dobra dla ukorzeniania i jeszcze lepsza dla rozwoju przeróżnych chorób grzybowych. Obecnie zdejmuj całkowicie folię na cały dzień, uważając przy tym aby nie wystawiać rośliny bezpośrednio na ciepło idące od grzejnika. Zerwij podgnite liście i opryskaj sadzonki Amistar 250SL. Pamiętaj że zbyt silny rozwój pędów liściowych na sadzonce bez korzeni może być przyczyną osłabienia jej a w efekcie rozwoju chorób grzybowych.

koczisss - 2011-03-19, 15:23

Dzięki za informacje.
Folie zdejmować na dzień, a na noc zakładać, czy całkiem już nie jest potrzebna?

Co do Kaptanu, to chodzi o coś takiego?
Kaptan 50WP 15g

albo taki
Kaptan zawiesinowy 50 WP 20g

Mariusz - 2011-03-19, 15:31

Lepiej zakładać na noc, chyba że będzie bardzo gniło to ściągnij.
Ja używam ten pierwszy Kaptan, ale pewnie tylko z przyzwyczajenia.

[ Dodano: 2011-03-19, 15:32 ]
Wszystko jedno

koczisss - 2011-03-30, 22:11

I jak tam Mariusz u Ciebie z aktinidią?

U mnie nie ma postępów, kalus jest i na tym się skończyło.
Kilka sadzonek wypadło, reszta stoi w miejscu.
Jedyny zaczątek korzenia mam na sadzonce, którą zrobiłem zeszłego lata, a wyglądało to tak, że wyciąłem kilka pędów pół zdrewniałych i wetknąłem w trawnik.
Z 8 sztuk tylko jedna dotrwała do wiosny.
Myślałem, że jest martwa, tak wyglądała z zewnątrz, to wyciągnąłem i okazało się, że pod ziemią żyje, jest kalus i początki korzeni. tylko nie pamiętam, czy to osobnik żeński, czy męski :(

Za to jagoda kamczacka szaleje, z 11 sadzonek mam już na 7 korzenie i przesadziłem do osobnych doniczek.

Mariusz - 2011-04-03, 20:00

Nie mam dobrych informacji- to samo co u Ciebie. Nie wyrzucam, czekam cierpliwie.
Rozmnażanie aktinidii z sadzonek zdrewniałych to jednak loteria, dlatego też nie stosowane w szkółkach.
Ja jednak jak już wcześniej pisałem, pokuszę się na rozmnażanie z pędów półzdrewniałych w lipcu.

koczisss - 2011-04-04, 10:57

Dziś znów sprawdziłem. Kalus na tych sadzonkach które zostały powiększa się, na jednej gałązce ma średnicę dwa razy większą niż miała ta gałązka. Zaczątków korzeni nie widać, ale jestem dobrej myśli.
Mam w sumie 18 sztuk z czego 4 raczej na pewno odpadną, jedna z nich ma dwa korzonki, ale to ta, którą pozyskałem z patyka włożonego w trawnik latem zeszłego roku (nie wiem jaki to osobnik i pójdzie do posadzenia przy płocie, kiedyś w porze letniej będzie zasłoną przed sąsiadami).
Zależy mi tak naprawdę na 5 sadzonkach, więcej nie musi być. Dwie chcę posadzić przy kratce, którą chcę postawić obok już stojących trzech, a jedną w okolicy wiaty, też przy kratkach, rosną tu dwa egzemplarze i dwa cytryńce. Kolejne dwie poszłyby na płot, gdzie razem z tą którą już chyba mam, by służyły jako osłona przed wzrokiem sąsiadów.

koczisss - 2011-04-07, 12:56

No i Mariusz doczekałem się pierwszych korzonków.
Są mizerne, na dwóch gałązkach, ale najważniejsze, że pojawiły się.

Co ciekawe zaobserwowałem je na sadzonkach, które zrobiłem tydzień później od tych z którymi zaczynałem.
Tutaj zastosowałem troszkę inną technikę.
Jeden patyk, jedna doniczka i zamiast folii butelka pet.
Na gałązkach, które wtykałem po kilka w doniczki nadal nic, oprócz tego, ze część musiałem wyrzucić, a na tych co zostały kalus bardzo mocno się rozrasta.
Czekam dalej, bo jak widać szansa na rozmnożenie w ten sposób jednak jest.
Mam w sumie 3 sztuki z zawiązkami korzeni, jak jeszcze uda się chociaż z trzy, to będę szczęśliwy.

AurorA - 2011-04-07, 19:19

koczisss, jest ok - powinno się udać. Teraz już ich nie wykopuj i nie ruszaj bo zawiązki korzeni łatwo uszkodzić.
koczisss - 2011-04-07, 19:21

AurorA napisał/a:
koczisss, jest ok - powinno się udać. Teraz już ich nie wykopuj i nie ruszaj bo zawiązki korzeni łatwo uszkodzić.


Doniczki z nimi oznaczyłem, żeby przypadkiem nie wyciągnąć z ziemi podczas sprawdzania :D

Mariusz - 2011-04-22, 05:58

No i po wielu tygodniach udało się :good:
Korzenie ładne , sadzonki zdrowe. Wszystko rozsadziłem do doniczek.

koczisss - 2011-04-22, 08:30

Mariusz napisał/a:
No i po wielu tygodniach udało się :good:
Korzenie ładne , sadzonki zdrowe. Wszystko rozsadziłem do doniczek. [url=http://images37.foto...med.jpg]Obrazek[/URL]



Na tych sadzonkach masz liście?
Bo u mnie zauważyłem, że gdy zawiązują się korzenie, to odpadają liście.
I teraz nie wiem co o tym myśleć, bo mam 2 na 100% ukorzenione, gdyż są z liśćmi i pomaleńku to rośnie, kolejne 4 choć pokazały się korzenie, to w tym samym czasie po przesadzeniu odpadły liście i stoją gołe patyki.

Mariusz - 2011-04-22, 09:49

Tak to wygląda z liśćmi.
Im mniej liści w trakcie tworzenia korzeni tym lepiej. U mnie również zanikają, na niektórych sadzonkach nawet do zera- zostały tylko pąki.
To normalne zjawisko, roślina broni się przed nadmiernym parowaniem, dopasowuje powierzchnię liści do możliwości poboru wody przez korzenie. Ilość pobieranej wody przez korzenie powinna być na tyle duża co jej utrata następującą głównie przez szparki i przetchlinki. Jeśli tak nie jest, to roślina zmniejsza blaszki liściowe, zwija blaszki liściowe, ogranicza jej powierzchnie przez zasychanie, bądź pozbywa ich się całkowicie.


koczisss - 2011-04-22, 16:25

Tak też myślałem, ale wiesz, jak coś się robi pierwszy raz, to lepiej spytać kogo kto coś takiego już robił i upewnić się.
Teraz jestem spokojniejszy i pozostaje mieć nadzieję, że będę mieć sadzonki.

Vanka - 2011-05-04, 16:43

Cieszyłam się jak dziecko, bo moje dwuletnie kiwi pierwszy raz kwitło w tym roku - i niestety powrót zimy w maju spowodował, że jest :bum: .. wszystko zmarznięte :-( - szkoda.
Vanka - 2011-05-04, 19:25

Sprawdzałam kwiaty - są ..
liście padły
czekam co będzie..
(miło by było spróbować własnego owocka)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group