| |
Oczko wodne - forum Forum miłośników oczek wodnych. |
 |
Galeria zdjęć oczek wodnych - Oczko A#O
A#O - 2009-05-11, 23:06 Temat postu: Oczko A#O Jak Wam się podoba moje oczko?
Widok z balkonu
Dziurę wykopałem w sierpniu ub.r., a we wrześniu ułożyłem kamienie i posadziłem pierwsze rośliny.
Musiałem wykorzystać naturalną skarpę, stąd ten skalniak. Oczko z konieczności jest małe, bo i sam ogródek ma tylko 9x9 m, w tym skarpa.
Obecnie mieszka w nim 15 młodych rybek: 5 dzikich karasi, wpuszczonych w środku zimy, 3 karasie kolorowe, 5 orf i 2 jesiotry. Ryby ozdobne nabyłem w ubiegłym miesiącu, jutro zamierzam jeszcze dokupić.
Część płytka (0-35 cm):
Wodospadzik napędzany pompą 40 W 3000l/h. Od września pracowała non-stop za wyjątkiem stycznia.
Widoki ze szczytu skarpy:
Parametry oczka:
Długość: 4 m
Szerokość: od 1,8 m do 2,5 m
Głębokość w najglębszym miejscu max 98 cm (na tyle pozwala przelew), przeważnie ok. 90 cm
Powierzchnia: ok. 8 - 9 m2
Objętość przy maksymalnym napełnieniu 3,7 m3, przeważnie ok. 3 m3
Materiał uszczelniający: folia 0,8 mm zabezpieczona z obu stron grubą geowłókniną.
Nie mam żadnych filtrów i poza wyjmowaniem suchych liści i obumarłych części roślin nie podejmuję żadnych specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych. Dlatego sam się nie mogę nadziwić, dlaczego ciągle mam tak czystą wodę - żadnych glonów, nawet nitkowych. Woda była mętna tylko świeżo po nalaniu we wrześniu. Odkąd się ustała, jest cały czas taka jak widać. Jutro zamierzam kupić odczynniki i ją zbadać.
Chętnie odpowiem na wszelkie pytania.
maruder - 2009-05-12, 00:48
Mnie bardzo podoba sie wylozenie kamieniami wnetrza oczka, wyglada to milion razy lepiej niz gola folia. Duzy plus za to, ze Ci sie chcialo
Mniej za to podoba mi sie skalniak. Jest za duzy jak dla mnie. Wolalbym obsadzic skarpe jakimis karlowatymi krzewami; kaskada by sie miedzy nimi fajnie prezentowala.
Co do rybek, to nie kupowalbym wiecej i tak masz juz duzo.
Tez jestem ciekaw czemu zawdzieczasz czysta wode. Niektorzy twierdza, ze mozna uzyskac ja wylacznie dzieki filtracji, badz hurtowej ilosci roslin w oczku. A u Ciebie, ani filtracji, ani roslin... Jak juz zbadasz wode i okaze sie, ze jakies parametry sa "niecodzienne", to podziel sie tym z nami - moze wszyscy skorzystaja
A... i jakbys zamaskowal waz od pompy, to oczko wygladaloby juz w 100% naturalnie
A#O - 2009-05-12, 10:13
| piotr urbanski napisał/a: | | Mniej za to podoba mi sie skalniak. Jest za duzy jak dla mnie. |
Skalniak jest, niestety, koniecznością, bo pod nim znajduje się folia. Gdybym jej nie dał, po każdym deszczu miałbym lawinę błotną, albo przynajmniej sole mineralne wypłukiwane z gleby, a co się z tym wiąże - wiadomo. Kiedyś mi się to przytrafiło. W styczniu sąsiad wybudował widoczny na drugim zdjęciu mur oporowy. Gdy pod koniec stycznia przyszły roztopy i intensywne deszcze, gliniaste błotko przelało się przez fałd folii na grzbiecie skarpy i zrobił mi się niezły syf. Potem wszystko zamarzło, a po kolejnych roztopach swierdziłem, że na szczęście wszystko jest znowu OK.
Co do zamaskowania węża i w ogóle całego otoczenia, to muszę powiedzieć, że ogród jest jeszcze nie skończony. Wprowadziłem się we wrześniu, a na około ciągle jeszcze jest plac budowy. Połowa mieszkańców osiedla jeszcze się nie wprowadziła. Nie ma nawet płotów wewnętrznych. Więc wszystko w swoim czasie. Rozpocząłem urządzanie ogrodu od wykopania dziury, aby rozplantować grunt i przykryć go żyzną ziemią, którą musiałem sprowadzić, zanim ogrodzono teren. Narazie rośnie goła trawa, wszystko się zmieni podczas wakacji.
Odnośnie skalniaka, umieściłem u jego podnóża roślinę wodną, którą znalazłem w rzece i która pnie się do góry, ładnie kwitnie i daje kiście czerwonych owoców. Dopiero zaczęła puszczać pędy. Od góry zamierzam posadzić rośliny okrywowe, które spływałyby po kamieniach i ładnie kwitły. Może mi coś poradzicie? W centralnej części skalniaka jest dużo płaskich, wystających kamieni na których wygodnie się siedzi i obserwuje przyrodę.
Adalbert - 2009-05-12, 10:26
| A#O napisał/a: | | umieściłem u jego podnóża roślinę wodną, którą znalazłem w rzece i która pnie się do góry, ładnie kwitnie i daje kiście czerwonych owoców |
Czy mógłbyć zamieścić zdjęcie tej roślinki? Czy ona posadzona jest w wodzie czy powyżej lustra wody? Może na zamieszczonych zdjęciach ją widać ale w pracy mam taki rzęch- komputer, że musiałbym chyba z godzinę powiększać zdjęcia żeby wszystkie obejrzeć i ją znaleźć. Interesują mnie takie pnąco-płożące do maskowania brzydszych kawałków brzegu.
A#O - 2009-05-12, 11:24
Postaram się zrobić jej zdjęcie, ale narazie ledwo puszcza pędy. Ma postać patyków (jakby gałęzi wierzby), które muszą być zanurzone - będą wytwarzać korzenie. Część zielona i kwiatowa rośliny jest całkowicie nadwodna, owoce wyglądają jak winogrona, najpierw zielone, potem czerwone. Kwitnie na fioletowo, na jednym pędzie występują kwiaty i owoce na różnych etapach rozwoju. Wiem to, bo hoduję tą roślinę już dwa lata w innym oczku na wsi. Stamtąd właśnie przywiozłem podczas świąt wielkanocnych pędy. Jeśli wypatrzę ją rozwiniętą na jakichś zdjęciach archiwalnych, to podeślę.
A#O - 2009-05-12, 12:06
Właśnie spojrzałem na zdjęcia, które już zamieściłem. Są to wyraźnie widoczne na dwóch pierwszych zdjęciach patyki wetknięte poziomo w kamienie poniżej lustra wody nad częścią głęboką. Jak będzie ładna pogoda to zrobię zdjęcie ze zbliżeniem.
Adalbert - 2009-05-12, 14:24
Faktycznie! Jak na dziś to tylko patyki. Zobaczymy co z tego wyrośnie
A#O - 2009-05-12, 23:10
Dokupiłem dzisiaj 2 kolorowe karasie i 1 ofę. W ten sposób wyczerpałem limit zarybienia. Mam teraz 18 rybek ok. 10 cm, co przy objętości 3,7 m3 daje zalecane 50 cm ryb na 1000 l. Wprawdzie ryby będą rosły, ale też i oczko będzie dojrzewało. Na oko też widać, że ryb jest właśnie tyle, ile trzeba. Przedtem było nieco pustawo.
Niestety, sklep nie sprowadził zstawu odczynników do badania wody 5 w 1, o który wcześniej prosiłem, a nie miałem już czasu jechać, by kupić gdzie indziej. Tak więc badanie wody będzie musiało poczekać.
A#O - 2009-05-17, 22:42
Dzisiaj była ładna, słoneczna pogoda, więc cyknąłem trochę świeżych zdjęć. Większość wykonałem z perspektywy skalniaka, na którym można całkiem wygodnie posiedzieć.
Oba moje jesiotry w jednym kadrze
Harce rybek na przeciwległym brzegu
Widok na część płytką
Dziki karaś też potrafi pozować. Widoczna też ważka.
Z kępy bagiennego mchu wyrosła mi niezapominajka
Kiełkująca roślina, o którą pytał Adalbert. W głębinie jeden z jesiotrów.
Zrobiłem tych zdjęć znacznie więcej. Czy jesteście zainteresowani?
JAREK G - 2009-05-17, 23:10
Fajnie wyglądają rybki "pływające w powietrzu" Ja mam czysta wodę, ale taka to ja miałem na drugi dzień po remoncie oczka albo i nawet nie
AurorA - 2009-05-17, 23:16
oczko nawet fajne ale ta ściana z kamienia znacznie je przytłacza - ja bym to rozwiązał inaczej
| Adalbert napisał/a: | | Faktycznie! Jak na dziś to tylko patyki. Zobaczymy co z tego wyrośnie |
wyrośnie z tego psianka słodkogórz
pięknie rośnie u Huberta oplotła całe uschnięte drzewko- chyba jest fota w jego galerii
A#O - 2009-05-17, 23:24
| AurorA napisał/a: | | wyrośnie z tego psianka słodkogórz |
Zerknąłem szybko do Wikipedii. Napisali tam (i pod Twoim linkiem), że jest to roślina trująca. Czy mam się jej w jakikolwiek sposób obawiać?
AurorA - 2009-05-18, 00:59
nie zjadaj tych czerwonych pomidorków i będzie ok
jak wiele roślin z tej rodziny owoce są lekko trujące- kiedyś trochę zjadłem i żyję
podobny efekt pewnie dadzą zielone ziemniaki lub ich owoce- szukaj pod solanina
Mietek2141 - 2009-05-18, 08:56
Bardzo fajne oczko
Bardzo mi się podobają oczka wyłożone kamieniami, niestety w okolicy gdzie jest zlokalizowane moje oczko brak bezpańskich kamieni a zakup niezbędnej ilości to poważny wydatek
A#O - 2009-05-18, 10:41
| Mietek2141 napisał/a: | | a zakup niezbędnej ilości to poważny wydatek |
Na całe oczko i niewielki taras (łupek poprzerastany trawą - ten sam co na obrzeżach oczka) wyszło mi ok. 4 ton. Niecałą tonę przewiozłem (oczywiście na wiele rat) z różnych miejsc swoim samochodem, za resztę (kamienie rzeczne na skalniaku (2t), łupek (1t) dodatkowe czerwone kamienie (100 kg) i ozdobny żwir) zapłaciłem wraz z transportem (ok 40 km) ok. 1300 zł.
Mietek2141 - 2009-05-18, 12:41
Dzięki za info. Pomalutku, pomalutku może i ja nazwożę kamieni z różnych wojaży chociaż w osobówkę za wiele nie wejdzie a ciężkie to jak #$%^
Adalbert - 2009-05-18, 14:28
| Mietek2141 napisał/a: | | chociaż w osobówkę za wiele nie wejdzie a ciężkie to jak #$%^ |
Są na forum tacy co kamole z pleneru przytargali do oczka rowerem
leszek50-57 - 2009-05-18, 19:16
Wojtek mam sąsiada,który wszystkie kamienie (polniaki) przywiózł rowerem
z zaczepionym wózkiem,bo samochód by zabrudził.Dowoził i zbierał z pól
w obrębie 20km.
poz.Leszek
------------
A#O - 2009-05-20, 22:31
To zdjęcie
niestety ma już znaczenie historyczne. Wczoraj zauważyłem brak jednego jesiotra. Długotrwałe poszukiwania (z podnoszeniem niektórych kamieni) nic nie dały. Zazwyczaj oba jesiotry było widać jak na dłoni. Podejrzewamy kota, który wcześniejszej nocy kręcił się po posesji.
Wprawdzie o tragicznie zmarłych nie powinno się źle mówić, ale jesiotry są wyjątkowo bezmyślne. Płyną na oślep, na nic nie zważając. Wystarczy włożyć rękę do wody w miejscu, do którego płyną (są b. przewidywalne) i w odpowiednim momencie zacisnąć. Tak pewnie uczynił wzmiankowany kotek. Wielka szkoda, bo jesiotry są takie piękne...
Na otarcie łez kilka świeżych fotek, w tym z pozostałym jesiotrem oraz dzikimi karasiami, które coraz śmielej mi pozują. W pewnym momencie ustawiły mi się wszystkie (5) jeden za drugim na kontrastowym tle i czekały. Niestety nie miałem ze sobą aparatu.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
A#O - 2009-05-21, 15:28
Wielka radość! JESIOTR ŻYJE! Kot zrehabilitowany!
Gdy wyszedłem dzisiaj do ogrodu wypić nad oczkiem kawę po obiedzie, zobaczyłem wśród kamieni skalniaka koniec ogona jesiotra. W pierwszej chwili pomyślałem, że to pozostałość po konsumpcji, ale ogon wyraźnie drgał. Bez namysłu zdjąłem spodnie, wskoczyłem do wody i przystąpiłem do akcji ratunkowej. Próba delikatnego wyciągnięcia ryby za ogon nie przyniosła żadnego rezultatu. Zacząłem mocować się z kamieniami. Musiałem być bardzo ostrożny, by kilkusetkilogramowym ciężarem nie przygnieść kruchego ciałka. Udało mi się poluzować i wyjąć dwa płaskie kamienie spod jesiotra, ale on nadal nie wypływał. Włożyłem rękę w szczelinę i okazało się, że jesiotr zaczepił swoim szorstkim grzbietem o nitki geowłókniny zabezpieczającej folię przed naciskiem kamieni (po skalniaku można swobodnie chodzić, siedzieć na nim itd). Wyplątałem go. Był tak osłabiony, że prawie się nie ruszał. Biedak, spędził unieruchomiony w skalnej szczelinie trzy doby. Cud, że przeżył i miał na tyle siły, aby się trochę wyszarpać z potrzasku i wysunąć koniec ogona.
Gdy sypnąłem mu jedzenia, szybko nabrał wigoru i zaczął się zachowywać, jak ten drugi. Znowu ich nie odróżniam.
Zrobiłem dużo ciekawych zdjęć. Ująłem np. całe stadko dzikich karasi bawiących się z kolorowymi. Wszystkie ryby się już oswoiły, nie czmychają przede mną tak, jak kilka tygodni temu. Nie mam teraz czasu, ale za kilka dni wrzucę fotki na serwer. Chyba, że już Wam się moje zdjęcia opatrzyły, to nie będę się wysilać. Proszę o wypowiedzi w tej sprawie.
JAREK G - 2009-05-21, 16:54
| A#O napisał/a: | | Włożyłem rękę w szczelinę i okazało się, że jesiotr zaczepił swoim szorstkim grzbietem o nitki geowłókniny | Życzę Twoim jesiotrom jak najlepiej , ale niestety czarno to widzę Zaczepił się raz to i zaczepi się następny niestety dni są ich raczej policzone Wiem coś o tym bo sam miałem jesiotry , może i ładne ale beznadziejnie głupie
A#O - 2009-05-22, 09:29
Pocieszający jest fakt, że kot siedzący tuż nad wodą nie zrobił sobie u mnie stołówki, bo gdyby posmakował, w niebezpieczeństwie byłyby wszystkie ryby.
Teraz zarówno ja, jak i żona, zaczynamy każdy dzień od policzenia wszystkich ryb w oczku.
lubek - 2009-05-23, 09:10
Na wiosnę jak zdechło mi pare rybek to karmiłem nimi kotka. Kręci sie całymi dniami koło oczka ale żadnej rybki sam z niego nie podwędził mi jeszcze
A#O - 2009-05-25, 23:17
Jeszcze parę zaległych fotek z moimi rybkami
Zdjęcia jesiotrów pochodzą sprzed opisywanego wyżej, omc tragicznego wydarzenia
A#O - 2009-05-26, 17:55
Kupiłem wreszcie odczynniki 6 w 1 i dokonałem pomiarów. Oto wyniki:
NO3: 0
NO2: 0
GH: 8
KH: 3
pH: 6,8
Cl2: 0
temperatura: 22 stopnie
Nie stosuję żadnych środków, jedynym filtrem jest cienka warstwa gąbki zabezpieczającej wirnik pompy przed zanieczyszczeniami (płuczę ją, jak mi się przypomni), jedynym miejscem, gdzie rosną glony (nitkowate) są stopnie kaskady. Co kilka tygodni dolewam wody prosto z kranu w ilości kilkunastu % objętości oczka.
A w kranie mam coś takiego:
NO3: 5 mg/l
NO2: 0
GH: 2 {trochę dziwne}
KH: 3
pH: 6,6
Cl2: 0 {też jestem zaskoczony}
Przypominam, że w objętości nieco ponad 3m3 pływa 18 niedużych rybek. Bardzo mnie cieszy niewykrywalne stężenie azotanów (mniejsze niż w kranie!)
Salmo_Salar - 2009-05-26, 18:48
Do Cl2 nie ma co się dziwić, może Twoja woda jest ozonowana
Pozdrawiam
Salmo
A#O - 2009-05-26, 21:44
Fakt, nie pomyślałem o tym.
A jak wytłumaczyć fakt, że w oczku jest mniej azotanów niż w kranie?
Salmo_Salar - 2009-05-26, 21:53
Może denitryfikacja??
Pozdrawiam
Salmo
AurorA - 2009-05-28, 23:13
| A#O napisał/a: | Kupiłem wreszcie odczynniki 6 w 1 i dokonałem pomiarów. Oto wyniki:
NO3: 0
NO2: 0
GH: 8
KH: 3
pH: 6,8
Cl2: 0
temperatura: 22 stopnie |
parametry idealne , tylko pozazdrościć- szczególnie twardości
A#O - 2009-05-29, 17:00
| AurorA napisał/a: | | parametry idealne , tylko pozazdrościć- szczególnie twardości |
Trochę się bałem, bo niektóre kamienie użyte do budowy to wapienie. Na szczęście, jak widać nie przesadziłem z nimi.
castleman - 2009-05-29, 22:56
Witam serdecznie
tylko pozazdrościć takiej czystej wody (zakładam że nie wymieniasz przed zdjęciami )
Moim zdaniem to największa zasługa kosaćców.
Mnie tam troszkę drażni te nagromadzenie jednolitych kamieni, wolę trochę nieregularności.
Rozumiem że woda spływa tylko z lewej strony zbiorowiska kamieni. Moim zdaniem ciekawie by to wyglądało jakby spływała po całości, a pomiędzy kamieniami była posadzona np. przęstka...
Oczko super zadbane
A#O - 2009-05-30, 14:57
| castleman napisał/a: | | (zakładam że nie wymieniasz przed zdjęciami ) |
Odkąd ostatecznie wlałem ją we wrześniu, nigdy nie wymieniałem (i mam nadzieję, że nigdy tego nie zrobię)
| castleman napisał/a: | | Rozumiem że woda spływa tylko z lewej strony zbiorowiska kamieni. |
Chodzi o to, by następnie przepłynęła przez część płytką, obsadzoną przez pałki. Pobór wody jest w pobliżu dna części głębokiej, więc mam zapewniony ruch całej objętości wody.
| castleman napisał/a: | | ciekawie by to wyglądało jakby spływała po całości |
Na to nie pozwala wydajność pompy. | castleman napisał/a: | | pomiędzy kamieniami była posadzona np. przęstka... |
Nierealne, bo pod kamieniami jest folia. Inaczej po każdym deszczu miałbym lawinę błotną i wodę do kitu.
Czekam teraz, aż od dołu kamienie zarosną psianką (narazie nieśmiało kiełkuje), natomiast od góry zamierzam posadzić rośliny płożące, które będą wylewać się w dół. Za nimi będą coraz wyższe iglaki, aby zasłonić nieciekawy mur oporowy sąsiada i kawałek płotu graniczącego z terenem przyszłej budowy. Ale to wszystko dopiero w wakacje, bo narazie kompletnie nie mam czasu.
melek - 2009-05-30, 15:41
Przęstkę możesz posadzić w samych kamieniach, bez podłoża.
A#O - 2009-05-30, 22:16
| castleman napisał/a: | | Moim zdaniem to największa zasługa kosaćców. |
Jeśli masz na myśli te rośliny, które dominują u mnie w części płytkiej, to są to pałki wodne.
| melek napisał/a: | | Przęstkę możesz posadzić w samych kamieniach, bez podłoża |
Dzięki, pomyślę nad tym.
Mój syn między kamienie w rogu oczka włożył fasolkę, którą wyhodował w szkole. Pożytku z niej nie będzie, ale ciągle jakoś wegetuje.
melek - 2009-05-30, 23:11
Tylko korzenie przęstki muszą mieć cały czas dostęp do wody, chyba jeszcze nikt nie próbował uprawy tej rośliny w taki sposób
AurorA - 2009-05-31, 23:54
| melek napisał/a: | | Tylko korzenie przęstki muszą mieć cały czas dostęp do wody, chyba jeszcze nikt nie próbował uprawy tej rośliny w taki sposób |
ja już wszystko próbowałem - w ten sposób uzyskuje się największe rośliny-mnij pędów i rzadziej ale grube, sztywne i wysokie
A#O - 2009-06-01, 16:52
Świeże zdjęcie widoku z balkonu
Zdumiewa mnie jeszcze jedna cecha tego oczka: w ogóle nie gromadzi się w nim muł. Dno na głębokości 95 cm (na lewo od pompy) to czyściutki piaseczek.
Jest to moje drugie oczka. Pierwsze mam na wsi i zajmuje się nim na codzień teść. Woda jest non stop zielona i obrzydliwa (ryby widać tylko tuż pod powierzchnią), a dno zalegają grube warstwy gnijącego szlamu. Bałem się, że z tym oczkiem będzie podobnie, a tu taka niespodzianka.
Inna sprawa, że woda na wsi jest bardzo twarda. Gdy tam znowu pojadę, to ją zbadam. Dodatkowo, teść trzyma tam zwykłe karpie, które też robią swoje.
Jeszcze trzy ujęcia strefy płytkiej
Jak widać, rośliny się rozrosły. Gatunków jest dużo, bo przynosiłem całe połacie darni z bagien i rowów. Wyrastają z tego różne niespodzianki, mam co obserwować.
castleman - 2009-06-03, 09:05
To w takim razie, z dużym prawdopodobieństwem, czysta woda to głownie zasługa pałek
A#O - 2009-06-04, 16:40
| castleman napisał/a: | To w takim razie, z dużym prawdopodobieństwem, czysta woda to głownie zasługa pałek |
Prawdę powiedziawszy, te pałki mają już wprawę , bo przywiozłem je jesienią ze zbiornika, który jest prawdziwym ściekiem. Oczywiście przed posadzeniem dokładnie je wymyłem.
iwostar - 2009-06-04, 17:34
A#O , ładne masz oczko . Mam pytanko, czy kamienie są układane na zaprawie, czy bez ?[/b]
AurorA - 2009-06-05, 00:08
| castleman napisał/a: | | z dużym prawdopodobieństwem, czysta woda to głownie zasługa pałek |
to głownie zasługa wody, zobacz stronę wcześniej jej parametry
A#O - 2009-06-05, 11:01
| iwostar napisał/a: | | A#O , ładne masz oczko . Mam pytanko, czy kamienie są układane na zaprawie, czy bez ?[/b] |
Nigdzie nie ma ani grama zaprawy. Włożyłem dużo wysiłku w to, by je dokładnie dopasować. Pod spodem jest warstwa grubej geowłókniny, a pod nią folia. Po całym skalniaku można swobodnie chodzić, siedzieć na płaskich kamieniach (jak w moim avatarze), jest gdzie postawić sobie piwo lub kawę. Ogólnie dobre miejsce do wypoczynku i obserwacji.
Dużo zamieszczonych wcześniej zdjęć zrobiłem siedząc na tym skalniaku.
iwostar - 2009-06-05, 11:39
A#O, dzięki za odpowiedź .
W swoim, które jest w trakcie realizacji, planuję jednak kamienie dać na zaprawie .
A#O - 2009-06-06, 13:06
Unikałem zaprawy z 2 powodów:
1. Bałem się, że jej obecność popsuje pH i twardość wody
2. Przy osiadaniu terenu i tak spojenia by popękały. Trzeba by to wszystko zazbroić i wylać gruchę betonu. A tak, bez większego wysiłku, mam efekt lepszy, bo surowce wyłącznie naturalne i woda zdrowa.
A#O - 2009-06-21, 21:50
Od trzech dni pada, więc dla poprawienia nastroju 3 fotki wykonane z balkonu ostatniego słonecznego poranka.
Zoom na część głęboką, z pierwszym, długo oczekiwanym liściem grzybienia. Drugi liść jest już blisko i jutro lub pojutrze wypłynie.
Zoom na część płytką. Dobrze rozwijają się pałki i mięta. Rośliny podwodne - gorzej.
Padł mi jeden kolorowy karaś. Od tygodnia był jakiś dziwny - tkwił nieruchomo blisko brzegu i odpływał tylko jak się wystraszył. Obejrzałem go dokładnie i żadnych zmian na skórze nie zauważyłem. Mam nadzieję, że to nie żadna zaraza, bo wszystkie pozostałe rybki są bardzo wesołe, nieustannie się bawią i ganiają jak nakręcone.
AurorA - 2009-06-21, 23:01
Bardzo ładnie to wygląda z lotu ptaka, wody szczerze zazdroszczę.
A#O - 2009-06-22, 08:22
Dzięki za słowa uznania. Cały czas zastanawiam się nad fenomenem tej wody (i się dziwię). Widok mam jak w akwarium, do samego dna widzę wszystkie szczegóły. W słoneczne dni wody w ogóle nie widać, a rybki sprawiają wrażenie zawieszonych w przestrzeni.
Być może tajemnica tkwi w użytych materiałach oraz rozwiązaniach konstrukcyjnych, np. grubej warstwie odpowiedniego substratu, którego nigdzie nie żałowałem. Podczas budowy trzymałem się pewnych żelaznych reguł, wyczytanych w literaturze. Mam też doświadczenie z poprzednim oczkiem, na wsi, które z kolei należy zaliczyć do niezupełnie udanych (przynajmniej jeśli chodzi o przejrzystość wody).
Jeśli będzie zainteresowanie ze strony Oczkomaniaków, mogę przygotować mały fotoreportaż z procesu budowy tego oczka, wraz z opisem zaleceń, do których się stosowałem. Mam bogaty materiał zdjęciowy, a za kilka dni będę miał już dużo wolnego czasu. Proszę zainteresowanych o odzew, abym wiedział, że nie piszę po próżnicy
Mietek2141 - 2009-06-22, 09:03
Nie krępuj się i wstawiaj ten fotoreportaż - dobre wzorce do naśladowania trzeba pokazywać
maruder - 2009-06-22, 11:41
Oczywiscie, ze jestesmy ciekawi jakich zalecen sie trzymales; kazdy chcialby miec tak jak Ty - wybudowac oczko i nie martwic sie o glony
AurorA - 2009-06-23, 01:01
Każdy chętnie przeczyta i poogląda , zatem czekamy.
A#O - 2009-06-23, 10:08
Super! Mam jeszcze 2-3 dni pilnej papierkowej roboty. Jak się z nią uporam, to siadam do pisania o oczku.
Jeszcze pytanie do Admina: zrobić to tutaj, czy może założyć nowy wątek w dziale "Budujemy oczko wodne"?. Wątek może się okazać obszerny.
A#O - 2009-06-25, 15:30
| AurorA napisał/a: | | wody szczerze zazdroszczę |
Od dzisiejszej nocy, kiedy to nad Katowicami przeszła nawałnica, zatapiając wszystko dookoła, nie ma mi już czego zazdrościć. Wodę mam po prostu czarną. Rano widziałem dno tylko w części płytkiej, teraz zaczynają majaczyć najjaśniejsze kamyczki żwirku w części głębokiej. Przelew nie nadążał z odprowadzaniem nadmiaru lejącej się zewsząd brudnej wody, ale gdyby nie on, pewnie musiałbym teraz zbierać rybki z trawy. W każdym razie sąsiedzi do rana mieli na swoich posesjach niezłe bajora.
Wiem, że zanieczyszczenia mechaniczne w końcu się wyklarują - przerabiałem to już 2 razy i dzisiaj też widzę postęp. Gorzej, jeśli z brudem dostała się pożywka dla glonów - a 2 tygodnie temu nawoziłem trawę. No cóż, życie oczkomaniaka nie składa się tylko z chwil radosnych.
PS. Papierkowa robota nieco mi się przedłuży, więc obiecany fotoreportaż zamieszczę w późniejszym terminie.
sebastianrost - 2009-06-25, 15:36
| A#O napisał/a: | | AurorA napisał/a: | | wody szczerze zazdroszczę |
Od dzisiejszej nocy, kiedy to nad Katowicami przeszła nawałnica, zatapiając wszystko dookoła, nie ma mi już czego zazdrościć. Wodę mam po prostu czarną. Rano widziałem dno tylko w części płytkiej, teraz zaczynają majaczyć najjaśniejsze kamyczki żwirku w części głębokiej. Przelew nie nadążał z odprowadzaniem nadmiaru lejącej się zewsząd brudnej wody, ale gdyby nie on, pewnie musiałbym teraz zbierać rybki z trawy. W każdym razie sąsiedzi do rana mieli na swoich posesjach niezłe bajora.
Wiem, że zanieczyszczenia mechaniczne w końcu się wyklarują - przerabiałem to już 2 razy i dzisiaj też widzę postęp. Gorzej, jeśli z brudem dostała się pożywka dla glonów - a 2 tygodnie temu nawoziłem trawę. No cóż, życie oczkomaniaka nie składa się tylko z chwil radosnych.
PS. Papierkowa robota nieco mi się przedłuży, więc obiecany fotoreportaż zamieszczę w późniejszym terminie. |
Współczuje Tobie i mam nadzieje że Twoje oczko wróci szybko do równowagi z przed nawałnicy
Nie poddawaj sie
A#O - 2009-06-26, 16:42
Dzisiaj jest już znacznie lepiej. Woda jest już całkiem przezroczysta (ale nie idealnie) i widać doskonale dno. Niestety, wygląda, jakby było pokryte warstwą kurzu. Jasny piaseczek, który w słoneczne dni rozświetlał całą objętość wody, zniknął w brudzie. Przykry widok. Ciekawe, czy przyroda jakoś to przetrawi?
Poza tym wszystkie rybki mają się doskonale, a wczoraj zielona żaba, po wielu miesiącach spokoju, zaczęła niemiłosiernie skrzeczeć. Chyba się naraziłem sąsiadom. Kiedy się kończy okres skrzeczenia żab?
Adalbert - 2009-06-26, 19:05
| A#O napisał/a: | | Kiedy się kończy okres skrzeczenia żab? |
100% daty Ci nie podam ale pamientam, że w zeszłym roku, gdy było gorąco i spaliśmy przy otwartych oknach to żona była bliska podpisania decyzji o eksmisji bo miała kłopoty z zaśnięciem. Mi jakoś to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - zasypiałem zaraz po usłyszeniu kilku skrzeczeń. Może sąsiedzi też są odporni
hepik - 2009-06-27, 07:26
| A#O napisał/a: | | kiedy to nad Katowicami przeszła nawałnica, zatapiając wszystko dookoła, nie ma mi już czego zazdrościć. Wodę mam po prostu czarną. |
Jaka nawałnica?
Trochę gęstsza ulewa.Jeśli po takich opadach ziemia spływa z trawnika do oka ,to znaczy ,że jest błąd w konstrukcji.
Nie żeby od razu sypać wały przeciwpowodziowe ale lekkie podwyższenie brzegu i spad w kierunku trawnika wskazany.
ontario_ab - 2009-06-27, 09:25
a widziałeś w telewizji jak woda niesie samochody, wpływa do marketów, itp. ?
metrowy wał by musiał mieć, albo może lepiej
hepik - 2009-06-27, 09:40
W Katowicach?
Pierwsze słyszę
A#O - 2009-06-28, 23:40
Sytuacja w moim oczku już niemal wróciła do normy. Jego siły samooczyszczające są jednak niesamowite. Niestety przedwczoraj padł jeden z moich jesiotrów. Nie wiem, czy to miało związek z chwilowym zabrudzeniem wody, czy też był wcześniej chory.
A#O - 2009-06-28, 23:44
| ontario_ab napisał/a: | a widziałeś w telewizji jak woda niesie samochody, wpływa do marketów, itp. ?
metrowy wał by musiał mieć, albo może lepiej |
Aż tak żle nie było, ja mam trawnik trochę wyżej, bo pod nim znajduje się ziemia wydobyta podczas kopania oka, ale sąsiedzi z szeregu mieli po deszczu warstewkę wody na całej powierzchni ogrodu.
samuraj - 2009-07-01, 11:28
| A#O napisał/a: | | Jasny piaseczek, który w słoneczne dni rozświetlał całą objętość wody, zniknął w brudzie. Przykry widok. Ciekawe, czy przyroda jakoś to przetrawi? |
To jest normalne . Wiele razy wcześniej w innych postach była mowa o tym że po czasie osady denne pokrywaja całe dno więc bez sensu jest sypanie na dno piasku czy żwiru
A#O - 2009-07-02, 15:28
Zanim zajmę się historią oczka, jeszcze kolka fotek współczesnych. Skutków ulewy już prawie wogóle nie widać - woda kryształ i dno w miarę czyste (nie widać tego wyraźnie na zdjęciach ze względu na kierunek promieni słonecznych).
| samuraj napisał/a: | | bez sensu jest sypanie na dno piasku czy żwiru |
Z tym się nie zgodzę. Wyobraź sobie, jak wyglądałyby te zdjęcia, gdyby zamiast tych wszystkich kamieni, piasku i żwiru była na wierzchu goła folia? Gdzie zakorzeniałyby sie rośliny? Na czym możnaby oprzeć oko? Gdzie chowałyby się zwierzęta?
Być może za jakiś czas się to zabrudzi, ale narazie mogę się cieszyć kontaktem z naturą a nie plastikiem.
Grzybień, którego perypetie opisywałem w dziale o liliach, ma już cztery liście. Zacząłem też budować płot (do tej pory w moim ogrodzie, poza oczkiem, nie było absolutnie niczego - nawet płotu). Z przykrych wiadomości: jeden z moich najweselszych i najbardziej towarzyskich karasi niespodziewanie zmarł tej nocy śmiercią gwałtowną, co opisałem w dziale o chorobach ryb.
samuraj - 2009-07-02, 15:37
| A#O napisał/a: | | Z tym się nie zgodzę. Wyobraź sobie, jak wyglądałyby te zdjęcia, gdyby zamiast tych wszystkich kamieni, piasku i żwiru była na wierzchu goła folia? Gdzie zakorzeniałyby sie rośliny? |
Nie pisałe,m o kamieniach tylko o piasku i żwirze.Rośliny wodne ukorzenią się między samymi kamieniami-- tzw uprawa hydroponiczna.Wiele razy pisałem , że u mnie w oczku po za liliami wszystkie rośliny tak rosną i mają się bardzo dobrze
A#O - 2009-07-05, 20:53
Aby w przyszłości uniknąć zalewania oczka przez zbyt intensywny deszcz od strony skarpy, dokonałem dzisiaj małej przebudowy. Mianowicie wykopałem z ziemi na skarpie folię, pod jej najwyższy fałd (na granicy skalniaka) nawciskałem małych kamieni, aby go jeszcze bardziej podwyższyć, a na stępnie zakopałem spowrotem. Prace wykonałem na połowie długości oczka, bo na pierwszej połowie analogicznie postąpiłem na wiosnę, po tym jak zalało mnie błotem podczas intensywnych roztopów i deszczu. W ten sposób cała długość oczka od strony skalniaka jest już na górze zabezpieczona foliowym wałem wystającym kilka cm ponad teren skarpy.
Przy okazji posadziłem kilka roślin.
W najbliższym czasie mam zamiar gęsto obsadzić całą skarpę. Tuż przy skalniaku planuję jakieć rośliny płożące, które wylewałyby się w dół na kamienie i optycznie zmniejszyłyby martwą naturę. Czy moglibyście mi zasugerować jakieś gatunki?
A#O - 2009-07-06, 22:45 Temat postu: Historia oczka A#O - część I - prehistoria W końcu zebrałem się, aby zamieścić obiecany fotoreportaż z budowy mojego oczka. Materiał jest dość obszerny, więc z konieczności będę go zamieszczał w odcinkach. Na bieżąco komentujcie, co zrobiłem dobrze, a co źle i można było lepiej. Ja już nic zmienić nie mogę - efekt końcowy znacie. Ale to forum czytają inni i może im się ta dyskusja na coś przyda.
W nowym domu mieszkam od jesieni ubiegłego roku. Taki widok miałem za oknem pół roku przed wprowadzeniem się:
Powoli z tego chaosu zaczął się wyłaniać ogródek 9m x 9m ze skarpą.
Tu już mam kawałek płotu otaczającego całe osiedle. Widać, że skarpa jest podatna na rozmycie i trzeba będzie coś z nią zrobić.
Wprawdzie ogródek nie miał jeszcze wytyczonych granic, ale ja już wbijałem kołki, aby sobie wyobrazić, jak będzie rozmieszczone moje oczko. Mam oczko przy domku letniskowym na wsi, spędzam przy nim całe godziny, więc nie wyobrażałem sobie tego ogrodu bez stawiku. Wiedziałem, że to musi być pierwszy element mojego ogrodu, bo potem nie będzie wiadomo, co zrobić z wydobytą ziemią. Szczupłe miejsce nie pozwalało zaszaleć, niemniej, aby przedsięwzięcie miało sens, postanowiłem przestrzegać pewnych podstawowych reguł wyczytanych w książkach i artykułach, oraz wynikających z moich wcześniejszych doświadczeń:
1) Objętość minimum 3 m3, aby możliwe było zachowanie równowagi biologicznej bez ingerencji z zewnątrz.
2) Brzegi niezbyt strome (max 45 st.), aby nie zaburzać naturalnej cyrkulacji wody i nie tworzyć stref beztlenowych.
3) Głegobość ok. 1 m, aby móc trzymać ryby. Ponieważ dno w najgłębszym miejscu powinno być na możliwie dużym obszarze płaskie (strefy beztlenowe - znam to ze wsi!), w połączeniu z pkt 2) wymusza to szerokość w najszerszym miejscu minimum 2,5 m i jest to ostateczny kompromis, biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary ogródka.
4) Obszerna strefa płytka, gęsto obsadzona roślinami i wymuszony obieg wody, by przepływała przez strefę płytką.
Skonsultowałem się z wybitnym fachowcem od terenów zielonych (podobno projektował nawet ogrody dla Mao Tse Tunga!). Poradził mi, abym umocnił skarpę deskami, by nie "płynęła" (w dłuższym horyzoncie czasowym ziemia zachowuje się jak ciecz i dlatego np. kamienie "wychodzą" na wierzch).
A#O - 2009-07-06, 23:40 Temat postu: Historia oczka A#O - część II - początek kopania Wracając do wspomianych desek (przekroczyłem limit czasu na edycję poprzedniego posta), ich zadaniem jest po prostu zgnić w ziemi. Ale do tego czasu skarpa się ustabilizuje, obrośnie roślinnością i nie będzie już płynąć.
Po umocnieniu skarpy przystąpiłem do kopania dołu.
Podłoże, to tłusty piasek poprzerastany gliną. Bliżej domu (w wybrzuszeniu wykopu) podłoże jest wymieszane i zanieczyszczone. Pewnie budowlańcy przeryli je podczas budowy kanalizacji.
Dokonywałem precyzyjnej segregacji każdej wydobytej łopaty. Wszelkie zanieczyszcenia do wiaderek. Sypki piasek pod dom, aby tam woda nie stała podczas intensywnych opadów. Z litej gliny (po zwilżeniu) udeptywałem murek w odległości 20 cm od wykopu. Wiedziałem, że po wydobyciu materiału z dziury teren podniesie się o ok. 10 cm. Twardy murek miał być solidnym oparciem dla krawędzxi folii, za nim sypałem bardziej miałkie frakcje ziemi. Oprócz tego zyskiwałem płytką półkę dookoła oczka, niezbędną do obsadzenia roślinami przybrzeżnymi.
Skarpę umocniłem siatką plastikową, przybitą do wkopanych uprednio desek. Dziury wyżlobione w skarpie przez wodę łatałem wydobytą gliną.
Głębokość oczka rośnie podwójnie: pogłębia się wykop a jednocześnie podnosi teren. Wysokość glinianego murka jest wyznacznikiem nowego poziomu ogródka (cały czas kontroluję to poziomicą). Gdyby nie ten pomysł z gliną, po rozłożeniu folii i nalaniu wody strefa brzegowa zapadłaby się. Glinę cały czas zraszam i maksymaknie ubijam.
Cią dalszy nastąpi (mam nadzieję, że następnym razem fotosik będzie nieco żwawszy).
A#O - 2009-07-30, 00:40 Temat postu: Historia oczka A#O - część III - kopanie i napełnianie Widok pod koniec pracowitego dnia. Oczko nie ma jeszcze docelowej głębokości.
Cały czas segreguję wydobyty materiał. Gliną zalepiam wyrwy w skarpie i buduję murek, ubijając go widocznym tłuczkiem. Czysty piasek wywożę pod dom. Piasek z dużą ilością gliny rozprowadzam po całym ogrodzie. Na widoczną na zdjęciu płachtę wsypuję piasek z małą domieszką iłów celem wsypania go spowrotem do oczka po założeniu folii. Wyczytałem w literaturze, że podłoże dla roślin powinno się składać z mieszanki piasku i gliny w stosunku 2:1. Ja nie musiałem nic mieszać - gotową mieszankę wydobywałem z wykopu.
Koniec kolejnego dnia pracy. Wykop gotowy, cały ogród zniwelowany i wypoziomowany. Już miałem udać się na zasłużony wypoczynek, gdy zadzwoniła żona z wiadomością, iż na tą noc zapowiadają straszne ulewy. Ponieważ całą robotę mógłby szlag trafić, wyskoczyłem po ciemku na ogród i zacząłem rozkładać folię.
Oczko należało zalać, aby woda deszczowa nie podeszła pod spód folii i nie rozmyła wykopu. Przy pierwszym napełnieniu trzeba zawsze spisać licznik.
Oczko rano. Folia miała rozmiary 7x6 m. Kopiąc dziurę planowałem położyć ją wzdłuż, ale zaryzykowałem i położyłem w poprzek, tak, aby jej długość wystarczyła na przykrycie skarpy. Jak widać, okazała się za wąska - nie dała się wywinąć na brzegi w najszerszym miejscu. Najpierw dokleiłem paski uciętej folii specjalną taśmą, która reklamowana była jako "pełna odporność na warunki atmosferyczne". Ale taśma okazała się lipna i przyklejone paski odkleiły się. Ostatecznie zwęziłem oczko o kilka cm, podsypując folię gliną.
Ulewa rzeczywiście była straszna. Tak wyglądał sąsiedni ogródek. Następnej nocy przyszedł jeszcze większy deszcz i wszystkie sąsiednie posesje zamieniły się w jednolite bajora. Tylko u mnie była wyspa, bo teren miałem podniesiony ziemią z wykopu. Zwróćcie uwagę na rozmyte skarpy! Strach pomyśleć, jak wyglądałby mój wykop, gdyby nie telefon żony z ostrzeżeniem.
Folię u góry należało zamocować na stałe, aby się nie obsuwała. Wykopałem więc rowek na skarpie, włożyłem krawędź folii i zasypałem. Popełniłem tutaj błąd - garb na samej krawędzi skarpy zrobiłem zbyt niski, nie uwzlędniający w pełni grubości warstwy ziemi, jaką później nawiozłem. W następnych miesiącach, podczas intensywnych opadów, spowodowało to dwukrotnie przelanie się z góry do oczka zanieczyszczonej wody. Stąd remont, który opisałem kilka postów wyżej.
Ta sama operacja widziana z innej perspektywy.
Folia po wkopaniu.
Kolejny dzień po nocnych opadach. Sąsiedzi są zupełnie zatopieni, a u mnie nic złego się nie dzieje, tylko woda jest mętna. Skarpa u mnie zabezpieczona, a u sąsiadów rozmyta.
Na początku tego wątku kilka osób skrytykowało skalniak nad oczkiem. Patrząc na to zdjęcie, już chyba widać, dlaczego nie mogłem tam zrobić nic innego. Gdybym nie położył tej folii w taki sposób, każdy deszcz byłby dla mnie katastrofą.
cdn.
A#O - 2009-08-01, 18:27
W ramach przerywnika, kilka zdjęć współczesnych. Woda jest nadal bez zarzutu, ale dno zrobiło się mdłe z powodu glonów nitkowatych. W czasie mojej nieobecności wykluły się 3 pokolenia karasi, ale stado niekarmionych orf ograniczyły ich populację do kilku niedobitków ukrywających się w gęstej roślinności.
Część głęboka (ta ciemna plama w najglębszym miejscu, to rozrastający się łan moczarki):
Część płytka:
Dziękuję za uwagę.
sebastianrost - 2009-08-01, 19:23
Coś kiepsko rośnie Tobie ta lilia słabo z nią rozmawiasz ale oczko czyściutkie
A#O - 2009-08-01, 20:04
Temat mojej lilii był wałkowany w dziale lilie wodne. Jest to prawdopodobnie efekt zbyt późnego jej posadzenia (końcówka września) od razu na głębokości 2 razy większej niż rosła wcześniej i połamania liści podczas transportu.
Pierwszy liść wyszedł w połowie czerwca, ale teraz szybko nadrabia.
melek - 2009-08-01, 20:18
| A#O napisał/a: | | Jest to prawdopodobnie efekt zbyt późnego jej posadzenia (końcówka września) od razu na głębokości 2 razy większej niż rosła wcześniej i połamania liści podczas transportu. |
Żadne z wymienionych jak dla mnie nie są przyczyną sytuacji jaką masz.
sebastianrost - 2009-08-01, 20:27
| melek napisał/a: | | A#O napisał/a: | | Jest to prawdopodobnie efekt zbyt późnego jej posadzenia (końcówka września) od razu na głębokości 2 razy większej niż rosła wcześniej i połamania liści podczas transportu. |
Żadne z wymienionych jak dla mnie nie są przyczyną sytuacji jaką masz. |
Wrześniowa roślinka wg mnie powinna mieć więcej liści i kwiaty
Ja swoją sadziłem w maju a w zasadzie koniec maja mam mnustwo liści i oczywiscie kwiaty
koczisss - 2009-08-01, 20:29
| A#O napisał/a: | Temat mojej lilii był wałkowany w dziale lilie wodne. Jest to prawdopodobnie efekt zbyt późnego jej posadzenia (końcówka września) od razu na głębokości 2 razy większej niż rosła wcześniej i połamania liści podczas transportu.
Pierwszy liść wyszedł w połowie czerwca, ale teraz szybko nadrabia. |
To nie to. Widzisz, ja w zeszłym roku kupiłem wiosną tomocika, wypuściła sporo liści i było chyba z 6 kwiatów, a w tym roku myślałem, że zginęła. Teraz ma 6 liści, a o kwiecie można zapomnieć. Pewnie problem leży w podłożu, u Ciebie również może być taka przyczyna.
A#O - 2009-08-01, 20:37
| koczisss napisał/a: | | Pewnie problem leży w podłożu, u Ciebie również może być taka przyczyna. |
Podłoże, to piasek, glina, kamienie i to, co było w doniczce (czarna tłusta ziemia). W sumie kilkanaście cm. Od góry przysypałem żwirkiem i przyłożyłem kamieniem dla zabezpieczenia.
koczisss - 2009-08-01, 20:51
| A#O napisał/a: | | koczisss napisał/a: | | Oczywiście żwir na dnie ma swoje minusy, bo jak przyjdzie czas na czyszczenie oczka, to trudno będzie to jakoś ze sobą pogodzić, ale nie zmienia to faktu, ze rośliny zwłaszcza te podwodne czują się lepiej na wolności. |
Nie chcę się zarzekać, bo oczko ma dopiero niecały rok, ale mam nadzieję, że nie będę go musiał nigdy czyścić. Narazie osadów jest bardzo mało. Poświęcam dużo czasu na wypatrywanie i usuwanie wszystkich gnijących części roślin i opadłych liści. Może to coś pomoże. |
Oj, zapewniam, że nadejdzie taki dzień, gdy będziesz musiał trochę osadu usunąć
Po 3 latach w moim już jest sporo osadów, nie da się tego uniknąć, zwłaszcza jesienią.
Czym jest więcej roślin, tym trudniej to wszystko czyścić. Zwłaszcza jest problem z podwodnymi, które sobie rosną, zamierają i tak w koło pierdoło nawet tego nie widać, a warstewka na dnie się odkłada.
darek653 - 2009-08-01, 23:23
piękne roslinki,myślę że to ich zasługa,że wodę masz tak przejrzystą.
Biore z ciebie przykład i jutro wyruszam po nowe rosliny nad pobliską rzeke.
Nawet od szwagra pożyczyłem wodery.
Pozdrawiam.Darek
http://forum.oczkowodne.net/viewtopic.php?t=3484
A#O - 2009-08-02, 18:26
| Cytat: | Oj, zapewniam, że nadejdzie taki dzień, gdy będziesz musiał trochę osadu usunąć
|
Aby maksymalnie odsunąć ten dzień w czasie, założyłem dzisiaj kąpielówki (a w pewnym momencie nawet maskę do nurkowania) i całe dzisiejsze upalne popołudnie (zapowiadali 34 stopnie) spędziłem w wodzie, penetrując dno centymetr po centymetrze, wyrywając glony nitkowate i zbierająć obumarłe szczątki roślin, które już zaczęły się przeobrażać w szlam. Nazbierałem tego pół wiadra!
Wspaniale spędziłęm dzień (ku zazdrości sąsiadów) i pożytecznie. Czułem się przy tym jak na rafie koralowej. Zewsząd otaczały mnie rybki i skubały po całym ciele (ponieważ czułem, że mnie słońce przypieka, zanurzyłem się po szyję - woda miała 25 stopni). W pewnym momencie żaba przypłynęła i sama usiadła mi na ręce. Jesiotr szorował mnie swoimi wąsikami jak szczotką. Poruszałem się bardzo powoli, aby nie zmącić wody i nie uszkodzić roślin. Przeżycie było niesamowite.
Jak komuś będzie doskwierać upał i będzie miał coś do zrobienia na dnie oczka, radzę postąpić podobnie.
ewa535 - 2009-08-02, 21:10
A zdjęcia z tej akcji ???
w tej masce i w ogóle !!
A#O - 2009-08-02, 22:09
| ewa535 napisał/a: | A zdjęcia z tej akcji ???
w tej masce i w ogóle !! |
Kto miałby je zrobić? Żona w sanatorium a syn na wsi. Ale zdjęcia wyszłyby świetne.
Zerknij do wątku o złotych orfach. Zamieściłem tam fotki jak orfy (podobno strasznie płochliwe) skubią mi rękę.
ewa535 - 2009-08-02, 22:15
Właśnie idąc za Twoimi spostrzeżeniami zaczynam je oswajać i rzeczywiscie coś w tym jest ! Juz nie sypię ślimaków czy pokarmu z góry , tylko ustawiam się z brzegu niziutko i w zwolnionym tempie kładę pokarm na wodę. Wiesz kto jest najbliżej? Orfy i Koi ! Z kazdym karmieniem CORAZ bliżej! Wygląda ,że za lada dzień wyjdą z wody do mnie ! SEKSERKĄ NIE JESTEM ale to muszą być chłopaki !
A#O - 2009-08-07, 22:23
| sebastianrost napisał/a: | | Coś kiepsko rośnie Tobie ta lilia słabo z nią rozmawiasz ale oczko czyściutkie |
Dzisiaj wypatrzyłem tuż nad dnem pierwszy kiełkujący pączek kwiatowy. Grzybień ma w tej chwili 12 liści i 2 są w drodze. Niestety nie będę świadkiem zakwitnięcia, bo wyjeżdżam na 2 tygodnie. Z tego też powodu nieprędko zamieszczę kolejne odcinki historii budowy oczka.
Życzę wszystkim oczkomaniakom udanych wakacji.
AurorA - 2009-08-11, 00:32
A moim zdaniem spokojnie doczekasz - od dna droga daleka.
A#O - 2009-10-14, 09:20
Długo się nie odzywałem, bo najpierw były wakacje, a teraz jestem bardzo zajęty.
Grzybień zakwitł, gdy byłem w Grecji. Po powrocie załapałem się jeszcze na kilka ostatnich dni kwitnięcia. Zrobiłem zdjęcia, jak znajdę czas, to zamieszczę. W sumie wypuścił już 27 liści, z czego 13 usunąłem, bo zdążyły zżółknąć. Nie widać, aby rosły następne (a wodę mam dalej kryształową).
Orfy nie zdołały zjeść całego narybku karasi, kilkanaście sztuk zdołało podrosnąć, z czego 4 odłowiłem i wpuściłem do pobliskiej rzeki, aby nie przerybiać na zimę. Wszystkie ryby czują się świetnie.
Postanowiłem odłowić dorosłe dzikie karasie, aby w przyszłości mieć tylko kolorowe potomstwo, ale nie wiem, jak to zrobić. Normalnie, to one są oswojone, podpływają do ręki i skubią. Ale jak mnie tylko zobaczyły z siatką, natrychmiast czmychnęły na drugi koniec zbiornika i cały czas trzymają się po przekątnej. Aby przyzwyczaić je do siatki, zostawiłem ją zanurzoną w wodzie (tkwi tak już kilka tygodni). Czasami macham nią w toni wodnej, aby odłowić glony nitkowate. Ale ciągle nie jestem w stanie zwabić karasi w pobliże siatki, nawet sypiąc im ulubiony pokarm dla jesiotrów. Nie chcę robić totalnego polowania i straszyć ryb, aby nie stracić ich zaufania. Nie wchodzi też w grę spuszczenie wody, bo postanowiłem tego nigdy nie robić - ciagle zachwycam się jej stanem. Jedyne, co mi zostaje, to przyczaić się i złapać je jednym szybkim ruchem, aby inne ryby się nie zorientowały. Czy macie jakieś doświadczenia w tej dziedzinie i możecie coś poradzić?
Z innych wieści, to postawiłem tuż nad oczkiem rustykalną altankę i teraz mam gdzie usiąść z piwkiem lub też pisać uczone artykuły, słuchając plusku wody. Fotki niebawem.
radex11 - 2009-10-15, 06:39
[quote="A#O"]
Jedyne, co mi zostaje, to przyczaić się i złapać je jednym szybkim ruchem, aby inne ryby się nie zorientowały. Czy macie jakieś doświadczenia w tej dziedzinie i możecie coś poradzić?
[quote]
NIe wiem czy to pomoże, ale gdzies na forum natknąłem się na coś takiego http://forum.oczkowodne.n...apanie+ma%B3ych pozdrawiam
A#O - 2009-10-16, 11:39
Dzięki za info. Sęk w tym, że ja chcę złapać duże ryby. Dzieci na szczęście są tak głupie, że same się pchają do siatki - tak właśnie złapałem te 4 - same się zaplątały.
Salmo_Salar - 2009-10-16, 12:33
Ja bym zakupił zwykłą siatkę wędkarską do przetrzymywania ryb, oczywiście wymiarami odpowiadającymi Twojemu oczku. Wstawił tak żeby gardło/obręcze były napięte (a nie leżały plackiem na dnie). Następnie linkę przywiązałbym za obręcz od strony wlotu a drugi koniec do kija. Rybki są ciekawskie i po jakimś czasie będą wpływać. Jak wpłynie większość lub wszystkie podnosisz do góry i są Twoje.
Może zrobić tak, że ścisnąć wlot do siatki jakimś sznurkiem by zmniejszyć średnicę. Wtedy rybka wchodzi ale z wypłynięciem jest już ciężej. Potem przychodzisz i sprawdzasz czy coś jest. Oczywiście nie zostawiaj tego na cały dzień bo ryby dostaną takie szoku, że padną. Także pamiętaj by wlot do siatki nie był za wąski bo ryba i na wlot nie trafi
Dla zrozumienia mojego pomysłu dam zdjęcie.
http://a.swistak.pl/000/258/258155_1024.jpg
Pozdrawia
Salmo
annapoll - 2014-07-21, 10:22
Oczko wodne to super sprawa. Marzę o nim od kiedy kupiliśmy dom z mężem.
|
|