| |
Oczko wodne - forum Forum miłośników oczek wodnych. |
 |
Ryby w oczku wodnym - umierające ryby
Pimpolina - 2013-06-18, 09:47 Temat postu: umierające ryby przeczytałam wszystkie wpisy na temat ryb i nie znalazłam niestety odpowiedzi na mój problem więc piszę nowy z prośbą o pomoc.
mam oczko od 5 lat pojemność ok. 55-60 m3, powierzchnia ok. 11x11 m, głębokość do 1,5m
zarośnięte( irysy, tataraki, czermień, bobrek, mięta, niezapominajki, knieć i jeszcze inne, lilie na różnej głębokości pokrywają liśćmi ok. połowy powierzchni) , lampy UV 72W, filtr, strumyk po kamieniach,dno czyszczone z osadów zawsze na wiosnę ( odpompowuję pompą zanurzeniową na działkę) woda uzupełniana ze studni nie głębinowej ale takiej na 15 m, ryby od początku i wszystkie zimy bez strat (no może 2-3 sztuki przez ten okres na wiosnę)były same karasie jest ich obecnie ( bo się namnożyły z liczby 15) ok 100- tak myślę bo nigdy ich nie liczyłam, po wstępnym intensywnym namnażaniu obecnie stworzyła się taka regulacja że widzę tylko kilka młodych osobników rocznie ,
no i zachciało mi się w tym roku :
dokupiłam 5 nowych karasi- chciałam wprowadzić nową krew, 4 jesiotry, 3 karpiki koi , 7 orf po przywiezieniu zrobiła im kwarantannę, w jej czasie padła 1 orfa ale reszta wyglądała OK. po wpuszczeniu do stawu po kilku dniach padły wszystkie koi, później 2 orfy, 1 jesiotr i zaczęły padać moje karasie( kupione żyją), najpierw po jednym a teraz kilka dziennie, już jakieś 20,
co dziwne -żadnych, naprawdę żadnych objawów na ciele ryb jakby zasnęły, skrzela różowe bez uszkodzeń, płetwy idealne, rozcięłam brzuch by zobaczyć czy nie mają jakiś wewnętrznych pasożytów, nic, jelita czyste wnętrzności bez jakichkolwiek niepokojących objawów, no nic im nie jest tylko umierają.
włączyłam dodatkowe napowietrzanie racze z rozpaczy niż konieczności, sprawdziłam wodę i wygląda że jest trochę za kwaśna ( kupię dziś nowy test i sprawdzę jeszcze raz) ale może to powód, wiem że można to poprawić wapnem ale nie wiem jak i przy jakim wskaźniku reagować.
zawsze karmiłam je raz dziennie tak że zjadały w 5 minut, ale ktoś mi powiedział że je głodzę więc dałam więcej- czy można przekarmić ryby? no i zaczęłam dawać pokarm dla jesiotrów- może to im zaszkodziło, po poczytaniu forum wróciłam do starego karmienia i daję odrobinę dennego-jesiotry są malutkie więc daję tylko tyle by zjadły, bo nauczyły się i przychodzą na płyciznę gdy karmię inne więc widzę jak jedzą
w ogóle nie wiem co jest grane .
proszę o pomoc bo nie wiem co robić.
Aznar33 - 2013-06-18, 10:13 Temat postu: Re: umierające ryby
| Pimpolina napisał/a: | | czy można przekarmić ryby? |
Przekarmienie ryb może być dużo bardziej szkodliwe niż niedokarmienie. Karmienie raz dziennie przez 5 min to nawet więcej niż trzeba.
Jaki filtr masz? Możesz wrzucić zdjęcia filtracji i oczka?
Mierzyłaś jakieś inne parametry wody, czy tylko PH?
dlaryus - 2013-06-18, 10:55
Jak dla mnie to pewnie przez te nowe rybki co dokupiłaś, bo skoro wcześniej nic się nie działo a teraz zaczynają padać - możliwe, że przywlekły jakąś chorobę do oczka. Poczekaj aż bardziej doświadczeni oczkomaniacy się wypowiedzą. Szkoda Twoich rybek.
bartekk - 2013-06-18, 13:30
karaś przeżyje (czasami) w szambie ale dla innych ryb woda ze studni jest szkodliwa nawet w małej ilości... sam się o tym przekonałem mam oczko ok 5m3 po wlaniu wody ze studni ok 1 tyg trzymały się karasie, było wszystko ok, jak dokupiłem kolorowych wszystkie wyzdychały po 3 dniach... zmieniłem wodę na kranówę i bez problemów
Pimpolina - 2013-06-18, 17:16
co do karmienia to też myślę że przesadziłam, teraz są na diecie jak poprzednio, co do wody ze studni to nie nowość dla nich bo żyją w niej od 5 lat,
dziś wyłowiłam kolejnych 10, zauważyłam że niektóre mają na sobie gęsty śluz a na śluzówce jelit pojawiły się czarne kropki, jak wybroczyny, choć to może objaw "nieżycia" , ale na płetwie jednej jeszcze pływającej ryby zauważyłam też postrzępienie ogona i białe smugi. wszystko więc zaczyna wskazywać na to że jednak coś przywlokły te nowe, może same są na to odporne a moje padają jak indianie na ospę wietrzną. Nie czekając dalej kupiłam FMC i wlałam przed godziną. aaa, sprawdziłam wodę -wszystkie parametry OK. pozostaje mi teraz tylko czekać co będzie jutro, już wprawdzie widzę kilka kandydatek na temten świat ale może się wyleczą.
co do filtra to nie pamiętam jak się nazywa, to taki trzykomorowy z różnymi wkładami w każdej sekcji, przeznaczony wprawdzie na pojemność 30 000 litrów ale przy moim zarośniętym oczku od lat sprawuje się dobrze
zdjęcia dodam jak się nauczę jak
[ Dodano: 2013-06-19, 13:13 ]
ranek wydaje się optymistyczny, padły tylko dwie i to takie co już wczoraj wyglądały na stracone, na płetwie tej u której wczoraj widziałam białe smugi, czysto, płetwa trochę poszarpana ale to już zostanie. może jest szansa. za 5 dni dam jeszcze raz połowę dawki i zobaczymy. ciekawe swoją drogą jak to wpływa na żaby, mam ich kilka i pięknie śpiewają ale czy to dla nich nie jest szkodliwe? Byłoby szkoda gdyby mój Romeo się wyprowadził.
Pimpolina - 2013-06-24, 09:11
witam
no niestety horror trwa nadal, druga dawka FMC nic nie poskutkowała, pada ok 10 sztuk dziennie, w różnym stanie, niektóre z wyraźnymi zmianami na skórze, inne bez żadnych oznak, początkowo to były tylko młodsze osobniki, teraz już zaczynają padać i te starsze, miałam też kilka niewybarwionych karasi i te trzymały się nieźle, ale i już wśród nich zaczyna się choroba. psychicznie pogodziłam się już z tym że mogę stracić je wszystkie ale serce mi krwawi, nie mam pomysłu co dalej , czy mogę jeszcze coś zrobić.
te nowo kupione są zdrowe więc myślę że to choroba na którą one są odporne, a choroba jest odporna na FMC.
Bartosz_n - 2013-06-24, 09:23
| Cytat: | | te nowo kupione są zdrowe więc myślę że to choroba na którą one są odporne |
A ja bym raczej obstawił , że to one są nosicielami choroby .
Im nic nie grozi a reszta obsady może zginąć .
Jaką masz temperaturę wody .? Jaką dawkę FMC podajesz ?
wolanin - 2013-06-24, 09:46
Bardzo Ci współczuję, Pimpolina.
Przy takiej skali problemu warto byłoby poszukać w okolicy (bliższej lub dalszej) weterynarza specjalisty od chorób ryb.
Obawiam się, że nikt inny - bez badań laboratoryjnych - raczej nie pomoże Ci ustalić przyczyny.
Pimpolina - 2013-06-24, 10:15
FMc w dawce zalecanej czyli 100 ml na m3 l, czyli przy mojej wielkości 55m3 dałam 3 litry w pierwszej dawce i 1,5 w drugiej. co do lekarza to też o tym pomyślałam i już czekam na zdobycie kontaktu może coś wymyśli
co do temperatury to nie mierzyłam ale i tak nic na nią nie mogę poradzić, zasłonięcie nie wchodzi w grę a chłodziarki takiej zewnętrznej nie posiadam.
Bartosz_n - 2013-06-24, 10:47
Pimpolina,
Pytałem o temperaturę gdyż w zimnej wodzie nie da się leczyć ryb.
I nawet jeśli wlałabyś 30 l FMC to i tak nie pomoże ...
w tak dużym akwenie ciężko jest przeprowadzać kurację
jeśli udało by Ci się odłowić choć trochę rybek to już by było dobrze . ..
w akwarium , basenie łatwiej byłoby wyleczyć rybki .
Dobrze natleniona , ciepła woda + odpowiednie lekarstwo to jest klucz do sukcesu .
Szkoda tylu rybek , życzę wytrwałości podczas leczenia.
[ Dodano: 2013-06-24, 11:49 ]
Lampę UVC posiadasz ?
~~~~~~~~~~~~~~
Wyłączona jest ?
Gosik - 2013-06-24, 13:49
| Pimpolina napisał/a: |
co do temperatury to nie mierzyłam ale i tak nic na nią nie mogę poradzić, zasłonięcie nie wchodzi w grę a chłodziarki takiej zewnętrznej nie posiadam. |
Ryby leczy się w temperaturze minimum 27*C, inaczej na nic te lekarstwa.
Pimpolina - 2013-06-24, 17:38
a no widzisz a ja myślałam że może im za gorąco, woda jest na powierzchni napewno ciepła bo takie ma się odczucie jak włoży się rękę, głębiej jest zapewne chłodniej bo oczko ma do 1,5 m głębokości.
lampy mam dwie razem 72 W i chodzą na okrągło, z gonami radzą sobie super więc chyba moc jest wystarczająca
co do odłowienia i leczenia w małym zbiorniku to też myślałam ale
1. nie mam takiego gdzie by je można było swobodnie zmieścić ( jeszcze trochę ich zostao, choć do południa padło kolejnych 10)
2. jak je wyleczę poza to po wpuszczeniu znów się zakażą i rozchorują, trzeba by wszystko!!!!!!!!!!!!!!!!!! wyrzucić, rośliny, kamienie , zwierzęta, folię polać lizolem i założyć wszystko od początku, chyba się na to nie zdecyduję.
w sumie nie wiem co robić, pogodziłam się z tym że pewnie wszystkie padną, jeśli przeżyją te nowe to pojadę do faceta i może wtedy dokupię . zobaczę
Bartosz_n - 2013-06-24, 17:44
Możesz nawet w basen je wrzucić ,chociaż te na których Ci najbardziej zależy .
lasoch - 2013-06-24, 20:23
lilie boskie ale to nie na temat , a ile Ci już tych ryb zdechło ? kup jakiś zwykły basen , i wyłów ryby z oczka do niego i dalej postępuj według rad innych
Pimpolina - 2013-06-25, 15:35
niestety nie mam dobrych wieści skontaktowałam się z lekarzem weterynarii, ichtiologiem który zawodowo zajmuje się rybami w ZOO, no i klapa, okazuje się że to wirus z grupy herpes. wirusy z tej grupy powodują u człowieka opryszczkę, ospę wietrzną, półpasiec i wiele innych, są też odmiany groźne dla ryb. prawdopodobnie kupione karasie są jego nosicielami.
objawy- w zasadzie żadne tylko więcej gęstego śluzu na skórze, wszystkie inne zmiany to sprawa wtórna po załamaniu się odporności ryby,
lekarstwo-brak, osobniki hodowlane cenne się szczepi,
co możma zrobić- niewiele, FMC by zmniejszyć infekcje wtórne ( zalecono mi jeszcze raz podać dawkę podtrzymującą, czyli połowę wstępnej) i wzmocnć ryby- witamina C w dawce 100mg na 10000 l wody. wydawało mi się to mało bo w mojej sytuacji to ledwo trzy ludzkie tabletki, ale podobno dla ryb tak trzeba. miałam kłopot z kupnem preparatu zwierzęcego bez dodatków więc po konsultacji rozkruszyłam ludzkie tabletki, rozpuściłam i wlałam. mam to powtórzyć za dwa dni.
dobra informacja- pewnie kilka przeżyje
zła- te co przeżyją będą nosicielami i jak kupię gdzieś rybki które nie są na ten wirus odporne to u mnie w oczku zarażą się i padną.
bilans wczorajszego dnia 22, dziś już 14, w sumie szacunkowo ok. 100.
nie chce mi się nawet wychodzić do ogrodu.
[ Dodano: 2013-06-25, 16:41 ]
aaaaa, odłowienie nic nie da bo wirus jest w wodzie, roślinach, glebie... trzeba by tak jak myślałam, wszystko od nowa.
ale jeśli choć kilka przeżyje to karasie dobrze się mnożą więc może stadko mi się odtworzy
wolanin - 2013-06-25, 16:01
Pytałaś jak długo taki wirus jest w stanie przetrwać bez ryb?
Generalnie podła sytuacja, ale musisz to jakoś przeczekać.
Teraz nie ma co myśleć o jakichś decyzjach w te, czy wewte, poczekaj, aż się to wszystko wyklaruje.
A na tego dostawcę, to w zasadzie należałoby jakąś tablicę ostrzegawczą...
Pimpolina - 2013-06-25, 16:39
na spokojnie to też sobie pomyślałam że zadzwonię do pani dr. jeszcze raz i zapytam czy bez ryb ten wirus długo pożyje, bo może to jakaś szansa.
do dostawcy dzwoniłam dzisiaj i powiedziałam mu co się stało , facet się bardzo przejął bo nic nie wiedził, mówił że będzie działać, ale tak naprawdę to nie wiem co mógłby zrobić poza wybiciem ryb i założeniem hodowli na nowo.On ma stawy z naturalnym dopływem z jakiejś rzeczki i może stamtąd coś przypłynęło, ale to już jego problem
zuzi10 - 2013-06-25, 18:27
Znalazłam taką poradę na temat tego wirusa. "Obecnie nie ma lekarstwa, a jedynie co możemy zrobić to kontrolować śmiertelności, podnosząc temperaturę stawu do 30 º C i utrzymywać temperaturę do 15 dni.
Staw i filtr należy zdezynfekować dużą dawką chloraminy T lub nadmanganianu potasu. Jedynym sposobem aby zapobiec KHV jest kwarantanna przez okres co najmniej 2 miesiące i zawsze utrzymywać temperaturę powyżej 19 °" Moze się ci ta informacja przyda - tak na przyszłość - gdyby trzeba było przeprowadzić dezynfekcję stawu.
violettaxx - 2013-06-25, 21:11
Pimpolina mam pytanie w jaki sposób ichtiolog stwierdził, że to wirus KHV ? Czy pobierał próbki widział twoje ryby ? Jest to dziwne dla mnie bo to wielka rzadkość a ogniska KHV są rejestrowane na terenie kraju !
Najczęstszym objawem KHV jest martwica skrzeli a rzadziej wydzielanie śluzu czy sprawdzałaś skrzela ?
Dużo więcej chorób i pasożytów wywołuje wydzielanie gęstego śluzu na skórze czego przyczyną jest duszenie ryb nie zależnie od ilości tlenu występującego w wodzie !
Wirus KHV tu masz symptomy http://www.koiquest.co.uk/KoiHerpesVirus1.pdf
Jeśli chodzi o witaminę C to najlepiej w karmie i wtedy może być jej nawet do 2000mg na 1kg jedzenia.
KILERK1 - 2013-06-25, 21:49
może tutaj coś znajdziesz dla niej Viola
http://www.sklep.velda.co...348ab1492e006fa
violettaxx - 2013-06-26, 08:30
O Paweł dzięki zaskoczyłeś mnie, że Velda oficjalnie weszła ze swoimi produktami na nasz rynek włączając w to lekarstwa.
Pimpolina - 2013-06-26, 12:32
nie widziała, rozmawiałyśmy tylko przez telefon, skrzela oglądałam, były bez zmian, ale pani dr. twierdzi że przy tej infekcji nie ma zmian na skrzelach, skórze, że właśnie tylko śluz, nie znam się na tym więc nie pozwolę sobie na dyskusję, jest człowiekiem który zajmuje się rybami zawodowo , komuś muszę ufać, rozmawiałam też z innym lekarzem, wprawdzie specjalistą od drobiu, ale też sugerował wirusa
przejrzałam te podesłane preparaty, ale one wszystkie są właśnie na konkretnie inne rzeczy na wirusa nie ma nic, zresztą to tak jak u ludzi, wirus jest bezkarny
ZUZI co do tej dezynfekcji stawu w wysokiej temperaturze, możesz przesłać skąd to masz, bo może się przydać
[ Dodano: 2013-06-26, 15:41 ]
| violettaxx napisał/a: | | ogniska KHV są rejestrowane na terenie kraju ! |
a gdzie jest taki rejestr i czy można do niego dotrzeć, może tam robią badania. to by wiele wyjaśniło
violettaxx - 2013-06-26, 14:48
Pimpolina Jeżeli ten ichtiolog nie widział ryb i nie pobrał materiału na posiew i nadal twierdzi, że to wirus KHV to po pierwsze jest to Ksiądz a nie ichtiolog
Po drugie ja wcześniej wspomniałam Ci każde ognisko z tym wirusem musi być odnotowane w naszym kraju i nie tylko dlatego nie jest to KHV być może inny wirus ! Najczęstszy objaw to właśnie uszkodzenia na skrzelach !
To powiedz jaka to jest infekcja, wirusowa a może bakteryjna bo to zmienia postać rzeczy ?
Pimpolina - 2013-06-26, 15:50
no nie do końca masz rację , infekcji wirusowej nie da się stwierdzić przez posiew bo to nie bakterie, bo hodowli wirusów się nie da prowadzić, wirusowe infekcje stwierdza się tylko przez badanie ciał odpornościowych organizmu, tzw. czynniki wiązania dopełniacza i specyficzne imunoglobuliny, badanie często jest niespecyficzne tzn. dowodzi infekcji wirusa jakiejś grupy, ale to bardzej skomplikowane, nie jestem ani immunologiem ani wirusologiem by się wymądrzać, jednak posiewowi muszę powiedzieć stanowcze nie, nie da się tak stwierdzić infekcji wirusowej. nie da też nic wymaz i badanie mikroskopowe, bo chyba tylko w elektronowym widać wirusa na tyle by go zidentyfikować
wdrożyłam leczenie wspomagające przeciw bakteriom i grzybicy,podałam wit C dla podniesienia odporności, no i jak wspomniałam komuś muszę zaufać dla chociażby spokoju własnego sumienia, no a poza tym nic więcej nie mogę zrobić tylko czekać.
violettaxx - 2013-06-26, 16:35
Masz rację posiew wykonuje się na bakterie bo twierdze, że one mogą być bardziej przyczyną niż wirus KHV?
Ja też się nie wymądrzam tylko twierdze, że niema możliwości stwierdzenia choroby nie badając i nie widząc ryby.
Odnośnie KHV cyt... | Cytat: | Najczęściej wystepującymi w przebiegu KHV objawami chorobowymi są: martwica
skrzeli i złuszczanie się naskórka, rzadziej zwiększone wydzielanie śluzu w skrzelach
i skórze, natomiast bardzo rzadko stwierdzano zmiany zapalne w nerkach i w przewodzie
pokarmowym, postrzępienie płetw i zapadnięcie gałek ocznych. W niektórych przypadkach
przy pozytywnym wyniku badania narządów i tkanek karpi metodą PCR u ryb nie
stwierdzono rzadnych objawów chorobowych.
Badania histologiczne skrzeli karpi zakażonych wirusem KHV, przeprowadzone
w okresie gdy, brak było jeszcze widocznych golym okiem zmian anatomopatologicznych,
wykazalo że przy użyciu tej metody można odróżnić KHV od sferosporozy, branchiomykozy
i ichtioftiriozy. (J.Antachowicz) |
Tu masz link: Projekt programu nadzoru nad zakażeniem herpeswirusem KHV
http://www.ptryb.pl/2012/...irusem-koi-khv/
zuzi10 - 2013-06-26, 17:53
Zainteresowana Twoim problemem zaczęłam przeszukiwać google i natrafiłam na dokument pdf na temat "Dezynfekcja jako metoda profilaktyki i wspomagania terapii chorób ryb, w oparciu o najskuteczniejsze środki biobójcze".Opracowany przez "Uniwersytet Warmiñsko-Mazurski w Olsztynie
i Instytut Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie .Może warto go przeczytać w całości bo chyba dezynfekcja nie dotyczy tylko środowiska, ale i ryb. Ja przejrzałam tylko wyrywkowo.
I druga strona www gdzie opisane są różne choroby karpi koi.m.in wirusowe ich objawy i zapobieganie(wirusy opisane w punkcie 4) Stąd pochodzi moja informacja o sposobie dezynfekcji. Tam też zawarta jest informacja że chorobę można zdiagnozować za pomocą techniki PCR.
http://koi.hg.pl/choroby_koi_1/choroby_koi.html
violettaxx - 2013-06-26, 20:12
zuzi10 zapraszamy do nas a szczególnie do biblioteki Uniwersyteckiej tam jest dużo ciekawych dzieł dotyczących akwakultury.
Pimpolina - 2013-06-27, 10:05
wydrukowałam sobie ten artykuł i przeczytam w wolnej chwili, ale z wirusami bywa różnie, może u koi jest inaczej niż u karasi, choć to też karpiowate. ale np są wirusy które są chorobotwórcze tylko u jednej rasy człowieka np. białej a u żółtej nie, jeden typ wirusa opryszczki u człowieka wywołuje zmiany na wardze ust a inny na narządach płciowych , żeby było bardziej zabawnie to u homoseksualistów te dwa typy zamieniają się miejscami występowania, mięsak kaposchego występuje najczęściej u rasy żółtej i nosicieli wirusa HIV, no jest trochę galimatiasu
Ale bardzo dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie, wczoraj zbierając padnięte ryby ( 16) puściły mi nerwy i spłakałam się jak dziecko, ale jakoś muszę się pozbierać, muszę się dowiedzieć czy wirus przetrwa w roślinach bez ryb , bo to byłaby szansa na odkażenie , ale na razie pozostaje mi poczekać na to co przeżyje.
KILERK1 - 2013-06-27, 15:17
Głowa do góry, poczekaj trochę dokup trochę tanich euro koi, karasi (jako białe myszki) i wpuść do oczka zobaczymy czy będą chorowały ,czy środowisko jest czyste.
Pimpolina - 2013-06-28, 08:43
widzę chyba światełko w tunelu, wczorajszy bilans tylko 6, choć jakby brać procentowo do stanu żywych to jest nadal ok 10 %, bo jak patrzę to jeszcze jakieś 40-50 snuje się w wodzie, ale może to już się kończy, wprawdzie padła wczoraj moja ukochana Cepelinka ( tak ją nazywałam) ale spodziewałam się tego od dwóch dni bo było widać że jest chora, miałam wprawdzie nadzieję że da radę ale niestety.
co do eksperymentów z nowymi rybami to chyba nie jestem na to jeszcze gotowa psychicznie, szkoda mi by było tych nowych. zobaczę co mi zostanie, w jakiej będą kondycji, jest jeszcze wcześnie, jak by to miał być koniec tej infekcji to dam im trochę bardziej energetycznego pokarmu i może choć raz jeszcze się przetrą do jesieni, to byłoby budujące i dawało szansę no odrodzenie stada. Ale to jeszcze dalekie plany, najważniejsze żeby już nie umierały......
[ Dodano: 2013-06-28, 12:29 ]
no to pozamiatane
" ...z hodowli przeniknął do wód otwartych!!! Dziś już wiadomo, że nosicielami KHV są: płocie, jazie, kiełbie, liny, jelce, leszcze, okonie, klenie, kozy, karasie, sumy, certy, szczupaki, głowacze i jeden z gatunków jesiotra."
a jeszcze do tego dodać trzeba że nosicielami są płazy, gady, małże, wirus utrzymuje się w wodzie i ziemi, gdzieś podpowiadali że szansą!!!! jest wysuszyć staw na 6 mc., ale tylko szansą
ale przyszło mi go głowy że jak wszystko się uspokoi ta zrobię tak jak proponuje nasze oczkowodnenet
"Młode karpie są trzymane przez kilka dni z rybami zakażonymi w temperaturze 23 st.C, czyli najbardziej optymalnej dla rozwoju wirusów. Następnie na okres ponad 30 dni są przenoszone do wody o temperaturze ponad 30 °C, w której rozwój wirusa zostaje zatrzymany. W efekcie ryby wytwarzają przeciwciała i stają się odporne na jego działanie. Nie wiadomo, czy mogą być nosicielami, ale na pewno są całkowicie odporne na ponowne zakażenie"
to ma sens
Pimpolina - 2013-07-08, 10:49
nic nie pisałam bo nie chciałam zapeszyć , ale teraz mogę już powiedzieć że się skończyło. kilka jeszcze straciłam na choroby towarzyszące, bo pewnie były mało odporne po infekcji ale od piątku spokój.Bilans ok 150 padło ok. 50 żyje, wszystkie nowe oczywiście przeżyły. zaczynają jeść i mam nadzieję że jeszcze w tym roku się nieco rozmnożą. nowych nie zamierzam na razie kupować
wolanin - 2013-07-08, 11:09
Cieszę się. Przeszło jak dżuma w Oranie. A 50 karasi to też niemało, na pewno rozmnożą się na potęgę.
Gosik - 2013-07-08, 11:11
Kocham ryby, mam oczko wodne i płazarium, ale uważam że dać tytuł "umierające ryby" to lekko mówiąc przesada. Ryby zdychają, a nie umierają. Ludzie umierają.
wolanin - 2013-07-08, 11:22
Padają
Pimpolina - 2013-07-08, 14:26
jeśli poprawi wam to samopoczucie to bardzo proszę "przyjęłam reprymendę" i tyle.
|
|