Oczko wodne - forum
Forum miłośników oczek wodnych.

Ryby w oczku wodnym - Jak smakują nasi ulubieńcy?

Bajbas - 2009-06-16, 17:22
Temat postu: Jak smakują nasi ulubieńcy?
Witajcie,
ostatnio rzadziej bywam na forum, ale teraz postanowiłem założyć nowy wątek. Wczoraj zjadłem dwie swoje orfy. Każda bez głowy i ogona po jakieś 20 cm. Nie było tego wiele, ale smak przedni. Pomyślałem sobie, że może warto się wymienić wrażeniami z degustacji naszych ryb. Ktoś zjadł już może swojego jesiotra, albo przynajmniej karpia koi?
Napiszcie, może warto spróbować te nasze "pieszczochy" :P
:piwko: Bajbas

PS. Za 10 dni grilujemy :yahoo:

ewa535 - 2009-06-16, 17:51

Od czasu jak moja Babcia upiekła 2 kurczaczki, które wyhodowałysmy z siostrą z jajek z lodówki na karolyferze ( Tato podrzucił nam gotowce zeby nie było zawodu) trochę mnie takie pomysły szokują. No tak ale taka ryba nie ma głosu !
Nie zawoła do swojego pana - witaj bajbasku kochany jak ci sie spało?
Ani nawet ogonem nie pomerda....
Ani nie poliże po troskliwej ręce sypiącej pokarm...
Przez zjadanie złotej orfy TRACISZ SZANSĘ NA SPEŁNIENIE ŻYCZENIA ZŁOTEJ RYBKI !!!!!
JA swoich nie zjem !!!
Choc wierzę ,że smaczne.
Psy też -tak mówią chinczycy z prowincji.
Oby Ci się nie przyśniła !!!
A serio-rzecz gustu.
A o tym sie podobno nie dyskutuje.
pozdrawiam
ewa

leszek50-57 - 2009-06-16, 19:16

Bajbas,czy czasami oście nie uwięzły ci w żołądku,ale na pewno
będą cię straszyc po nocach twoje popile. ;)
poz.Leszek
---------------

ontario_ab - 2009-06-16, 19:54

Bajbas, poszedłeś po bandzie i to mocno ;)
ja swoich nie ruszę...

Adalbert - 2009-06-16, 20:26

ewa535 napisał/a:
Oby Ci się nie przyśniła !!!

Cytat:
Bajbas,czy czasami oście nie uwięzły ci w żołądku,

ontario_ab napisał/a:
Bajbas, poszedłeś po bandzie i to mocno

Ale się wozicie po chłopaku! A może on tylko likwidował przerybienie? Może hodował je właśnie w takim celu? Na pewno zjadł je humanitarnie! ;)

AurorA - 2009-06-16, 20:38

Temat ciekawy, ktoś już wspominał że kosztował kojaków, ale nie wiem czy pod presją innych wypowiedzi się odezwie.

Ryba jak ryba tylko tylko zwierzę, a Bóg stworzył zwierzęta by służyły człowiekowi, a czy mają służyć jako kolacja czy jako maskotka to już jego sprawa ;)

Dawno temu (w ubiegłym tysiącleciu) miałem w oczku krajowe gatunki ryb. Łapałem w oczku byczki na wędkę i lądowały prosto na grillu - były smaczne. Ale co do kolorowych ryb to nawet by mi do głowy nie przyszło - każdą rybkę rozpoznaje a niektóre mają nawet imiona. Króluje Stefan- największy karp koi, który trafił do mnie aż z Władysława.

Bajbas napisał/a:
Wczoraj zjadłem dwie swoje orfy. Każda bez głowy i ogona po jakieś 20 cm.

Nie wiem czy to te, ale jeśli tak to wspomnienie po nich można zobaczyć na stronie :
http://oczkowodne.net/ryby.php?ryby=orfa
(na drugiej fotce)
A tak swoją drogą to dla czego je zjadłeś, były za duże, czy po prostu chciałeś spróbować?

szopen - 2009-06-16, 20:52

Mam w stawiku kilka ładnie wyrośniętych płotek. Dotarły do mnie kilka lat temu jako małe, niewymiarowe rybki złowione przez brata wędkarza. Osobiście traktuję je jak rodzinę i chyba miałbym opory je zjeść, ale jakby ktoś chciał to czemu nie. Kiedyś hodowałem króliki rasowe, karmiłem je, pieściłem aż nadchodził czas, kiedy i tak trzeba je było zjeść. Kolorowych rybek na pewno nie będę próbował.

PS. Bajbas chyba włożyłeś kij w mrowisko, spodziewaj się skrajnie różnych opinii. :good:

Pozdrawiam Antoni !!

Adalbert - 2009-06-16, 21:39

Sąsiad mojego ojca tuczył w piwnicy swojej altany na działce prosiaka. Swinka była wyszkolona jak pies. Na rozkaz siadała, dawała łapę, bez pozwolenia nie podchodziła do koryta i łasiła się do właściciela. Ta sielanka trwała do czasu gdy osiągnęła wagę 180 kg i zaczęło jej brakować miejsca w piwnicy. Nadszedł czas aby spełniło się to do czego pierwotnie była przeznaczona. To zadanie przerosło jednak właściciela- zbytnio się do niej przywiązał. Zwołał wię sąsiadów, sprzedał ją a sam poszedł do knajpy by się znieczulić. Sam nie zjadł ani kawałka ale innym smakowało. Dodam, że działo się to na przełomie lat `70/`80 i ci, którzy pamiętają co wtedy było w sklepach, szczególnie mięsnych, wiedzą, że trzymanie różnego inwentarza w najdziwniejszych miejscach było dość powszechne i kończyło się zjedzeniem pupila :(( - niekoniecznie swojego. C'est la vie
AurorA - 2009-06-16, 21:55

Adalbert napisał/a:
Sąsiad mojego ojca tuczył w piwnicy swojej altany na działce prosiaka. Swinka była wyszkolona jak pies. Na rozkaz siadała, dawała łapę, bez pozwolenia nie podchodziła do koryta


off topic Mój kolega tuczył taką świnkę w domu (te same czasy), miała swoje legowisko w kuchni i imię Marysia- jak jeden z domowników. Jak urosła zbyt bardzo problem był ten sam.

A#O - 2009-06-16, 22:54

Zanim kupiłem jesiotry, dyskutowałem z żoną, co zrobimy jak urosną za duże do naszego oczka. Odpowiedź żony była prosta i jednoznaczna: trafią na patelnię i kupimy nowe. Teraz, gdy je mamy, stały się członkami rodziny. Żona każdy dzień rozpoczyna od wyjścia na balkon i policzenia wszystkich ryb. Gdy jeden z jesiotrów zaginął, była wielka żałoba. Gdy go odnalazłem po 3 dniach zaplątanego i osłabionego i udało się go uratować - wielkie święto.
Wczoraj padł mi jeden kolorowy karaś. Od kilku dni widać było, że coś mu dolega. Znowu wielki smutek w domu. Łatwo teoretyzować, że to tylko ryba, ale zjeść trudniej.
Od wielu miesięcy namawiam teścia, by złowił i zjadł karpie (takie zwykłe), które trzyma w oczku na wsi. Strasznie to oczko zanieczyszczają, aż nieprzyjemnie przy nim siedzieć. No i bez rezultatu. Chyba je też kocha. Ale w przypadku zwykłych karpii nie miałbym skrupułów. Jak pojadę w wakacje na wieś, pomogę zrobić z nimi porządek (inna sprawa, że oczko wymaga remontu, bo przecieka i wszystkie ryby i tak trzeba będzie odłowić).

Bajbas - 2009-06-17, 08:39

:lol:
oczywiście, że to była prowokacja z mojej strony, czyszczę oko i wrzuciłem ryby do beczki 200l. W nocy był napowietrzacz, ale w dzień syn pracował i potrzebował przedłużacz i dwie orfy posnęły. To co miałem zrobić :? trzeba było je zjeść :P

Ale z tym przywiązywaniem się do ryb to niestety jest coś na rzeczy. Ja nie mogę oddać dwóch swoich pięknych karasi, bo syn protestuje. Te się rozmnażają, więc kłopot z młodymi, co wtedy? Wtedy okoń (ukłony dla Marcina) który je zje za nas :)

:piwko: Bajbas
PS. Zobaczcie jak się sprawdza stara prawda, wystarczy się z kimś poznać i już nie chcemy z nim wojować ani go zabijać ;)

PS.2 ale orfy rewelacja! delikatne mięsko, umiarkowana ilość ości. Zostało jeszcze 5 ;)

ontario_ab - 2009-06-17, 19:11

mi ilość ryb regulują właśnie orfy...
barba50 - 2009-06-17, 21:20

Adalbert napisał/a:
... A może on tylko likwidował przerybienie?

To po takich deszczach jak ostatnio wypada jeszcze popić wodą z oczka.

ewa535 - 2009-06-17, 21:35

A żabie udka ktos próbował?
To podobno rarytas !

szopen - 2009-06-17, 22:38

Dwóch chłopaków złapało na łące żabę. Jeden mówi do drugiego: jak zjesz tą żabę, to dam Ci 10 złotych. Ten drugi zjadł żabę i dostał 10 złotych. Temu pierwszemu zrobiło się jednak żal tych 10-ciu złotych i zaproponował drugiemu, że on też zje żabę a tamten odda mu te 10 złotych. No i tak zrobili. Po jakimś czasie ten pierwszy mówi: słuchaj, ja miałem 10 złotych i je mam nadal, Ty nie miałeś 10-ciu złotych i ich nadal nie masz, więc pytam Ciebie, po co jedliśmy te żaby ??????.

Pozdrawiam Antoni !!

AurorA - 2009-06-18, 00:45

ewa535 napisał/a:
A żabie udka ktos próbował?
To podobno rarytas !


ja

omawialiśmy to już tu:
http://forum.oczkowodne.net/viewtopic.php?t=2897

marcinek6661 - 2009-07-08, 18:31
Temat postu: Re: Jak smakują nasi ulubieńcy?
Bajbas napisał/a:

Wczoraj zjadłem dwie swoje orfy. Każda bez głowy i ogona po jakieś 20 cm. Nie było tego wiele, ale smak przedni. Pomyślałem sobie, że może warto się wymienić wrażeniami z degustacji naszych ryb. Ktoś zjadł już może swojego jesiotra, albo przynajmniej karpia koi?
Napiszcie, może warto spróbować te nasze "pieszczochy" :P

Feeeeeeeeeeeee... to przecież prawie jak kanibalizm ;)

Shubunkin - 2009-07-09, 08:56

Witam,
Nigdy bym nie skosztował moich rybek trzymam je ponad 10 lat, nie chorowały, zawsze o nie dbałem najlepiej jak potrafi myślę ze było by mi smutno zjeść rybkę która się tak opiekuje i która daje mi tyle radości z jej oglądania

marcinek6661 - 2009-07-09, 12:19

Shubunkin napisał/a:
Witam,
Nigdy bym nie skosztował moich rybek trzymam je ponad 10 lat, nie chorowały, zawsze o nie dbałem najlepiej jak potrafi myślę ze było by mi smutno zjeść rybkę która się tak opiekuje i która daje mi tyle radości z jej oglądania

W 100% masz rację!!! Tak trzymać!!! :yess:

lepi - 2009-07-09, 12:35

marcinek6661 napisał/a:
W 100% masz rację!!! Tak trzymać!!! :yess:


i ja się pod tym podpisuję. Jak można zrobić coś takiego!

lepi

AurorA - 2009-07-09, 13:36

lepi napisał/a:
Jak można zrobić coś takiego!


Przecież Bajbas napisał że ryby mu padły wiec szkoda wyrzucić taki kawał mięsa - miał okazje do spróbowania.

marcinek6661 - 2009-07-09, 17:52

AurorA napisał/a:
lepi napisał/a:
Jak można zrobić coś takiego!


Przecież Bajbas napisał że ryby mu padły wiec szkoda wyrzucić taki kawał mięsa - miał okazje do spróbowania.

Ciekawe od kiedy to się je padlinę, bo raczej zwierzęta nawet zdrowe upolowane bada się i nie ważne czy to jest dzikie czy hodowlane zwierze, ja rozumiem, że z rybami jest inaczej, ale rybki które sobie się przekręcił na pewno nie zrobiły sobie tego ot tak, no chyba że popełniły samobójstwo, a w tedy to się zgodzę że były nie zdrowe ale tylko tylko na umyśle!!!

AurorA - 2009-07-09, 23:37

marcinek6661,

przeczytaj dokładnie cały wątek i nie pisz głupot
dostajesz ostrzeżenie

Marcin - 2009-12-09, 12:16

Witam.Poniewaz ja sie zajmuje sprzedaza hurtowa i detaliczna ozdobnych ryb,zadarza sie nieraz ze np podczas transportu wiekszej ilosci ryb (karpie koi) jakis moze pasc wiec poco mam go wyrzucac skoro moge go usmazyc i zjesc.Kiedy w nocy z basenu w piwnicy wyskoczylo mi 5 karpi koi standardowych takich 30cm z tego 3 szt przezyly a 2 nie.Mieso mialy calkiem dobre ale tluste poniewaz karmione byly granulatem.Raz kiedy padl (plywal do gory brzuchem oddychajac jeszcze)mi duzy koi 40cm taki pelnoluski zielonooliwkowy z niewiadomych przyczyn nic nie bylo widac podejrzanego.Po usmazeniu nie dalo sie go zlesc-mial gorzkie mieso!!.pozdrawiam
barba50 - 2009-12-09, 18:28

W nawiązaniu do tytułu tego tematu przypomina mi się taka sytuacja, gdy żona (ulubienica) mówi z wyrzutem do małżonka:
"awanturujesz się z powodu jednego włosa w zupie, a przecież przed ślubem chciałeś mnie całą zjeść !".


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group